
Od wtorku pasażerowie będą mogli latać z Radomiu do Rygi. To pierwsze regularne połączenie z radomskiego lotniska… od czasu jego otwarcia w maju 2014 roku. – To projekt prestiżowy, nie biznesowy – mówi ekspert w zespole doradców gospodarczych TOR Jędrzej Pużyński.
Loty do Rygi będą odbywały się trzy razy w tygodniu, a z czasem ich liczba zostanie powiększona do czterech. Połączenie będzie obsługiwać linia Air Baltic. To pierwszy przewoźnik, który podpisał umowę z radomskim lotniskiem. Kolejnym są czeskie linie lotnicze – Czech Airlines. Od połowy września będą latać do Pragi trzy razy w tygodniu.
– Dzisiaj inaugurujemy działalność lotniska i mam nadzieję, że to jest ten pierwszy lot, który będzie szczególnym, bo historycznym. Przyszłość pokaże, że ten projekt biznesowy, który został zrealizowany z pieniędzy miejskich, spowoduje, że zainwestowane pieniądze zaczną pracować na rzecz naszego miasta i mieszkańców – mówił przed startem pierwszego samolotu do Rygi prezydent Radomia Radosław Witkowski. Ale czy prezydent ma racje? Czy inwestycje na pewno będzie opłacalna?
Koszt budowy lotniska w Radomiu wyniosły 100 milionów złotych. Kłopoty ze znalezieniem linii chętnych do obsługiwania portu sprawiły, że w styczniu miasto musiało wziąć 3 miliony złotych pożyczki, dzięki którym lotnisko mogło dalej funkcjonować. Spółkę uratował dopiero prywatny inwestor – za 25 milionów złotych nabył 250 tysięcy akcji Portu Lotniczego Radom. To pozwoliło dokończyć przebudowę lotniska i zapewniło portowi utrzymanie do końca 2015 roku.
Czy port ma jednak szansę na siebie zarobić, jak chce prezydent Witkowski?
Jędrzej Pużyński
