
Dzisiaj wiele spotkań w firmach wygląda tak, że uczestnicy skupiają większą uwagę na tym, co wyświetla się na ekranach ich notebooków czy smartfonów, niż na słuchaniu tego, co mają do powiedzenia ich współpracownicy. Jeśli sam/a tak robisz, to odłóż urządzenie, a jeśli jesteś szefem, to wprowadź nakaz ograniczenia z ich korzystania. Firma może na tym tylko zyskać.
Psycholodzy z Princeton i Uniwersytetu Kalifornii przeprowadzili badanie, które udowodniło, że ręczne zapisywanie notatek jest znacznie lepsze niż używanie do tego komputera. Może robimy to wolniej, ale za to poprawia się nasza pamięć oraz zdolność do znajdowania odpowiedzi na bardziej złożone zagadnienia. Sami też pisaliśmy o tym, dlaczego długopis i notatnik są często lepsze od smartfona czy tabletu.
Coraz więcej osób twierdzi, że ma podzielną uwagę i nie ma problemu z pracą nad kilkoma rzeczami na raz. Badania pokazują jednak, że większość z nas ma problem z koncentracją i skupieniem, jeśli zajmują się mnogą ilością zadań. Jednoczesne słuchanie tego, co dzieje się podczas spotkania oraz np. wysyłanie maili powoduje, że nie tylko umykają nam ważne szczegóły, ale wiadomość, którą właśnie przygotowujemy dla klienta, może zawierać błędy.
Badania przeprowadzone w amerykańskich firmach pokazały, że 76 proc. zatrudnionych uznaje za nieakceptowalne sprawdzenia maili czy smsów podczas spotkań biznesowych. Problem w tym, że współpracownicy nie widzą, co tak naprawdę robi osoba, która jest wpatrzona w ekran. Wszystko, co widzą, to fakt, że nie skupia się ona prezentowanych treściach.
Spotkania bez elektroniki tworzą środowisko, w którym wszyscy uczestnicy mogą w pełni skupić się na zadaniach. To szczególnie ważne dla spotkań, które mają kreatywne podłoże, burz mózgów, czy sesji, podczas których planujemy strategie. Bez elektroniki uczestnicy spotkań są o wiele bardziej zaangażowani w dyskusje i pracę.
Napisz do autora: jakub.wolosowski@innpoland.pl