Kiedyś dorabiał w sklepie sportowym, teraz chce dorównać Adidasowi i Nike’owi. Kim jest twórca firmy 4F?

Kamil Stoch na podium w Soczi Agencja Gazeta
Wszystko zaczęło się w 1996 roku. Klaja studiował w Krakowie zarządzanie, nie miał jednak jak zapłacić za czesne. Żeby zdobyć trochę gotówki zatrudnił się w sklepie sportowym. Większość sprzedawanych tam ubrań wyszywał na zapleczu syn właściciela. Klaja zauważył, że robione chałupniczą metodą ciuchy doskonale się sprzedają i postanowił zaryzykować. Rozkręcił własny biznes i tak zaczęła się…historią 4F, największej polskie firmy produkującej sprzęty sportowy.


Klaja przegrywa z piłkarzami
Na początku dostarczał odzież do sklepów poza Krakowem. Pomagał mu syn właściciela krakowskiego sportowego, który zajął się produkcją. On odpowiadał za sprzedaż. Po kilku latach wspólnik wycofał się – praca okazała się zbyt wyczerpującą. Klaja został z ważnymi zobowiązaniami i musiał je jakoś wypełnić. Wtedy zaczął współpracować z małym szwalniami rozsianymi po całej Polsce. Tak, w 1998 roku, powstał Outhorn, pierwsza duża marka należąca do Klaji.


Na przełomie wieków wydawało się, że przyszłość należy wyłącznie do dużych sieci handlowych. Klaja to rozumiał i próbował nawiązać współpracę z największymi. - Z przedstawicielami niektórych hipermarketów spotykałem się kilkadziesiąt razy. Słyszałem: "może następnym razem", "zastanowimy się", ale się nie poddawałem i wierzyłem w swój produkt – mówił „Gazecie Wyborczej”. Wytrwałość się opłaciła. Outhorn zacząć dostarczać sportowe ubrania do Tesco, Carrefoura czy Geanta.


Razem z pierwszym, wielkim sukcesem przyszła jednak pierwsza, duża porażka. Przed mistrzostwami świata w piłce nożnej w 2002 roku firma Klei przygotowała specjalną kolekcje. Sukces miał być gwarantowany, przecież Polska wróciła na Mundialu po 16 latach. Hipermarkety były wypełnione gadżetami – czapkami, szalikami, koszulkami. Niestety, turniej okazał się klapą. Polacy grali słabo i szybko odpadli w fatalnym stylu. Po dwóch tygodniach nikogo nie interesowały mundialowe produkty, a hipermarkety chciały wszystko oddać. Klaja przyznaje, że mistrzowska kolekcje wyprzedawali przez kolejne sześć lat. Odbiło się to na dochodach firmy. W 2003 roku obroty Outhornu wyniosły 10 mln złotych, a zysk zaledwie 330 tysięcy.


Ryzyko się opłaca
Po tej wpadce Klaja zdecydował się zmienić strategie prowadzenia firmy. Zaczął dostrzegać, że hipermarkety wywierały na Outhorn coraz większą presje – żądały coraz więcej, a chciały płacić jak najmniej. To była ślepa uliczka, firma przestawała się rozwijać. Jednocześnie zrozumiał, że na Zachodzie klienci coraz rzadziej korzystają z wielkopowierzchniowych sklepów i robią zakupy w innych miejsca. Klaja postanowił znów zaryzykować, tym razem otwierając sieć specjalistycznych sklepów dla wymagających klientów. Tak powstał 4F, a wtedy jeszcze 4Fun, bo to było pierwotna nazwa nowej marki. W tym czasie podjął również inną ważną decyzje dla rozwoju firmy – przeniósł produkcje do azjatyckich szwalni.

Wydawało się, że to szalona decyzja. Rynek odzieżowy znajdował się w kryzysie, a polskie firmy produkujące sprzęt sportowy upadały jedna po drugiej. Najpierw, w 2004 roku, Alpinus – marka założona przez dwóch himalaistów Artura Hajzera i Janusza Majera, której przychód wynosił w najlepszych latach nawet 70 milionów złotych, zaraz potem bankructwo ogłosiły Bergson i Campus.

