
Joseph Stiglitz, zdobywca Nagrody Nobla z ekonomii stwierdził, że dla Amerykanów coraz trudniejsze staje się wspinanie po drabinie ekonomicznej. Jego zdaniem w USA panuje ogromny poziom nierówności dochodów i jest to jeden z najgorszych krajów pod względem wyrównywania szans na awans społeczny. Dodatkowo wskazał, że wysokość zarobków współczesnego pokolenia jest coraz bardziej zależna od wykształcenia ich rodziców.
REKLAMA
Noblista wyraził swoją opinię w trakcie gorącego okresu przed kampanią prezydencką w USA. Rozmawiał nawet o dysproporcji dochodów w społeczeństwie z nadzieją Demokratów w wyścigu do Białego Domu – Hillary Clinton. Zdaniem Stiglitza ogromne różnice w zarobkach w Stanach Zjednoczonych nie są wyłącznie efektem działania rynku, ale również są spowodowane posunięciami polityków oraz firm. Szczególnie po pierwszych wygranych przez Ronalda Reegana wyborach.
Laureat Nagrody Nobla wskazuje, że po II wojnie światowej nastała pomyślna era zarówno dla amerykańskiej gospodarki, jak i obywateli USA. Jednak od tego czasu płace znajdują się w stagnacji, a wysokość średniego wynagrodzenia systematycznie spada. Z kolei zarobki prezesów wzrosły 300-krotnie w stosunku do dochodów przeciętnego pracownika, a wcześniej ta różnica była tylko 30-krotna. Zdaniem ekonomisty jednym ze sposobów walki z nierównościami jest zmniejszenie monopolu firm, w wyniku którego płace są systematycznie obniżane.
Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl
Źródło: CNN
