Fot. Marcin Onufryjuk/Agencja Gazeta

Google kilka miesięcy temu przestrzegł przedsiębiorców i dał im tym samym czas na przygotowanie, że od 21 kwietnia 2015 r. zacznie w swojej wyszukiwarce faworyzować strony dostosowane do wersji mobilnych (czyli tzw. responsywne). Co to oznacza dla firm? Czy nieprzygotowani muszą się liczyć ze stratą klientów? Co zyskają zapobiegawczy?

REKLAMA
Od jutraGoogle wprowadza w życie algorytm, który będzie sprawdzał zgodność danej strony z urządzeniami mobilnymi i zwiększał w wyszukiwarce widoczność tych witryn, które są dostosowane do przeglądania na smatfonach czy tabletach. Oznacza to, że firmy, które zadbały o klientów, chcących przeglądać ich ofertę np. w czasie podróży, będą miały pierwszeństwo w wynikach wyszukiwania, nad tymi, których strony do wersji mobilnych dostosowane nie są.
Biorąc pod uwagę wyniki sondaży, wskazujących na systematyczny wzrost liczby Polaków korzystających z urządzeń mobilnych, można przypuszczać, że zapobiegliwi przedsiębiorcy dużo zyskają na zmianach Google. Tegoroczne dane GUS pokazują wyraźnie, że nasi rodacy coraz częściej stawiają na mobilność, rezygnują natomiast z surfowania po sieci na klasycznych pecetach.

W ponad 7. milionach gospodarstw domowych wykorzystuje się notebooka, 25 proc. Polaków używa smartfona, a 4 miliony naszych rodaków korzystają z innych urządzeń przenośnych. Ponad 51 proc. korzysta z internetu codziennie lub prawie codziennie, a aż 45 proc. robi to, by zapoznać się z internetową ofertą sklepów i usługodawców.

Nie trudno się domyślić, że klienci, którzy natrafią w przeglądarce na stronę sklepu, którego oferta nie mieści im się w oknie ich smartfona czy tabletu, szybko ją opuszczą. Skorzystają natomiast z propozycji konkurencji, u której strona działa jak należy.
Podobnie od jutra zadziała wyszukiwarka Google, niejako uprzedzając reakcję klientów i podsuwając im na pierwszym miejscu te strony, które dobrze otwierają się w oknach przenośnych urządzeń.
Panikować czy nie?
– Na panikę już za późno – mówi Janusz Omyliński specjalista SEO grupy NaTemat.pl.
Janusz Omyliński

Kto do tej pory nie zadbał o responsywność swoich stron www, teraz może jedynie zatroszczyć się o jak najszybsze dokonanie zmian. Zwłaszcza że do 2017 r. 50 proc. ruchu w internecie będą generować, osoby korzystające właśnie z urządzeń mobilnych.

Jednak powodów do histerii nie ma, z tego chociażby względu, że zmiany Google nie dotyczą wyszukiwania na urządzeniach stacjonarnych, z których jednak gros Polaków nadal korzysta. Tak więc faworyzacja będzie dotyczyć wyłącznie stron firm, wyszukiwanych na smartfonach czy tabletach, a nie na komputerach stacjonarnych czy laptopach, korzystajacych z wersji desktopowych.
RWD czy mobile?
O klienta przeglądającego strony na urządzeniach przenośnych można zadbać tworząc mobilną wersję strony lub tzw. wersję responsywną. Ta pierwsza, przygotowywana jest dla odbiorcy zupełnie od nowa, niezależnie od wersji desktopowej, specjalnie dla telefonów komórkowych i tabletów. Taka strona posiada nowy adres zwykle z „m”, „mini” czy „mobi” w tytule i ma wszystko (interfejs,, grafikę, etc.). zaprojektowaną specjalnie na rzecz nośników mobilnych. Ta druga (Responsive Web Design), ma ten sam adres co wersja desktopowa strony, tyle że przebudowana jest tak, aby automatycznie dostosowała się do rozmiaru ekranu, na którym będzie przeglądana.
O przewadze jednego rozwiązania nad drugim, szczegółowo pisze na swoim blogu jestem.mobi Monika Mikowska, współwłaścicielka agencji mobee dick, projektującej rozwiązania mobilne dla największych marek w Polsce.
Monika Minkowska

Dedykowana strona mobilna jest jak kot, zupełnie niezależna od swojej wersji tradycyjnej („desktopowej”) i chodząca swoimi ścieżkami (linkami). Daje możliwość wypracowania dużo lepszego user experience, a czas jej ładowania się w przeglądarce, jest znacznie szybszy, co przy wciąż 30 proc. wolniejszym internecie dostępnym z telefonów komórkowych niż tym szerokopasmowym i małej cierpliwości internautów mobilnych, ma dziś niebagatelne znaczenie.