Klaja wiedział jednak, że w branży tkwi potencjał, trzeba jedynie konsekwentnie realizować własną strategię. - W czasach dominacji wielkich koncernów zbudowanie silnej marki, zwłaszcza marki odzieży sportowej, jest bardzo dużym wyzwaniem. To branża, w której na popularność, a co za tym idzie wyniki, wpływ ma sezonowość, dostęp i wykorzystanie najnowszych technologii oraz moda. Dlatego też aby zbudować pozycję na rynku, a potem ją utrzymać, nie wystarczy podążać za trendami. Trzeba je wyznaczać – tłumaczył „Forbesowi”. W 2007 roku otworzył w Bielsku-Białej pierwszy firmowy sklep 4F. Dziś jest ich 150.


Od Małysza do Kalifornii
Pomimo pierwszych sukcesów spółka OTCF (powstałą po fuzji Outhornu i 4F) potrzebowała pieniędzy – w 2010 roku przy przychodach wynoszących 66,5 miliona złotych, miała zaledwie 90 tysięcy złotych zysków. Pomocną dłoń wyciągnął jeden z najbogatszych Polaków Sobiesław Zasada (14 miejsce na liście Forbesa), który wykupił 35 procent udziałów w firmie za 14 milionów złotych. Oprócz inwestycji Zasady najważniejszym impulsem dla rozwoju firmy było nawiązanie współpracy z Adamem Małyszem i Polskim Komitetem Olimpijskim. W 2008 roku 4F zaprojektowała i uszył specjalną kolekcje dla najlepszego polskiego skoczka narciarskiego w historii. Sprzęt była tak dobry, że do Kleji zaczęli się zgłaszać kolejni sportowcy: Kamil Stoch, Łukasz Kubot (tenisista) czy Paulina Gorycka (rowerzystka).


Kluczowa dla firmy była jednak podpisana w 2008 roku umowa z PKOL. Jak mówił szef komitetu Adam Krzemiński: „Naszą ideą było znalezieniem firmy o polskich korzeniach i z polskimi projektantami. Aby olimpijczycy byli ubrani przez rodzimą firmę, by z dumą pokazywać, że można tu stworzyć wysokiej jakości i dobrze wyglądający sprzęt sportowy”. A to wszystko gwarantowała firma Klaji. Udana współpraca z olimpijczykami do 4F zaowocowała kolejnymi umowami. Najpierw zgłosiły się inne polskie związki sportowe, a później federacje z innych krajów. Klaja twierdzi w „Gazecie Krakowskiej”, że niedługo podpisze umowy z komitetami olimpijskimi z innych krajów, choć nie zdradza konkretów. – Będą to kraje środkowoeuropejskie Na razie to nie reprezentacje na miarę Włoch czy Niemiec, ale wierzę, że będzie coraz lepiej. .

Dziś ubrania 4F można kupić w 10 europejskich krajach, ale Klaja ma o wiele bardziej mocarstwowe plany – chce podbić rynek amerykański.. - Ekspansja na Stany Zjednoczone jest trudna, ale pociesza to, że Amerykanie są bardzo otwarci na nowości. Mają inną budową ciała. Często są wyżsi, tężsi, ale jest też wielu takich, którzy są wysportowani, a co za tym idzie - bardzo dobrze zbudowani. Taka Kalifornia ma 40 mln mieszkańców, a to pokazuje skalę możliwości - podkreśla Klaja.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Gdzie są podatki, tam zawsze będzie szara strefa. Tak wygląda "praca na czarno" w Polsce
0 0Podwójna jakość produktów w Europie potwierdzona. Ale to nie Polacy są gorszym sortem
0 0"Zielone kłamstwo" w Polsce. Tak próbują cię nabrać wielkie firmy
0 0Buty i piłki Adidasa polecą w kosmos. Chodzi o coś więcej niż trening dla astronautów
0 0Plan Szwedów: ZERO ofiar śmiertelnych na drogach. Oto czego możemy się od nich nauczyć
0 0Wyniki finansowe Ubera znów nisko pod kreską. Inwestorzy tracą cierpliwość

INNSPIRACJE

0 0Polak rozkręcił świetny biznes w USA. Zdradza, jak radzić sobie z porażką i brakiem motywacji
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy
0 0Ujawniają kulisy współpracy ze znaną siecią sklepów. Dziesiątki milionów długów i próby samobójcze
0 0Sapkowski przyznaje, że spór z CD Projektem go przerósł. "Pieniądze nic dla mnie nie znaczą"

STARTUPY

0 0Amerykańskim naukowcom się nie udało, a one to zrobiły. Tak powstały innowacyjne kosmetyki
0 0Start-up chce zasilać samochody wodą i alkoholem. Ale trochę się zapędzili