
W przyszłym roku rozpocznie działalność Bank Eksport-Import. Ma on pomóc polskim firmom w ekspansji na zagraniczne rynki.
REKLAMA
Szczegóły tuż tuż
W Ministerstwie Gospodarki trwają ostatnie prace realizacyjne nad założeniami banku, szczegóły dotyczące jego modelu czy kapitału resort ogłosi w ciągu najbliższych dni. Urzędnicy zastanawiają się np. czy bank ma być samodzielną instytucją finansową czy będzie częścią BGK. Kolejnym krokiem ma być rozpoczęcie działań wdrażających. Ma to nastąpić w I kwartale 2015 roku. Wówczas nowy bank będzie wspierał eksport rodzimych towarów i usług na rynkach uważanych za ryzykowne.
W Ministerstwie Gospodarki trwają ostatnie prace realizacyjne nad założeniami banku, szczegóły dotyczące jego modelu czy kapitału resort ogłosi w ciągu najbliższych dni. Urzędnicy zastanawiają się np. czy bank ma być samodzielną instytucją finansową czy będzie częścią BGK. Kolejnym krokiem ma być rozpoczęcie działań wdrażających. Ma to nastąpić w I kwartale 2015 roku. Wówczas nowy bank będzie wspierał eksport rodzimych towarów i usług na rynkach uważanych za ryzykowne.
W ten sposób resort gospodarki chce zachęcić polskich eksporterów, by współpracowali z odbiorcami z całego świata m.in. w państwach azjatyckich i afrykańskich oraz na kontynencie amerykańskim. Zdaniem ministerstwa wśród nowych rynków strategicznych znalazły się m.in. Iran, Azerbejdżan, Kazachstan, Algieria, Turcja czy Brazylia. Większa aktywność polskich eksporterów w tych krajach ma zwiększyć ich bezpieczeństwo i zminimalizować odczuwalne straty. Dzisiaj większość wymiany zagranicznej stanowi handel z państwami Unii Europejskiej.
Polski eksport do przodu
Ambicje urzędników są godne pochwały. W ciągu najbliższych lat liczba polskich eksporterów ma się potroić. W zeszłym roku "tylko" 58 tys. firm sprzedawało swoje produkty na zagranicznych rynkach. Ministerstwo Gospodarki chciałoby, aby do 2020 roku liczba ta wzrosła do 150 tysięcy.
Ambicje urzędników są godne pochwały. W ciągu najbliższych lat liczba polskich eksporterów ma się potroić. W zeszłym roku "tylko" 58 tys. firm sprzedawało swoje produkty na zagranicznych rynkach. Ministerstwo Gospodarki chciałoby, aby do 2020 roku liczba ta wzrosła do 150 tysięcy.
Sceptycznie do tego pomysłu podchodzi część ekspertów. - Żeby napić się mleka nie trzeba od razu kupować krowy - odpowiada Andrzej Sadowski z Centrum im. Adama Smitha. - Mamy różne instytucje finansowe, które gwarantują polskim eksporterom obecność na zagranicznych rynkach. Wystarczy się z nimi porozumieć. Nie trzeba tworzyć nowych organizacji czy instytucji, które są czasochłonne i kosztowne. Warto skorzystać z tych, które już funkcjonują na rynkach i doskonale sobie radzą. Są to zarówno instytucje publiczne, jak i prywatne - opowiada Sadowski.
Jego zdaniem wystarczy, aby rząd ogłosił publiczny konkurs dla podmiotów finansowych kto za najlepszą cenę da najlepszą ofertę dla polskich eksporterów. - Firmy z przyjemnością wyręczą państwo w tych zadaniach, a ministerstwo będzie mogło zająć się innymi kwestiami - dodaje.
