Na polskich talerzach powieje grozą. Moda na czarną żywność dociera nad Wisłę

Czarne burgery mają właściwości oczyszczające. Cóż, jak to węgiel.
Czarne burgery mają właściwości oczyszczające. Cóż, jak to węgiel. Fot. 123rf.com
Najpierw u progu lata powiało ekscentrycznym chłodem: przez sieć przetoczyła się fala ostrożnego zachwytu wynalazkiem z Nowego Jorku – czarnymi, jak smoła, lodami. Potem okazało się, że to żaden wyjątek. Czarna żywność już w Polsce jest!

„Wreszcie. Lody we właściwym kolorze” – napisał jeden z zachwyconych klientów nowojorskiej firmy Morgenstern Finest Ice Cream, gdy w jego ręce wpadły lody w kolorze lateksowej czerni. Miłośnicy gotyku i skrajnych odmian muzyki heavy metal też pewnie byli szczęśliwi.

Wynalazek Amerykanów sprowadzał się do stworzenia lodów, które zawdzięczały swoją barwę niecodziennemu składnikowi: zwęglonej łupinie orzecha kokosowego. Ba, ten – nazwijmy to wprost – popiół miał dodatkowe, oczyszczające i detoksykujące, właściwości.

Jednak żywność w smolistym kolorze nie jest wynalazkiem nowym. W branży gastronomicznej stosuje się go choćby w sieciach fast-food: nie są rzadkością burgery, hot-dogi, czy croissanty tej barwy.
Nie chodzi też wyłącznie o Stany Zjednoczone. W restaracjach usytuowanych przy sklepach firmy IKEA w Japonii w menu pojawiły się czarne hot-dogi Ninja Dog (poza kolorem wyróżnia je również gabaryt: około 30 cm). Danie ma charakter oczyszczający – i nic dziwnego, rolę barwnika odgrywa węgiel przygotowany z bambusa, nadający bułce i parówce lekko słodkawego posmaku. Całość doprawiana jest prażoną cebulką, ketchupem i musztardą. Z kolei australijski oddział KFC serwuje swoje kurczaki w czarnych bułeczkach.

No, ale Polacy nie gęsi. Czarne burgery chciał wprowadzać do swojej oferty – i to już dwa lata temu – Michał Długiewicz, właściciel poznańskich restauracji na Starym Mieście i Jeżycach. Planował on barwić bułki sepią, czyli barwnikiem wytwarzanym z woreczka czernidłowego mątwy. Szef restauracji nie ukrywał, skąd czerpie inspiracje: do burgerów poznaniacy dodawali wasabi, surimi i sezamu.

Tym tropem szła też burgerownia Czarny Burger z Gdańska. Tam do barwienia bułek używano naturalnego atramentu z kałamarnicy, a menu zawierało rozmaite wariacje – oparte jednak na niezmiennie czarnym pieczywie.

Być może jednak polscy pionierzy czarnej żywności zbytnio wyprzedzili swoje czasy. Czarny Burger na początku tego roku zamknął lokal, a jego profil na Facebooku najwyraźniej nie jest już prowadzony. Z kolei poznańskie burgerownie mają się dobrze – ale czarnych burgerów już nie oferują. Co nie znaczy, że za chwilę nie zaroi się w Polsce od takich smakołyków. Na wszystko bowiem musi przyjść odpowiedni moment – jak zapewne powiedziałby fiński inżynier, który dekady temu stworzył pierwszy ekran dotykowy.

Napisz do autora: mariusz.janik@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...