"Moja wizja jest warta poświęcania gospodarki". Mocne słowa Kaczyńskiego w wywiadzie dla Reutersa. Ekonomiści są w szoku

W Polsce trwa rewolucja, której przeprowadzenie można okupić spadkiem wzrostu gospodarczego – tłumaczy Jarosław Kaczyński
W Polsce trwa rewolucja, której przeprowadzenie można okupić spadkiem wzrostu gospodarczego – tłumaczy Jarosław Kaczyński Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta
W Polsce trwa rewolucja, której przeprowadzenie można okupić spadkiem wzrostu gospodarczego – w ten sposób można streścić wywiad, jaki Jarosław Kaczyński udzielił agencji Reuters. Prezes Prawa i Sprawiedliwości odniósł się w nim do zarzutów, które w kierunku partii rządzącej formułuje opozycja.

W wywiadzie dla brytyjskiej agencji informacyjnej Reuters Jarosław Kaczyński stwierdził, że jest w stanie zaakceptować spowolnienie wzrostu gospodarczego, jeżeli okaże się to kosztem, jaki trzeba zapłacić za przeforsowanie jego wizji Polski. Jego zdaniem, w kraju obserwujemy obecnie bunt elit, które nie mogą pogodzić się z utratą pieniędzy. Tych samych, które wcześniej zagrabiły i podzieliły między siebie.



– To robienie dobrej miny do złej gry – komentuje Aleksander Łaszek z Forum Obywatelskiego Rozwoju. Ekonomista zauważa, że kolejne prognozy wzrostu gospodarczego wicepremiera Morawieckiego stają się coraz mniej optymistyczne.

– Najpierw mieliśmy przyspieszyć, następnie wzrost miał pozostać na dotychczasowym poziomie, potem okazało się, że spadnie, „ale to nie jest ważne”. Wszystko to wygląda po prostu na dorabianie teorii do bieżącej sytuacji gospodarczej – twierdzi. Dlatego prezes PiS widzi wszędzie wrogów, spiski przedsiębiorców i masy uciskanych Polaków.

Dane makroekonomiczne za III kwartał pokazują, że wzrost gospodarczy spadł do poziomu 2,5 proc. (r/r). To najsłabszy wynik od 3 lat. Wicepremier Morawiecki tłumaczył, że jest to efekt słabszej koniunktury w całej Europie. Premier Beata Szydło uspokajała w tym czasie, że sytuacja jest „przejściowa”.
W wywiadzie dla Reutersa z ust Kaczyńskiego pada również inne enigmatyczne stwierdzenie. – Ludzie żyją tylko raz. Wmawia im się, że mają być bardzo biedni, bo dzięki temu gospodarka będzie się rozwijać – opowiada. Reszta wypowiedzi pojawia się w cudzysłowie, tak jakby prezes PiS cytował swoich gospodarczych oponentów. „Musimy być bardzo bogaci, żeby móc inwestować” – opowiada o filozofii bliżej nieokreślonej grupy społecznej.

– Niektórzy tak uzasadniają różnice w dochodach. Bogaci inwestują, więc musimy tolerować duże rozpiętości w dochodach – zauważa Łaszek. Jego zdaniem, ciężko łączyć tę wypowiedź z dotychczasową polityką rządu. – Proszę zauważyć, że PiS wycofał się z jednolitego podatku, który uderzał w przedsiębiorców – opowiada.

Zapowiedź redystrybucji bogactwa połączyć można z pewnością z programem 500+. Niedawno opublikowany raport EAPN wskazuje, że mocno ograniczy on biedę w Polsce. Według badań, poziom „skrajnego ubóstwa” ma spaść o połowę, co oznacza, że poniżej minimum egzystencji (ok. 450 zł na osobę) żyć będzie tylko 4 proc. naszych rodaków. Problem w tym, że 23 mld zł, które rocznie mają być przeznaczane na wypłaty dla rodziców, nie zostały wyjęte z kieszeni najlepiej sytuowanych Polaków.

– Program jest finansowany z długu. Jarosław Kaczyński powinien więc powiedzieć raczej: „Nie musimy być biedni, możemy się zadłużyć” – ironizuje Łaszek.
Kontrowersyjna teza prezesa PiS jest kolejną, w której napuszcza na siebie różne grupy społeczne. Wcześniej były premier twierdził, że spowolnienie jest winą przedsiębiorców. Jego zdaniem, sprzyjający opozycji biznesmeni celowo wstrzymują inwestycje, by postawić rząd po ścianą.

Postanowiliśmy więc zapytać, co o wypowiedzi Kaczyńskiego sądzi strona wywołana niejako do tablicy. – Nie wiem kto wzywa do tego, żebyśmy byli biedni. Nie spotkałem się z takim uzasadnieniem. Kapitalizm daje szansę biednym na stanie się bogatszym – odpowiada Cezary Kaźmierczak z ZPP.

Ekspert podkreśla, że w rankingu amerykańskiego think-tanku Heritage Foundation, kraje wolne gospodarczo sytuują się wyżej, niż te, w których obowiązuje wiele regulacji. – Szwajcaria, czyli kraj w którym panuje duża swoboda gospodarcza, jest jednocześnie jednym z najbogatszych krajów na świecie – dowodzi.

Prezes ZPP twierdzi, że zupełnie niezrozumiała pozostaje dla niego teza o poświęcaniu wzrostu gospodarczego. – Czy to spór o dziennikarzy ma być warty spadku PKB? Nie wiem, o jakim buncie czy rewolucji mówi prezes Kaczyński. Gdyby nie on, nie wiedziałbym nawet, że jakaś się rozpoczęła – kwituje Kaźmierczak.

Napisz do autora: adam.sienko@innpoland.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...