Grupa naTemat

Bartosz Żółtak twierdzi, że rozwiązał największą zagadkę matematyczną świata. Ubogi geniusz, który zmieni naukę?

Czy Bartoszowi Żółtakowi udało się rozwiązać jedną z największych zagadek matematycznych na świecie? Twierdzi, że tak
Czy Bartoszowi Żółtakowi udało się rozwiązać jedną z największych zagadek matematycznych na świecie? Twierdzi, że tak Foto:Strona autora
Ta funkcja jest piękna. Na tyle piękna, że zauroczyła go na 15 lat - tyle pracował nad jej rozwiązaniem. Bartosz Żółtak mieszka sam w maleńkiej, wynajętej klitce we Wrocławiu. W kącie stary, przedpotopowy kineskopowy telewizor. Na stole telefon z klapką, pamiętający lepsze lata. Ze światem kontaktuje się wysyłając krótkie sygnały z prośbą o oddzwonienie. Żyje na skraju ubóstwa. Na nogach ośmioletnie buty, które maja za sobą kilkanaście wizyt u szewca. To wszystko nie jego świat. Żyje matematyką.

Jest absolwentem Politechniki Wrocławskiej. – Od wczesnych lat bawiłem się w informatyka. Mając piętnaście lat, napisałem pierwszy program do zarządzania firmą taty. W liceum na lekcje matematyki chodziłem jak inni na zajęcia WF. Po prostu wtedy odpoczywałem, relaksowałem się – wspomina Bartosz Żółtak. – Parę lat później stworzyłem grę komputerową Urban, która weszła nawet na rynek. Nie był to jednak sukces komercyjny – śmieje się. Na pamiątkę tamtych czasów na ścianie mieszkania, które wynajmuje, wisi płyta główna z tamtego komputera.

Ubogi geniusz?
– Chodzę w 8-letnich butach naprawianych u szewca, używam telefonu z klapką za 80 złotych, mam telewizor kineskopowy warty może 100 złotych. Pracuję na komputerze sprzed 6 lat o wartości ok 400 zł. Nie posiadam żadnej rzeczy wartej więcej niż 1000 zł. I żadna mi nie jest potrzebna – napisał na swojej stronie internetowej.

– Pewnie jestem trochę świrem, ale mój świat to matematyka i informatyka. To właśnie z tej miłości podjąłem prace nad matematycznym świętym Graalem – mówi. Chodzi o słynny, nierozwiązany od dziesięcioleci problem matematyczny „czy P=NP”. 

Matematyczna zagadka warta milion
Funkcja wymyślona przez Bartosza Żółtaka (którą nazwał VMPC - Variably Modified Permutation Composition) ma wzór v(x)=f(f(f(x))+1). Jest to funkcja jednokierunkowa - to takie działanie matematyczne, którego nie da się odwrócić. Np. odwrotnością dodawania jest odejmowanie - gdy do liczby 10 dodamy coś i wyjdzie nam 12, wiadomo, że dodaliśmy 2 (bo 12 - 10 = 2). W funkcji jednokierunkowej jest inaczej. Znając wartość funkcji (jak tu liczbę 12), nie da się znaleźć argumentu (a więc tej "2").

Gdyby udało się tę własność udowodnić, VMPC stałaby się pierwszą na świecie funkcją jednokierunkową – rodzajem matematycznego Świętego Graala. To z kolei automatycznie rozstrzygnęłoby słynny problem matematyczny „czy P=NP” stwierdzeniem, że klasy problemów P i NP są różne. Zagadnienie to stanowi jeden z siedmiu Problemów Milenijnych Clay Mathematics Institute z USA. Za rozwiązanie każdego z nich instytut funduje milion dolarów nagrody.
Informatyk nie matematyk
– Pracowałem nad tym 15 lat. W październiku 2014 udało mi się ukończyć badania nad funkcją VMPC – f(f(f(x))+1) pełnym sukcesem. Mogę stwierdzić, że udowodniłem jednokierunkowość funkcji VMPC i rozwiązałem problem „czy P=NP". Osiągnąłem cel. Teraz potrzebuję dwóch rzeczy. Pieniędzy za które kupię czas, który do końca roku pozwoli mi na uporządkowanie materiałów i notatek. Wszystko razem to około 300 stron. Potem publikacja – mówi nam matematyk, którym nie jest z wykształcenia, ponieważ kończył nietypowy kierunek, jakim jest wydział informatyki i zarządzania na Politechnice Wrocławskiej.

Jak twierdzi, oprócz pieniędzy potrzebuje teraz ciszy i spokoju. – Czuje się trochę artystą. Pracuje kiedy mam wenę – śmieje się podczas rozmowy. Faktycznie, raczej trudno skontaktować się z nim przed południem. Często pracuje w nocy.

Pytam czy jego pracę przeglądali matematycy. – Kilka lat temu, kiedy byłem na wcześniejszym etapie prac, owszem. Powstała nawet praca naukowa w Cambridge na temat mojej jednokierunkowej funkcji matematycznej. Jednak teraz nie mam po prostu zaufania, że ktoś mi nie ukradnie mojego pomysłu a ponadto jestem pewny, że w klarowny sposób udowodniłem funkcję – odpowiada. – Nie ma potrzeby więc, żebym się konsultował. Po wydaniu pracy, oceni ją środowisko naukowe – dodaje.

Pozyskać fundusze z internetu
Tymczasem zbiera w internecie pieniądze na dokończenie pracy. Udało się pozyskać czternaście tysięcy złotych. To jakaś połowa tego, co niezbędne jest do dokończenia pracy w spokoju. – W 2004 zostałem zaproszony na międzynarodową konferencję naukową FSE 2004 w Indiach. Dostałem dofinansowanie wyjazdu od Kancelarii Prezydenta RP oraz od Prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza – wspomina.

Na konferencji prezentował zarówno funkcję VMPC, jak i algorytm szyfrowania bazujący na niej - szyfr VMPC. Przyjęcie było bardzo pozytywne. – Za sukces uznaję, że nikomu podczas ani po konferencji nie udało się złamać szyfru ani odwrócić funkcji – śmieje się.

Na życie zarabia skromnie
Żeby się jakoś utrzymać, wymyślił grę planszową Permutu.
–Wydałem ją samodzielnie w 2013 roku, w nakładzie 2000 egzemplarzy, zapożyczając się. Gra jest niezwykle prosta i bardzo podoba się ludziom. Niestety, sprzedaż gry jest za mała, aby się z niej utrzymać. Bez dużych wydatków na reklamę trudno to zmienić – mówi.

Kilka lat temu ubiegał się o dofinansowanie z Narodowego Centrum Nauki. Jego wniosek odrzucono z powodów formalnych. Nie miał opiekuna naukowego. To go zniechęciło. – Miałem ze strony kilku polskich uczelni propozycje współpracy połączone z pisaniem doktoratu. Odrzuciłem je, bo wolę prowadzić badania niezależnie. Taką mam osobowość. Bardziej niż tytuły fascynuje mnie czysty proces badawczy – twierdzi. Ale jeśli internauci uwierzą w jego geniusz i pomogą mu zebrać pieniądze - istnieje szansa, że Polska będzie miała kolejnego naukowca, który zmienił bieg światowej nauki.

Napisz do autora: dariusz.rembelski@innpoland.pl

ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
NaukaNaukowcy
Skomentuj