Alibaba inwestuje w Snapchata 200 mln dolarów. Startup wyceniany na 15 mld dolarów jednym z najdroższych na świecie.
Alibaba inwestuje w Snapchata 200 mln dolarów. Startup wyceniany na 15 mld dolarów jednym z najdroższych na świecie. Youtube/TechTakedown/http://tnij.org/i83lzvm

Chiński koncern Alibaba Group, jedna z największych platform handlu internetowego na świecie, zainwestowała 200 mln dolarów w serwis społecznościowy Snapchat, którego wycena może osiągnąć wartość 15 mld dolarów – donosi „Bloomberg”. Oznacza to, że firma założona m. in. przez Evana Spiegela stanie się jednym z najdroższych startupów na świecie.

REKLAMA
200 mln dolarów to kropla w morzu potrzeb
Jednak na tym ambicje Snapchata się nie kończą. Evan Spiegel cały czas aktywnie poszukuje inwestorów, aby zebrać 500 mln dolarów. Co więcej, 200 mln dolarów zainwestowanych przez Alibabę ma stanowić uzupełnienie, a nie część sumy pół miliarda dolarów, którą chce uzbierać jeden z twórców serwisu społecznościowego.
Dzięki temu wycena firmy ma wzrosnąć do kwoty od 16 do 19 mld dolarów. Wtedy Snapchat stałby się trzecim najdroższym startupem na świecie. Wyżej wyceniany jest jedynie chiński producent smartfonów Xiaomi (45 mld dolarów) oraz aplikacja do zamawiania taksówek Uber (40 mld dolarów). Alibaba i Snapchat rozmowy o inwestycji prowadziły już w lipcu ubiegłego roku, kiedy serwis społecznościowy był wyceniany na równowartość 10 mld dolarów.

Snapchat zablokowany w Chinach
Analitycy zastanawiają się, po co Alibaba zdecydowała się zainwestować w Snapchata. Na pierwszy rzut oka może wydawać się to bardzo dziwny ruch. Otóż w Chinach, gdzie Alibaba jest odpowiedzialna za 80 proc. sprzedaży internetowej, Snapchat jest zablokowany. Na razie serwis społecznościowy nie zyskał zgody władz Państwa Środka na działalność na tamtejszym rynku. Ale w najbliższej przyszłości może się to zmienić. A innym powodem dofinansowania startupu może być chęć osłabienia konkurencji.
Inny chiński koncern, Tencent jest właścicielem WeChat, największego serwisu społecznościowego w Państwie Środka. Dodatkowo w 2013 r. również zainwestował w Snapchat, ale wysokość dofinansowania nie została ujawniona. Dlatego po wejściu do gry Alibaby, obie firmy mogą nawzajem szachować swoje ruchy w kwestii Snapchata — wskazuje w komentarzu dla agencji Reuters Duncan Clark, dyrektor zarządzający w firmie konsultingowej BDA. W jego ocenie żaden z konkurentów nie chce pozostać poza Snapchatem w chwili, kiedy chiński regulator złagodzi dotychczasowe restrykcje i startup dostanie zielone światło dla działalności na tym gigantycznym rynku. W takim przypadku potencjał bicia przez Snapchat kolejnych rekordów swojej wyceny może stanowić łakomy kąsek dla obu chińskich koncernów oraz działać na wyobraźnię inwestorów.
Takie działanie wydaje się bardzo prawdopodobne, ponieważ wcześniej aktywność Alibaby w Stanach Zjednoczonych była stosunkowo niewielka. Na amerykańskim rynku firma posiada tylko udziały w aplikacji do wideorozmów TangoMe oraz Lyft – rozwiązaniu konkurencyjnym dla Ubera.

Snapchat ceni się od zawsze
Snapchat to aplikacja stworzona 4 lata temu przez trójkę studentów Uniwersytetu Stanforda. Służy do wysyłania wiadomości w formie zdjęć oraz filmów, które znikają po 10 sekundach od momentu odebrania. Właściciele startupu twierdzą, że użytkownicy wysyłają 700 mln informacji dziennie. Z kolei ze „stories”, czyli plików, które są dostępne przez 24 godziny, ma dziennie korzystać 500 mln osób. Dzięki temu Snapchat zaczął generować przychody z reklam. Za jednodniową, światową kampanię reklamową startup życzy sobie, bagatela, 750 tys. dolarów.
Twórcy Snapchata także od początku znają wartość swojego pomysłu. Najpierw Facebook oferował za akwizycję aplikacji kwotę 3 mld dolarów. Evan Spiegel odrzucił tę ofertę jednocześnie stwierdzając, że Marka Zuckerberga przelicytował Google. Ale propozycja koncernu Z Mountain View w wysokości 4 mld dolarów także została zlekceważona.
Alibaba trzęsie „Wilkami z Wall Street”
Bez wątpienia duże przekonanie o własnej wartości ma również Alibaba. We wrześniu ubiegłego roku chiński gigant zadebiutował na Wall Street w swoim stylu, czyli…z przytupem. Oferta publiczna firmy w kwocie 21,8 mld dolarów okazała się najwyższą w historii nowojorskiej giełdy. Wówczas za akcje spółki trzeba było zapłacić 93,9 dolarów, a jej wycena osiągnęła pułap 231 mld dolarów. Na sprzedaży akcji Chińczycy zarobili niemal 22 mld dolarów.

Aktualnie wartość Alibaby szacowana jest na kwotę około 250 mld dolarów. To więcej, niż eBaya i Amazona łącznie. No ale nic dziwnego, jeżeli spółka kontroluje 4/5 rynku sprzedaży internetowej w Chinach, których populacja liczy 1,3 mld ludzi. Tylko w ostatnim roku koncern miał zarobić 3,7 mld dolarów.