PKO BP idzie w zaparte. Wielkie zamieszanie wokół gigantycznej fuzji polskich banków

PKO BP nie połączy się z Pekao
PKO BP nie połączy się z Pekao Foto: Marcin Stepień / Agencja Gazeta
Nie powstanie supergrupa polskich banków – wbrew prasowym doniesieniom. PKO BP wcale nie zamierza łączyć się z Pekao S.A.

Sektor bankowy w Polsce zelektryzowała wieść, że dwa największe polskie banki miałyby się połączyć i stworzyć wspólną instytucję. Gdyby doszło do fuzji PKO BP i Pekao, powstałby jeden bank mający gigantyczną przewagę nad innymi podmiotami.

PKO ma dziś 9,4 mln klientów, Pekao – 5,4 mln. Łącznie obsługiwałyby więc prawie 15 mln osób. Udziały w obu bankach ma Skarb Państwa, po fuzji pozostali inwestorzy byliby zmarginalizowani.

Według doniesień Rzeczpospolitej decyzja już zapadła i niedługo w obu bankach mają powstać odpowiednie zespoły robocze. Dziennikarze "Rp" twierdzą, że nieoficjalne informacje uzyskali od przedstawicieli obu banków. Na te plotki szybko i zdecydowanie zareagowało biuro prasowe PKO BP, pisząc wprost, że jest to "fake news".

– Nie jest prawdą że uczestniczyliśmy w rozmowach dot. możliwości połączenia z Pekao, nie prowadzimy projektów z tym związanych. Fuzja nie jest też celem na przyszły rok – napisali przedstawiciele banku.
Skarb Państwa ma 29,4 proc. akcji PKO BP, w Pekao kontroluje (dzięki PZU) 20 proc. aktywów a dodatkowo – przez Polski Fundusz Rozwoju – kolejne 12,8 proc. To właśnie PFR może być sprawcą całego zamieszania, bo cytowany przez "Rzeczpospolitą" Paweł Borys, prezes tej instytucji, jest gorącym zwolennikiem fuzji.

– Jeśli chcemy odegrać ważną rolę na rynku bankowym UE w ciągu najbliższych pięciu – dziesięciu lat, to połączenie siły tych dwóch instytucji byłoby dobrym rozwiązaniem – twierdzi.

Według "Rzeczpospolitej" prezesem połączonego banku miałby zostać Michał Krupiński, kierujący dziś Pekao, natomiast Zbigniew Jagiełło, obecny prezes PKO BP, miałby stanąć na czele rady nadzorczej, której kompetencje zostały rozszerzone.
Trwa ładowanie komentarzy...