
Amerykanie nie chcą wierzyć, że na polskich uczelniach nie wykłada się przedmiotu, który uczy jak być liderem w grupie. Z niedowierzaniem przyjmują informacje, że innowacje w kraju nad Wisłą powstają w jakiś tajemniczych laboratoriach, a nie w pubie czy garażu. Mają też zupełnie inne podejście do zarządzania ryzykiem. Nie ma ryzyka, nie ma innowacji, mawiają.
Niezwykłą cechą i tym, co świadczy o dużej innowacyjności tego regionu jest akceptacja ryzyka. Realizowane są tam nawet pomysły obarczone bardzo dużym ryzykiem, jeśli jednocześnie mają potencjalnie dużą stopę zwrotu. Inwestorzy nie boją się wykładać swoich pieniędzy, a pomysłodawcy nie boją się swoich wizji wprowadzać w życie. Dlatego przełomowe innowacje powstają właśnie w Dolnie Krzemowej.
Według niego wspólnym mianownikiem dla ludzi, którzy kształtują innowacyjność Doliny Krzemowej, jest determinacja w dążeniu do celu, brak strachu przed realizacją marzeń i zaakceptowanie poziomu ryzyka. I jeszcze jedna rzecz – wszyscy, którzy lgną do Doliny Krzemowej, chcą zrobić coś dużego.
Mało tego. Amerykanie nie skreślają ludzi, którym nie wyszedł projekt, innowacja czy biznes. Ot, zwykła sprawa. Biorą się za kolejny. U nas ludzie, którym podwinęła się noga, są skreślani przez banki, kredytodawców a nawet naukowców. Niezwykłą cechą i tym, co świadczy o dużej innowacyjności Doliny Krzemowej jest akceptacja ryzyka.
Napisz do autora: dariusz.rembelski@innpoland.pl
