
Najnowsza aktualizacja oprogramowania, które jest odpowiedzialne za sterowanie elektrycznymi pojazdami Tesla, ma ostrzec kierowcę przed zbytnim oddaleniem się od stacji ładującej. Co więcej, cała operacja uaktualnienia sprzętu odbędzie się zdalnie. Według Muska ma również nie wpłynąć na zasięg aut.
Bateria nie rozładuje się bez wiedzy kierowcy Proces zdalnej aktualizacji Modelu S Tesli ma zostać przeprowadzony pod koniec marca. Elon Musk poinformował wczoraj, że zmiany „zapewnią kierowcy spokój ducha” i nie wpłyną na zasięg pojazdu. Oprogramowanie w wersji 6.2 wprowadzi mechanizm szybkiego ostrzegania kierowcy przed zbytnim oddaleniem się od najbliższej stacji ładującej dla elektrycznych samochodów. Dzięki temu będzie można uniknąć kłopotów z potencjalnym rozładowaniem baterii i unieruchomieniem auta.
Nowa usługa ma stale monitorować, w jakiej odległości znajduje się samochód od stacji ładowania. Co więcej, system będzie pomijał te punkty, które są mocno obciążone. W chwili, gdy pojawi się ryzyko w trakcie jazdy wyznaczoną trasą, że bateria się rozładuje, kierowca otrzyma powiadomienie z zapytaniem, czy chce kontynuować przejażdżkę zaplanowaną drogą.
Komputer na czterech kółkach
Elon Musk
Jeżeli osoba siedząca za kółkiem stwierdzi, że chce uzupełnić energię, zostanie nakierowana przez system do najbliższej stacji. Aktualizacja, podobnie jak w przypadku poprzednich wersji oprogramowania, odbędzie się wyłącznie zdalnie. Tak, jak ma to miejsce w komputerach i smartfonach.
Tesla robi wiele, aby ułatwić kierowcom ładowanie samochodów elektrycznych. Firma zbudowała 403 stacje doładowań wyposażonych w ponad 2,2 tys. sprężarek turbinowych. Zgodnie z zapewnieniami, w takim punkcie kierowca może naładować baterię w ciągu 30 minut lub ją wymienić w czasie krótszym niż 3 minuty.
Źródło: Cnet.com
