Polska straci ponad 40 mld zł z UE na kolej? Eksperci z branży alarmują, że PKP PLK nie zakontraktowała żadnego projektu.
Polska straci ponad 40 mld zł z UE na kolej? Eksperci z branży alarmują, że PKP PLK nie zakontraktowała żadnego projektu. Fot. Małgorzata Kujawka / Agencja Gazeta

Przedstawiciele branży kolejowej alarmują, że dotychczas Polska nie wykorzystała niemal żadnych pieniędzy z ponad 40 mld zł z UE przeznaczonych na inwestycje w infrastrukturę kolejową w ramach nowej perspektywy finansowej na lata 2014-2020. Dlatego, że spółka PKP PLK nie zakontraktowała na razie prawie żadnego projektu. W efekcie naszemu krajowi może grozić paraliż inwestycji kolejowych oraz fala bankructw firm budowlanych. Z kolei PKP PLK odpowiada, że „jest dokładnie odwrotnie”.

REKLAMA
Na wydanie decyzji przez PKP PLK trzeba czekać nawet 3 lata
Jako główną przyczynę braku korzystania z unijnych dotacji na rozwój kolei, przedstawiciele branży wymieniają dwu, a nawet trzykrotnie dłuższy proces przygotowawczy do inwestycji niż sama jego realizacja.
Piotr Kochański, Partner Zarządzający kancelarii Kochański, Zięba, Rapala i Partnerzy

Brak rzetelnego przygotowania przetargów, jednostronne formułowanie umów, stawiające zamawiającego w uprzywilejowanej pozycji czy brak elastyczności ze strony zamawiającego, to czynniki spowalniające proces inwestycyjny na polskiej kolei. Wciąż popełniane są te same błędy, które mają czasem katastrofalne skutki nie tylko dla wykonawców czy usługodawców, ale przede wszystkim dla całej polskiej gospodarki.

Z kolei Wojciech Więckowski, prezes Świetelsky Rail Polska wskazuje, że z ponad 40 mld zł unijnych dotacji, do dziś PKP PLK nie zakontraktowało niemal żadnych środków. Natomiast przykładowo GDDKiA zdążyła ulokować około 18 mld zł, czyli 25 proc. wszystkich funduszy na inwestycje. Jego zdaniem jest to przede wszystkim wina braku decyzyjności i zbytniej centralizacji w spółce PKP PLK.
Opinię Więckowskiego podziela Janusz Papla, dyrektor OHL ZS Polska. Wymienia on brak decyzyjności jako największą bolączkę PKP PLK. W jego opinii na wydanie decyzji przez tę spółkę trzeba niejednokrotnie czekać nawet trzy lata.
Brak jasnych procedur rozstrzygających spory i roszczenia
Ponadto przedstawiciele branży kolejowej skarzą się na ich zdaniem brak dialogu zamawiającego z wykonawcami i administracją publiczną. W efekcie mnożą się kolejne przypadki sporów i roszczeń, co znacznie wydłuża termin realizacji projektów. Przykładowo przygotowanie i wydanie decyzji administracyjnych trwa często dwu, a nawet trzykrotnie dłuższy niż same roboty budowlane – wskazują przedstawiciele branży kolejowej.
Kolejny problem, to brak odpowiednich procedur regulujących rozstrzyganie sporów i roszczeń pomiędzy zamawiającym i wykonawcami. W rezultacie dochodzi do upadłości wielu firm. Jak wskazują przedstawiciele branży kolejowej, w ciągu ostatnich trzech lat ogłosiło ją kilkaset przedsiębiorstw budowlanych.
– Wprowadzenie zasady rozmowy z oferentami na etapie przygotowywania projektu czy programu funkcjonalno-użytkowego i słuchanie wykonawców ułatwiłoby cały proces inwestycyjny – zaznacza Paweł Gunia, adwokat w Kochański, Zięba, Rapala i Partnerzy.
Z kolei partner w tej samej kancelarii, dr Marek Jeżewski wskazuje, że potrzebne są również obowiązkowe mechanizmy polubownego rozwiązywania sporów, takie jak mediacja, komisja rozjemcza czy arbitraż.
Dialog konieczny do realizacji kluczowych inwestycji
Natomiast zdaniem Andrzeja Wacha, byłego szefa Grupy PKP, środki powinny być w większym stopniu wykorzystywane nie tylko na rozwój infrastruktury kolejowej, ale także na jej utrzymanie. Inwestycje muszą być również nastawione na użytkowników kolei, czyli przewoźników i pasażerów, dla których kluczowe są kwestie czasu i punktualności przejazdów. Wymaga to od zamawiającego m.in. starannego planowania i uzgadniania tzw. „inwestycji liniowych”.
Dariusz Zarzecki, Prezes Zarządu Zarzecki, Lasota i Wspólnicy

