Czterech kolegów założyło firmę zajmując się produkcją portfeli z włókna węglowego. To jednak dopiero początek. Krzysiek, Łukasz, Kuba i Michał mają o wiele bardziej ambitne plany
Czterech kolegów założyło firmę zajmując się produkcją portfeli z włókna węglowego. To jednak dopiero początek. Krzysiek, Łukasz, Kuba i Michał mają o wiele bardziej ambitne plany mat.prasowe

Czterech kolegów założyło firmę zajmując się produkcją portfeli z włókna węglowego. To jednak dopiero początek. Krzysiek, Łukasz, Kuba i Michał mają o wiele bardziej ambitne plany. Niedługo chcą zrobić deskorolkę, wózek inwalidzki i rower, a w przyszłości nawet samochód. Wszystko z włókna węglowego. O realizacji marzeń niedoinwestowaniu startupów i dalszych planach opowiada INNPoland szef Carbon Workshops Krzysztof Tabiszewski.

REKLAMA
Jak zaczyna się wasza historia?
Poznaliśmy się na Politechnice Warszawskiej, gdzie pracowaliśmy wspólnie przy konstruowaniu samochodu Kropelka. Był to najbardziej ekonomiczny pojazd w Polsce. Później tworzyliśmy studencki bolid Formuły SAE. Oba pojazdy były w większości zbudowane z włókna węglowego, czyli materiału, który wykorzystujemy w naszej obecnej pracy.
Co było dalej?
Po studiach zrezygnowaliśmy z możliwości pracy dla korporacji i podążając za głosem sercem założyliśmy Carbon Workshop. Na początku prowadziliśmy działalność usługową – wykonywaliśmy różne elementy z włókna węglowego dla innych firm. Z czasem zaczęliśmy myśleć o rozwoju własnego produktu. Nie mieliśmy jednak wielkiego budżetu, więc chcieliśmy stworzyć coś małego
A jak wpadliście na pomysł zaprojektowania portfela?

Wspólnie ze znajomymi zauważyliśmy, że nie przepadamy za portfelami, a z drugiej strony potrzebujemy mieć przy sobie dokumenty czy karty płatnicze. Najczęściej więc nosiliśmy je spiętą gumką czy spinaczem biurowym. Ale to było niepraktyczne. Wtedy pomyśleliśmy – czemu nie zrobić lekkiego, wytrzymałego portfela z włókna węglowego. I tak to się wszystko zaczęło.
Pieniądze zebraliście dzięki crowdfundingowi?
Tak, i dopiero kiedy ludzie zainteresowali się naszymi portfelami to ruszyliśmy z produkcją na większą skalę.
Wiele osób chce kupować wasze portfele?
Tak, liczba osób zainteresowanych zamianą klasycznego portfela na coś mniejszego stale wzrasta. Sprzedaż rośnie z miesiąca na miesiąc, chociaż na początku nie mieliśmy żadnego marketingu i wszystkiego musieliśmy się uczyć od podstaw.
logo
Carbon Workshop robią nową wersję portfela, tym razem z wbudowaną elektroniką. Dzięki temu będziemy mogli z łatwością znaleźć zagubiony portfel. mat.prasowe
Na stronie piszecie o kolejnych projektach – deskorolce, rowerze czy wózku dla niepełnosprawnych. To efekt dużego zainteresowania waszymi portfelami? Czy raczej od początku myśleliście w dłuższej perspektywie?
Od początku byliśmy świadomi potencjału, który tkwi w włóknie węglowym. Ten materiał jest trzykrotnie mocniejszy od stali, a jednocześnie jest lżejszy od aluminium. Tak więc można zrobić z niego i samochód wyścigowy, i samolot. Już teraz BMW wykorzystuje włókna węglowe do produkcji dachów w modelach M3 i M5, a także elementów karoserii elektrycznych modeli i3 oraz i8.
Jakie mają panowie dalsze plany?
Docelowe chcielibyśmy wrócić do motoryzacji. Na studiach robiliśmy samochody, bo mieliśmy praktycznie nieograniczone możliwości i nikt nie przejmował się kwestiami finansowymi. Teraz jest o wiele trudniej. Do produkcji aut potrzebujemy bowiem dużo większych nakładów finansowych, a także ogromnego zespołów inżynierów.
Więc główny problemem są pieniądze?
Z ubolewaniem patrzymy na naszych znajomych- wybitnie zdolnych inżynierów, którzy wybierają pracę dla zagranicznych korporacji lub emigrację. W wielu przypadkach sprowadza się to do kwestii finansowych. Chcemy rozwinąć naszą firmę na tyle aby móc zaproponować im pracę u nas. Ostatnio zostaliśmy zaproszeni do Monachium aby zaprezentować się na tamtejszej scenie startupowej. Byliśmy zdumieni tym jak wygląda tam finansowanie startupów. Proponowano nam 10-krotnie wyższe inwestycje niż w Polsce. Postanowiliśmy jednak rozwijać nasze technologie w kraju. Chcielibyśmy m.in. wprowadzić inteligentne materiały kompozytowe, czyli włókna węglowe wyposażone w elektronikę. Teraz skupiamy się jednak na innym projekcie.
Jakim?
Robimy nową wersję naszego portfela, tym razem z wbudowaną elektroniką. Chcemy bowiem stworzyć „wirtualną smycz” pomiędzy portfelem a telefonem.
Jak to będzie działać?
Kiedy zostawimy gdzieś portfel np. na stoliku w restauracji, to smartfon natychmiast poinformuje nas żebyśmy po niego wrócili. W innym przypadku gdy np. zgubimy portfel w domu, możemy uruchomić aplikację która wskaże nam gdzie znajduje się zguba.