
Google kilka miesięcy temu przestrzegł przedsiębiorców i dał im tym samym czas na przygotowanie, że od 21 kwietnia 2015 r. zacznie w swojej wyszukiwarce faworyzować strony dostosowane do wersji mobilnych (czyli tzw. responsywne). Co to oznacza dla firm? Czy nieprzygotowani muszą się liczyć ze stratą klientów? Co zyskają zapobiegawczy?
W ponad 7. milionach gospodarstw domowych wykorzystuje się notebooka, 25 proc. Polaków używa smartfona, a 4 miliony naszych rodaków korzystają z innych urządzeń przenośnych. Ponad 51 proc. korzysta z internetu codziennie lub prawie codziennie, a aż 45 proc. robi to, by zapoznać się z internetową ofertą sklepów i usługodawców.
– Na panikę już za późno – mówi Janusz Omyliński specjalista SEO grupy NaTemat.pl.
Kto do tej pory nie zadbał o responsywność swoich stron www, teraz może jedynie zatroszczyć się o jak najszybsze dokonanie zmian. Zwłaszcza że do 2017 r. 50 proc. ruchu w internecie będą generować, osoby korzystające właśnie z urządzeń mobilnych.
O klienta przeglądającego strony na urządzeniach przenośnych można zadbać tworząc mobilną wersję strony lub tzw. wersję responsywną. Ta pierwsza, przygotowywana jest dla odbiorcy zupełnie od nowa, niezależnie od wersji desktopowej, specjalnie dla telefonów komórkowych i tabletów. Taka strona posiada nowy adres zwykle z „m”, „mini” czy „mobi” w tytule i ma wszystko (interfejs,, grafikę, etc.). zaprojektowaną specjalnie na rzecz nośników mobilnych. Ta druga (Responsive Web Design), ma ten sam adres co wersja desktopowa strony, tyle że przebudowana jest tak, aby automatycznie dostosowała się do rozmiaru ekranu, na którym będzie przeglądana.
Dedykowana strona mobilna jest jak kot, zupełnie niezależna od swojej wersji tradycyjnej („desktopowej”) i chodząca swoimi ścieżkami (linkami). Daje możliwość wypracowania dużo lepszego user experience, a czas jej ładowania się w przeglądarce, jest znacznie szybszy, co przy wciąż 30 proc. wolniejszym internecie dostępnym z telefonów komórkowych niż tym szerokopasmowym i małej cierpliwości internautów mobilnych, ma dziś niebagatelne znaczenie.
Która branża może zyskać lub stracić najwięcej na swojej zapobiegliwości lub opieszałości w respektowaniu nowych zapotrzebowań swoich internetowych klientów? Bazując na danych GUS, które wskazują, iż na mapie Polski najbardziej aktywnymi internautami są mieszkańcy województwa pomorskiego (77,5 proc. z nich korzysta z dostępu do sieci), a najmniej (62 proc.) mieszkańcy regionu lubelskiego, można zakładać, że firmy z pomorskiego winny najszybciej zadbać o wersje mobile lub RWD swoich stron.
Google udostępnia każdemu narzędzie pozwalające posiadaczowi strony WWW sprawdzić zgodność jego witryny z urządzeniami przenośnymi. Wchodząc na tę stronę i podając URL swojej witryny, możemy przeprowadzić jej analizę pod kątem obsługi przez urządzenia mobilne.
Na forum produktów Google dowiemy się także jakie kryteria musi spełnić dana strona, aby zyskać etykietę „przyjazna dla urządzeń mobilnych”. Wśród nich będą m. in.: nie korzystanie z oprogramowania rzadko obsługiwanego przez urządzenia mobilne, np. flash, ma czytelny tekst bez konieczności powiększania go, rozmiar treści jest na niej tak dobrany, że użytkownik nie musi przewijać strony w poziomie ani jej powiększać, linki są tak oddalone od siebie, że kliknięcie tego właściwego nie jest trudne, a zdjęcia zoptymalizowane tak, aby szybko się otwierały nie pożerając w jednym kęsie cennego transferu danych, za który przecież odbiorca płaci.
Wszystko wskazuje na to, że ruch Google to oczywista konieczność wobec wzrastającej mobilności Polaków i internautów na całym świecie. I choć faktycznie jeszcze dziś brak mobilnej czy responsywnej wersji strony internetowej w biznesie można nazwać jeszcze pewnym zaniedbaniem, to już za chwilę może się okazać, iż będzie to decydować o być czy nie być danej firmy, a zwłaszcza firmy handlowej nastawionej na sprzedaż w internecie.
