
Od tygodnia pasażerowie mogą latać samolotami z Radomia do Rygi. To pierwsze regularne połączenie z radomskiego lotniska od czasu jego otwarcia w maju 2014 roku. Umowa z łotewskim liniami Air Baltic przewidywała, że loty do Rygi będą odbywały się trzy raz w tygodniu. Na dwa pierwsze połączenia bilety kupiło w sumie… dwóch pasażerów, kolejne przewoźnik odwołał bez podawania przyczyny. To woda na młyn dla krytyków małych lotnisk, którzy uważają, że ich budowanie pozbawione jest sensu.
Lotnisko w Radomiu nie jest pierwszym małym portem z problemami. Jeszcze w zeszłym roku Komisja Europejska oskarżyła Gdynię o złamanie zasad konkurencyjności i zażądała zwrotu prawie 100 milionów złotych dotacji na budowę lotniska w Gdyni-Kosakowie. Ostatecznie Bruksela zmniejszyła karę do 17 milionów złotych, ponowna decyzja nie uratowała jednak realizującej inwestycję spółki Port Lotniczy Gdynia, która ogłosiła upadłość jeszcze w maju ubiegłego roku. Dziś gotowy port w Kosakowie stoi pusty, bowiem do zakończenia sporu z Unią Gdynia musi zaczekać z kolejnym inwestycjami.
Sytuacja Szczecina (280 tys. pasażerów w 2014) i Rzeszowa (600 tys. pasażerów w 2014 r.) jest jednak dużo bardziej skomplikowana. – Każdy przypadek należy rozpatrywać oddzielnie – twierdzi Dominik Sipiński z portalu Pasazer.com i Polityki Insight. – Na pewno jednak Szczecin i Rzeszów mają jedną cechę wspólną: oba rynki są bardzo nasycone. W skutek czego ciężko spełnić im stawiane wymagania - dodaje.
Szczecin-Goleniów obsługuje w większości połączenia lokalne, głównie trasę do Warszawy, na trasach międzynarodowych ciężko bowiem rywalizować z położonym niedaleko Berlinem. Trudno jednak sobie wyobrazić likwidację połączenie ze stolicą – samolot wciąż jest najlepsza formą połączenia z Warszawą.
Polsce jest daleko do innych krajów europejskich, które posiadają sieć doskonale rokujących lotnisk w niewielkich miejscowościach. Ambicją polskich władz było stworzenie podobnej sieci. Przykłady Radomia i Zielonej Góry zniechęcają jednak do dalszych inwestycji. Czy jest więc sens budować kolejne małego lotniska?
Bardzo trudno ocenić jednoznacznie sens budowy małych lotnisk. Nie można patrzeć wyłącznie na tabelki i sprawdzać, czy lotnisko zarabia czy traci. Trzeba próbować przeprowadzać bardziej złożone analizy, oceniające również korzyści dla regionu. Z jednej strony małe lotniska obsługują 90 procent lotów wylotowych w kierunkach emigracyjnych, to na pewno nie pomaga w przyciąganiu inwestorów. Z drugiej strony emigranci przysyłają do domu pieniądze, które wydawane są później regionie. W tak szerokiej perspektywie jednak nikt w Polsce nie próbuje patrzeć na inwestycje w lotniska.
2. Kraków – 3, 82 mln
3. Gdańsk – 3, 25 mln
4. Katowice – 2,7 mln
5. Wrocław – 2,08 mln,
6. Modlin – 1,7 mln
7. Poznań – 1,4 mln.
8. Rzeszów – 0,6 mln
9. Bydgoszcz – 0,29 mln
10. Szczecin – 0,28 mln
11. Łódź – 0,25 mln
12. Lublin – 0,18 mln,
13. Zielona Góra – 0,013 mln
Napisz do autora: michal.budzynski@innpoland.pl
