Zapłacił za bilet, Multikino nie dało mu obejrzeć filmu. "Chciał pan napisy oglądać?!" Internauci podnieśli wrzawę

Kiedy płacimy za bilet, mamy prawo obejrzeć film do samego końca
Kiedy płacimy za bilet, mamy prawo obejrzeć film do samego końca Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta
Internauta opisuje w serwisie Wykop.pl nieprzyjemną sytuację, jaka spotkała go podczas seansu w katowickim Multikinie. Użytkownik popularnego serwisu wybrał się wraz ze znajomymi i rodziną na seans „Wonder Woman” (reż. Patty Jenkins, 2017), który odbywał się o godz. 22.35. Reklamy trwały do 23.00, a następnie rozpoczął się film. Wraz z ostatnią sceną przed napisami zapaliło się światło i wyłączono dźwięk, podczas gdy pracownicy zaczęli bez skrępowania sprzątać salę.

Widz, zapytawszy, dlaczego obsługa sprząta, usłyszał w odpowiedzi: „Chciał pan napisy oglądać?”. To wystarczyło do złożenia reklamacji. Klient usłyszał bowiem od kierowniczki, że „zostały tylko napisy”. – Jeśli chodzi o multipleksy, to coraz więcej filmów ma dwie tury napisów: pierwsze są efekciarskie, znamy je zwłaszcza z kina superbohaterskiego i blockbusterów, drugie zaś to zwykła lista płac. Nie jestem pewien, czy mamy tu do czynienia z regułą, ale wydaje mi się, że światła są obecnie włączane w multipleksach dopiero po pierwszej turze z napisami – mówi w rozmowie z INN:Poland krytyk filmowy i tłumacz literatury Bartosz Czartoryski.



Multipleksy cechują się zupełnie inną kulturą oglądania niż kina studyjne, gdzie zazwyczaj włącza się oświetlenie dopiero po napisach. Obok sprzedaży popcornu, którego zapach unosi się po całej sali, w multipleksie mamy jeszcze przedwczesne włączanie światła przez obsługę, mianowicie już w momencie wyświetlania napisów końcowych. – Większość ludzi na sali opuszcza kino, nie czekając aż znikną wszystkie napisy i zabrzmi cała muzyka. Wychodzą po prostu wcześniej. Jeśli multipleksy zdecydowałyby się na włączanie świateł już po tym, jak wszystkie napisy znikną z ekranu, to mielibyśmy chyba więcej niezadowolonych klientów niż teraz. Zauważyłem jednak, że coraz więcej kin ma świadomość, że w filmach superbohaterskich pojawia się dodatkowa scena po napisach. Uczestniczyłem w seansach, gdy światła były wyłączane już po liście płac – wszystko właśnie ze względu na tę końcową scenę. Nie jest to jednak reguła – dodaje.
Multikino, mimo kontaktu z naszej strony, dotychczas nie skomentowało tego, co napisał użytkownik Wykop.pl – Sytuacja, którą opisuje użytkownik Wykop.pl, jest naganna. Pracownicy kina powinni zacząć sprzątać sale dopiero po wyjściu ostatniego widza. Wyłączenie dźwięku jest również kuriozum. Tak samo dziwne jest włączanie świateł, kiedy oglądamy trójwymiarowe napisy – podsumowuje.

Pod wpisem „wykopowicza” pojawiło się wiele negatywnych komentarzy na temat Multikina. Padły między innymi zarzuty o „markowanie” mniejszych porcji popcornu większymi pudełkami, zbyt długie bloki reklamowe, wysokie ceny czy po prostu niewychowaną widownię.

Po publikacji tekstu Multikino przesłało do naszej redakcji następujące oświadczenie:
„Po zweryfikowaniu sprawy, faktycznie w czasie napisów końcowych jednego z seansów ‘Wonder Woman’, w wyniku błędu pracownika wyłączony został dźwięk. Natomiast obraz nie został wyłączony i napisy były emitowane w poprawny sposób. Była to sytuacja jednorazowa, która została wyjaśniona z pracownikiem odpowiedzialnym za pomyłkę. Napisy końcowe stanowią integralną część filmu, nasz personel zdaje sobie z tego sprawę, co więcej sam informuje klientów, gdy emitujemy filmy, w których podczas napisów lub po ich zakończeniu występują dodatkowe sceny”.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...