
Rok wyborczy to chyba jedyna szansa dla przedsiębiorców, by prawo w końcu zaczęło się zmieniać na ich korzyść. Politycy dwoją się i troją, by zdobyć elektorat, a ponieważ wielu Polaków już obietnice nie wystarczają, muszę też słowa wprowadzać w czyn. Rząd własnie ogłosił przyjęcie "Konstytucji dla firm". Eksperci wskazują, że jest to powrót do dobrych zasad ze słynnej ustawy Mieczysława Wilczka i cieszą się, że politycy zrobili wreszcie chociaż tyle.
Co dziś obiecują politycy „nową” ustawą resortu gospodarki? Wiadomo już, że nie obniżą z 15 do 3 tys. euro progu obowiązkowego rozliczania się bezgotówkowego przez przedsiębiorców, o co postulowało Ministerstwo Finansów.
"Konstytucja" dla firm pełna jest pięknych słów i określeń, pytanie tylko - czy dla przedsiębiorców faktycznie coś z tego wyniknie? – Przede wszystkim mogą odzyskać wolność – mówi nam Andrzej Sadowski, ekspert gospodarczy z Centrum im. Adama Smitha. – I świadomie mówię odzyskać, nie zyskać, bo tę wolność już kiedyś przedsiębiorcy dostali, a potem im ją odebrano, wprowadzając niewolniczą ustawę o swobodzie działalności gospodarczej - podkreśla.
Teraz to, co robią politycy, to próba wmówienia nam, że ustawy Wilczka nie było, i że wprowadzają coś nowego. Prawda jest jednak taka, że starają się powrócić do obowiązującego do 2000 r. zapisu, tylko tak w nim mącąc, aby nikt się nie zorientował, że w sumie to mają już gotowy produkt.
Nie trzeba wprowadzać żadnej konstytucji dla firm, lecz wystarczy przywrócić starą ustawę. Kiedy w 25 rocznicę wprowadzenia dokumentu Wilczka w życie, zaprosiliśmy do konsultacji przedstawiciela Komisji Europejskiej okazało się, że praktycznie w całości jest ona z godna z obowiązującym obecnie prawem unijnym. Jedynie należałoby z niej usunąć punkt, który dyskryminuje firmy zagraniczne, co wówczas było do przyjęcia zważywszy na tamte czasy i ustrój, a dziś już nie. Poza tym jednak nie ma co zmieniać.
Zdaniem Sadowskiego, gdyby polskie władze naprawdę chciały wprowadzenia nowych zasad w życie, można by dokonać tego niemalże na dniach. – Proszę zauważyć, że wprowadzenie w życie ustawy hazardowej, zajęło naszym rządzącym zaledwie dwa tygodnie – dodaje ekspert. Nie wspominając o ustawie reformującej OFE, która została dosłownie przepchnięta przez parlament w raptem kilka dni.
I faktycznie, analizując ustawę Wilczka i postulaty obecnej „konstytucji dla firm” nie sposób nie dostrzec wyraźnych podobieństw. W ustawie z 1988 roku czytamy m.in. o tym, że „podejmowanie i prowadzenie działalności gospodarczej jest wolne i dozwolone każdemu na równych prawach, z zachowaniem warunków określonych przepisami prawa.”(Art. 1 ). A także: „Podmioty gospodarcze mogą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej dokonywać czynności i działań, które nie są przez prawo zabronione” (Art. 4 ).
Chyba nie spotkałem żadnego przedsiębiorcy, który nie doceniałby tamtej ustawy. Unieważniała całe stare prawo i w kilku prostych punktach wprowadzała nowe, które daje przedsiębiorcom mnóstwo swobody w prowadzeniu biznesu. Niemniej zasada „co nie jest zabronione jest dozwolone” dawniej, gdy tego co zabronione było niewiele, naprawdę dawała przedsiębiorcom pole do kreatywności. Dziś jednak, gdy zakazów i ograniczeń jest znacznie więcej, wcale nie musi ona dawać przedsiębiorcy, aż takich profitów.
Ordynacja to jednak zupełnie oddzielna sprawa. Tylko czy bez niej "konstytucja dla firm" faktycznie pomoże, jeśli wejdzie w życie? Zdaniem Andrzeja Sadowskiego, jeśli faktycznie tak się stanie, to przedsiębiorcy rozwiną skrzydła. - Przede wszystkim jednak zyskają rocznie dwa miesiące życia, tyle bowiem do tej pory zajmowało im każdego roku rozstrzyganie spraw urzędowych - podkreśla specjalista z Centrum im. Adama Smitha.
Urząd ten został nagrodzony za jakość, bo przyjął, że jego produktem, do którego owa jakość musi zostać zastosowana jest doradztwo podatkowe, a klientem dla którego ma być owy produkt skierowany, jest nie państwo, ale podatnik. W związku z tym urząd tak dostosował swój produkt, aby był on i owszem zgodny z obowiązującymi w państwie regulacjami, ale też interpretowany w sposób najlepszy dla podatnika. Mam więc nadzieję, że zmiany, o dla których w końcu zaczyna być widoczne zielone światło, doprowadzą do podobnego działania urzędów także i w Polsce.
