Obecnie, Ganymede Group to dynamicznie rozwijająca się firma. Chałupnicze metody są juz przeszłością
Obecnie, Ganymede Group to dynamicznie rozwijająca się firma. Chałupnicze metody są juz przeszłością materiały prasowe

Początki firmy Ganymede sięgają 1997 roku. Wtedy to Marek Wylon, programista i deweloper, odszedł z firmy TopWare i zdecydował się na rozkręcenie własnego biznesu. – Z punktu widzenia technologii nasze początki sięgają prehistorii. - opowiada w rozmowie z INNPoland Wylon.

REKLAMA
Ówczesne biuro Ganymede przypominało kanciapę rodem z serialu IT Crowd. Mała firma rozkręcana przez trzech zapaleńców z siedzibą w mieszkaniu, w którym było niewiele ponad materac i biurko. - Wstawaliśmy o 3 w nocy, żeby włączyć rendering aplikacji. Z produktami trudno było wyjść z Polski i działać na rynkach międzynarodowych. Byliśmy postrzegani jako druga klasa programistów. Przez kilka lat robiliśmy aplikacje dla kogoś, na zlecenie – wspomina Wylon i dodaje. – Stawialiśmy na tzw. dystrybucję pudełkową gier. Na płytach CD, przez pośredników. Znaczna część obrotu się przez to rozpływała. Nie mówiąc o wiecznych zatorach płatniczych. Faktura była wystawiona, trzeba było odprowadzić podatek, a pieniędzy nie było. Były sytuacje, że partnerzy nas okradali – po prostu nie płacili za produkty. Wkrótce uznaliśmy, że lepiej budować własną, lojalną społeczność graczy.
W 2000 roku Wylon zdecydował się na ekspansje na nowych rynków. –Zdecydowałem się znaleźć dla siebie nową niszę. Okazała się nią dystrybucja cyfrowa. Pozwalała na ominięcie wszystkich pośredników i bezpośredni kontakt z klientem. Maksymalizowało również zyski, bo odpadały koszty fizycznej dystrybucji. Podpisaliśmy również umowę z Wirtualną Polską na stworzenie dla nich portalu z grami. Wtedy te duże polskie serwisy dopiero się rozwijały i każdy próbował jak najbardziej uatrakcyjnić swoją ofertę. Zbudowaliśmy dla WP serwis z grami online który działa do dzisiaj – opowiada.
Żeby firma się rozwijała, musi wchodzić na kolejne rynki. – W 2005 roku zaczęliśmy ekspansję na rynki wschodzące, takie jak Rumunia, Włochy czy Brazylia, a w 2010 na rynek amerykański. Jak widać, opłaciło. Obecnie zatrudniamy 100 osób w Krakowie, na Malcie mamy dział dystrybucji, planujemy otworzyć dział marketingu w Wielkiej Brytanii.
Zapytany o powód sukcesu, szef Ganymede mówi krótko. – Na początku wstrzeliliśmy się w rozwojową niszę, potem zaczęliśmy zdobywać wschodzące rynki. Nasza oferta jest skierowana do konkretnej grupy demograficznej: Mężczyzn w wieku 25+. Dzięki temu skupiamy się na jak najlepszym i najdokładniejszym wypełnieniu tej właśnie niszy wiekowej. Cały czas idziemy również z duchem czasu: 70% nakładu pracy przeznaczamy na aplikacje i produkty mobilne. Podążanie z duchem czasu i przewidywanie trendów to podstawa naszego sukcesu – podkreśla Wylon.