Teraz oprócz atrakcji turystycznych w postaci pałacu Czartoryskich, do podkarpackiej małej gminy Sieniawa zawita przemysł. W strefie, która powstała...na pastwiskach. I odniosła sukces.
Teraz oprócz atrakcji turystycznych w postaci pałacu Czartoryskich, do podkarpackiej małej gminy Sieniawa zawita przemysł. W strefie, która powstała...na pastwiskach. I odniosła sukces. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Sieniawa to licząca ponad 7 tys. mieszkańców mała gmina na Podkarpaciu. Z powodu zbyt dużych kosztów na jej terenie nie mogła powstać rządowa specjalna strefa ekonomiczna. Dlatego zamiast niej, siłami lokalnych działaczy powstała własna strefa przemysłowa… na pastwiskach.

REKLAMA
Gminy nie było stać na powstanie strefy ekonomicznej. Takie przedsięwzięcie wymagałoby stworzenia planów zagospodarowania przestrzennego, uzbrojenia terenu czy budowy dróg. Dlatego kilka lat temu Sieniawa wystawiła na sprzedaż pastwiska o łącznej powierzchni 54 hektarów, które znajdują się przy drodze wojewódzkiej Przemyśl-Lublin. Niska cena działek – w porównaniu do np. kwot, jakie trzeba zapłacić za taką samą inwestycję w Rzeszowie i okolicach, skusiła przedsiębiorców, którzy je wykupili za 20-35 tys. zł za hektar.
W efekcie niedługo zakończy się budowa pierwszego zakładu w sieniawskiej strefie – kompostowni odpadów biodegradowalnych. Inwestycja kosztowała ponad 22 mln zł, z czego aż 15 mln zł pochodzi z dotacji unijnej w ramach Programu Operacyjnego „Innowacyjna Gospodarka”.
Z kolei inna firma kupiła w strefie 20 hektarów, na których zamierza wybudować fermy drobiowe. Swoje zakłady na tym terenie chcą również stworzyć producenci konstrukcji stalowych, armatury grzewczej, kostki brukowej, tapicerki meblowej i elementów meblowych. Aby przyspieszyć proces powstawania kolejnych zakładów, gmina buduje w tej okolicy wodociąg.

Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl

Źródło: Wyborcza.biz