Z kolei RWD – jak wyjaśnia Mikowska – jest jak woda – dopasowuje się do naczynia, w którym się znajduje. Serwis www tworzony jest w taki sposób, który pozwala na jego samodzielną adaptację do wielkości ekranu/urządzenia czy okna przeglądarki. Strona prezentuje się więc w różny sposób w zależności od szerokości (i rzadziej wysokości) wyżej wymienionych. Takie podejście do projektowania serwisów ułatwia internautom czytanie zawartości, nawigację oraz ogranicza potrzebę powiększania/pomniejszania i przewijania.
– Chcąc dokonać właściwego wyboru, jaką wersję swojej strony stworzyć zadaj sobie pytanie o odbiorcę, strategię i szczegóły swojego projektu – radzi ekspertka. – Sprawdź bardzo dobrze swoje potrzeby i cele oraz przemyśl długoterminową strategię obecności w kanale mobilnym. (…) W przypadku, gdy potrzebny jest ci złożony serwis, zaspokajający bardzo specyficzne potrzeby lub też serwis korzystający z natywnych własności telefonu – wybierz dedykowaną stronę mobilną. Jeśli budujesz serwis od nowa, podążaj za ideą RWD.
Kto może stracić najwięcej?
Która branża może zyskać lub stracić najwięcej na swojej zapobiegliwości lub opieszałości w respektowaniu nowych zapotrzebowań swoich internetowych klientów? Bazując na danych GUS, które wskazują, iż na mapie Polski najbardziej aktywnymi internautami są mieszkańcy województwa pomorskiego (77,5 proc. z nich korzysta z dostępu do sieci), a najmniej (62 proc.) mieszkańcy regionu lubelskiego, można zakładać, że firmy z pomorskiego winny najszybciej zadbać o wersje mobile lub RWD swoich stron.
Dodatkowo, z racji tego, że klienci najczęściej kupują w sieci sprzęt komputerowy, oprogramowanie i gry, w pierwszej mierze to właśnie ta branża powinna się o takie zmiany zatroszczyć. Choć jak mówią specjaliści SEO, wcześniej czy później, choć raczej bez zwłoki, winni o takie wersje zadbać wszyscy przedsiębiorcy, w jakikolwiek sposób funkcjonujący w sieci.
Zrób sobie test mobilności
Google udostępnia każdemu narzędzie pozwalające posiadaczowi strony WWW sprawdzić zgodność jego witryny z urządzeniami przenośnymi. Wchodząc na tę stronę i podając URL swojej witryny, możemy przeprowadzić jej analizę pod kątem obsługi przez urządzenia mobilne.

Na forum produktów Google dowiemy się także jakie kryteria musi spełnić dana strona, aby zyskać etykietę „przyjazna dla urządzeń mobilnych”. Wśród nich będą m. in.: nie korzystanie z oprogramowania rzadko obsługiwanego przez urządzenia mobilne, np. flash, ma czytelny tekst bez konieczności powiększania go, rozmiar treści jest na niej tak dobrany, że użytkownik nie musi przewijać strony w poziomie ani jej powiększać, linki są tak oddalone od siebie, że kliknięcie tego właściwego nie jest trudne, a zdjęcia zoptymalizowane tak, aby szybko się otwierały nie pożerając w jednym kęsie cennego transferu danych, za który przecież odbiorca płaci.

Stacjonarność jest passe
Wszystko wskazuje na to, że ruch Google to oczywista konieczność wobec wzrastającej mobilności Polaków i internautów na całym świecie. I choć faktycznie jeszcze dziś brak mobilnej czy responsywnej wersji strony internetowej w biznesie można nazwać jeszcze pewnym zaniedbaniem, to już za chwilę może się okazać, iż będzie to decydować o być czy nie być danej firmy, a zwłaszcza firmy handlowej nastawionej na sprzedaż w internecie.
Rynek urządzeń przenośnych, na których można przeglądać strony internetowe, rozwija się tak dynamicznie, że dostosowanie sklepu internetowego do urządzeń mobilnych staje się już koniecznością.