Na Pomorzu właśnie wyrosła olbrzymia bateria do... zasilania Pucka. Po co? Dla wizerunku i propagandy

Budowa magazynu energii koło Pucka to zabieg wizerunkowy - twierdzi nasz ekspert
Budowa magazynu energii koło Pucka to zabieg wizerunkowy - twierdzi nasz ekspert Damian Kramski/Agencja Gazeta
Energa uruchomiła pierwszy w Polsce magazyn energii, zlokalizowany w okolicach Pucka. W przypadku awarii mógłby zapewnić mieszkańcom dostęp do prądu na dwie godziny. W całej Unii Europejskiej dostępny komercyjnie jest tylko jeden taki magazyn – w Niemczech. – To raczej zabieg wizerunkowo-propagandowy – komentuje dla INN:Poland ekspert ds. energetyki, Dawid Salamądry z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

– To nie przypadek. Inwestorzy w innych krajach czekają na bardziej efektywną technologię – dodaje Salamądry.



Pod koniec września w okolicach Pucka z pompą otwarto drugi w Europie magazyn energii. Jest on porównywany do ogromnego powerbanku, którego pojemność, w przypadku awarii, wystarczyłaby do zaopatrzenia w prąd całego miasta na 2 godziny. Składa się z dwóch kontenerów o wymiarach 12 metrów długości, 2,5 metra szerokości i 3 metrów wysokości. Każdy z nich złożony jest z trzech modułów funkcjonalnych: dwukierunkowego przekształtnika energii elektrycznej, baterii litowo-jonowych oraz systemu zarządzania pracą urządzeń. Magazyn ma działać w ramach systemu, na który składają się również biogazownie, wiatraki i ogniwa fotowoltaiczne.

Inwestycja została zbudowana pod kątem odnawialnych źródeł energii. Problemy z przewidywalnością dostaw prądu produkowanego w ten sposób podnoszone są od samego początku istnienia OZE. W zależności od siły wiatru elektrownia może bowiem dostarczać prądu w nadmiarze, a popadając w drugą skrajność – praktycznie przestać go produkować. Magazyn energii ma być odpowiedzią na ten fundamentalny dla OZE problem.
O tym, że zbyt wcześnie na mówienie o postępach przekonany jest ekspert ds. energetyki Dawid Salamądry. – Cała instalacja wydaje się raczej zabiegiem wizerunkowo-propagandowym, niż odpowiedzią na potrzeby polskiej energetyki. Magazyn nie wydaje mi się rozwiązaniem ani tanim, ani szczególnie przyszłościowym. Od strony kosztów i eksploatacji prym wciąż będzie wieść energetyka konwencjonalna – twierdzi.

Prezes Energa SA Dariusz Kaśków zachwala, że pucki magazyn ma moc 0,75 MW i dysponuje 1,5 MW pojemności. - Pierwsze kalkulacje wskazują, że rzeczona instalacja na 0,75 MW jest 15 proc. droższa od kosztu budowy bloku 1 MW w elektrowni w Turowie (która działa na węgiel brunatny). Do tego trzeba doliczyć jeszcze zużywalność baterii litowo-jonowych, które są obliczone na 3 tys. cykli ładowania. Za chwilę się zużyją, a potem trzeba będzie myśleć o ich utylizacji – punktuje ekspert.

Inwestycja Energi SA, której głównym udziałowcem jest Skarb Państwa, dziwi również ze względu na obecną politykę rządu. Wprowadzona w maju tego roku tzw. „ustawa odległościowa” mocno ograniczyła możliwość rozwoju energetyki wiatrowej nad Wisłą. W jej myśl farmy wiatrowe można postawić w odległości nie mniejszej niż 10-krotność wysokości wiatraka od zabudowań mieszkalnych. W praktyce to od 1,5 do 2 kilometrów. Polska Izba Gospodarcza Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej ostrzega, że decyzje rządu oznaczają, de facto, upadek i bankructwo branży wiatrowej.
– Nasza pilotażowa inwestycja w Pucku jest efektem prac badawczo-rozwojowych. Uruchomienie magazynu jest pierwszym, bardzo istotnym, elementem w podnoszeniu niezawodności dostaw energii. To także ważna technologia z punktu widzenia efektywności OZE. Właśnie na takie innowacyjne projekty stawiamy, aby realizować wizję i misję Grupy Energa – wyjaśniał w komunikacie prasowym, prezes Dariusz Kaśków.

Wiceminister Piotrowski zadeklarował jednak, że Ministerstwo Energii nie będzie łożyło pieniędzy na rozwój magazynów. Powstaje więc pytanie o spójność działań państwowej spółki i rządu. I nie jest to jedyna zagadka. Nasz ekspert podkreśla, że, jego zdaniem, brak magazynów energii w Europie nie jest przypadkowy.

Do tej pory jedyny magazyn energii powstał w Niemczech w 2014 roku. Polska może uchodzić więc na tym polu za jednego z pionierów. Zdaniem naszego eksperta istnieje jednak proste wytłumaczenie tego stanu rzeczy. – Prace nad nimi prowadzone są w całej Europie. Istnieje wiele start-upów, które starają się znaleźć nowe sposoby na magazynowanie energii, ale na razie sukcesów na tym polu nie ma – opowiada Salamądry.

Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...