Naszego państwa nie stać na to co się dzieje wokół kolei. Mamy złe doświadczenia z autostradami, które wskazały różnego rodzaju patologie trapiące infrastrukturalne procesy inwestycyjne. Jest wiele do zrobienia na płaszczyźnie relacji pomiędzy rządem, PKP PLK a firmami wykonawczymi. Ufam, że wystosujemy wspólnie apel do rządzących, po to by wypracowane przez nas postulaty stały się rzeczywistością.

Wśród osób i instytucji, które apelują o rozpoczęcie otwartej debaty na temat udrożnienia procesu inwestycyjnego na kolei znaleźli, się m.in. Zbigniew Jakubas – właściciel Feroco, Janusz Papla – dyrektor OHL ZS Polska, Andrzej Wach – były szef Grupy PKP, a obecnie doradca zarządu PORR Polska, Wojciech Więckowski – prezes Świetelsky Rail Polska oraz Marita Szustak – wiceprezes Zarządu IGTL.
PKP PLK odpiera zarzuty
Jednak spółka PKP PLK wydała oświadczenie, w którym informuje, że zarzuty pod jej adresem wygłoszone przez przedstawicieli branży kolejowej są „nieprawdziwe i mogą wprowadzać odbiorców w błąd”. Firma twierdzi, że w latach 2014-2020 polska kolej nie straci ponad 40 mld zł i będzie zupełnie odwrotnie.
PKP PLK broni się odpierając zarzuty dotyczące długiego czasu przygotowywania inwestycji w stosunku do czasu jej realizacji. Jak tłumaczy spółka, taka jest specyfika dużych projektów infrastrukturalnych.
Firma zapewnia, że w latach 2014-2020 przeznaczy ponad 50 mld zł na modernizację sieci kolejowej w całej Polsce. Ponadto zaznacza, że nieprawdą jest, iż nie zakontraktowała żadnego projektu finansowanego z nowej unijnej perspektywy.
Jako przykłady tego typu przedsięwzięć podaje m. in. podpisanie w ostatnich tygodniach umowy na modernizację systemu sterowania ruchem na linii E59 między Poznaniem a Wrocławiem oraz przebudowę stacji Warszawa Gdańska.
Natomiast w kolejnych tygodniach mają ruszyć kolejne inwestycje. PKP PLK informuje, że zamierza jeszcze w 2015 r. ogłosić przetargi na inwestycje finansowane ze środków nowej perspektywy o łącznej wartości ok. 11 mld zł.
Zarządca infrastruktury odpiera również zarzuty dotyczące problemów z rozstrzyganiem sporów i roszczeń wykonawców. Spółka argumentuje, że już 3 lata temu wprowadziła fundamentalne zmiany w sposobie realizacji inwestycji – ich planowaniu, przygotowaniu i nadzorowaniu.
Z kolei przedstawiciele branży kolejowej odnoszą się jej zdaniem do umów podpisywanych ok. 5 lat temu. Firma odpowiada, że wówczas wykonawcy podpisywali kontrakty w sposób nieprzymuszony, a dzisiaj w niektórych przypadkach roszczą sobie prawa większe niż wynikałoby to z tych umów.

Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl