
W maju upłynęło sześć miesięcy, od kiedy PGNiG rozpoczęło z Gazpromem rozmowy dotyczące renegocjacji warunków cenowych kontraktu gazowego zawartego jeszcze w 1996 roku. Ponieważ rozmowy nie przyniosły w pełni satysfakcjonujących dla PGNiG efektów, polski gigant gazowy uzyskał podstawy do skierowania sprawy do Trybunały Arbitrażowego.
PGNiG podkreśla jednak w swoim komunikacie, że przejście z poziomu negocjacji między firmami na Trybunał Arbitrażowy wcale jednak nie wyklucza „polubownego porozumienia się z dostawcą". Spółka zaznacza też, że taki ruch ma na celu nie ostrzejsze zwarcie z Gazpromem, a „dostosowanie kontraktu do sytuacji na europejskim rynku gazu ziemnego”. Oznacza to tylko tyle, że spółka planuje wynegocjować jak najlepsze dla Polski ceny.
Mariusz Zawisza, Prezes PGNiG SA.
Oczywiście, trudno oczekiwać, że arbitraż oznacza szybkie zakończenie sprawy. Ale niewykluczone, że stanie się podobnie jak w 2011 roku – wówczas również toczyło się postępowanie arbitrażowe, ale i tak doszło do porozumienia między spółkami.
Bardzo prawdopodobne, że tak będzie i tym razem. Tym bardziej, że wtedy Gazprom miał nieco silniejszą pozycję negocjacyjną, dzisiaj bowiem jest pod silnymi naciskami Komisji Europejskiej. Dzisiaj KE zarzuca rosyjskiej spółce praktyki monopolistyczne i wzywa ją do wyjaśnień w tej sprawie.
