Rząd Ewy Kopacz rezygnuje z ograniczenia importu rosyjskiego węgla. Bo „nie da się tego zakazać”?
Rząd Ewy Kopacz rezygnuje z ograniczenia importu rosyjskiego węgla. Bo „nie da się tego zakazać”? Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta

W związku z tragiczną sytuacją Kompanii Węglowej, rząd wymyślił kilka miesięcy temu, by zakazać importu rosyjskiego węgla do Polski. Ten, choć niższej jakości, jest zdecydowanie tańszy i głównie tym przyciąga uwagę importerów.

REKLAMA
Ograniczyć import mieliśmy za pomocą ustawy, która narzucałaby wyższe standardy jakościowe dla węgla używanego w Polsce. Teraz jednak pełnomocnik rządu ds. górnictwa Wojciech Kowalczyk stwierdził, że zmiana przepisów odbyłaby się ze szkodą również dla polskich kopalń. Niektóre z nich bowiem nie byłyby w stanie spełnić wyśrubowanych standardów.
Jednocześnie Kowalczyk wyjaśniał w rozmowie z RMF24, że takie ograniczenie na terytorium UE nie ma większego sensu. Importerzy bowiem mogą wwozić rosyjski węgiel do Polski np. przez Belgię czy Niemcy. Dodatkowo, wyjaśniał Kowalczyk, nasz kraj potrzebuje 15 mln ton węgla rocznie, a produkujemy tylko 8 mln. Potrzebujemy więc importowanego węgla. Gdyby zaś, dowodził wiceminister, zacząć importować surowiec tylko z południa, wtedy ceny polskiego węgla z północy kraju byłyby jeszcze o 20-30 proc. wyższe – a tym samym, nasz surowiec stawałby się mało konkurencyjny.
Argumenty Wojciecha Kowalczyka są jak najbardziej zasadne, ale z drugiej strony – o tym wszystkim wiadomo było już wcześniej. Wygląda więc na to, że „ograniczenie importu rosyjskiego węgla” było tylko kolejnym pomysłem polityków rzuconym reakcyjnie, by nieco uspokoić społeczeństwo, a przede wszystkim górników.
Niewykluczone, że ta decyzja zaostrzy protesty, jakie rozpoczęły się m.in. w Gliwicach. Górnicy manifestują swoje niezadowolenie z rządowego planu ratowania Kompanii Węglowej. Głównym założeniem planowanej restrukturyzacji jest zamknięcie kilku kopalń.
Źródło: RMF24