
Rząd Japonii miał ambitny plan zwiększenia odsetka kobiet zasiadającego w zarządach firm z 8 do 30 proc. w roku 2020. Jednak życie brutalnie go zweryfikowało. Biuro równości płci w tym kraju poinformowało, że postanowiło zmniejszyć ten próg do bardziej realnych 7 proc. do 2021 roku.
REKLAMA
Władze Japonii od lat usilnie dążyły do zwiększenia liczby kobiet na wysokich stanowiskach w firmach. Jeszcze w 2003 roku ówczesny premier Junichiro Koizumi przyjął ambitny cel, aby do 2020 roku 30 proc. pań pełniło kierownicze funkcje. Z kolei aktualny szef rządu Shinzo Abe także silnie popierał ten pomysł, czyniąc go jednym z głównych punktów swojej polityki gospodarczej.
Rząd płaci za zatrudnianie kobiet, a biznes odrzuca tę ofertę
Jednak od dawna dochodziły sygnały, że ten plan to jedynie sfera marzeń. W kwietniu ubiegłego roku ministerstwo pracy obiecało płacić firmom za przyjmowanie kobiet na wysokie stanowiska. Ale już we wrześniu resort przyznał, że ta inicjatywa cieszy się znikomym zainteresowaniem przedsiębiorstw.
Jednak od dawna dochodziły sygnały, że ten plan to jedynie sfera marzeń. W kwietniu ubiegłego roku ministerstwo pracy obiecało płacić firmom za przyjmowanie kobiet na wysokie stanowiska. Ale już we wrześniu resort przyznał, że ta inicjatywa cieszy się znikomym zainteresowaniem przedsiębiorstw.
W międzyczasie sejm w sierpniu 2015 roku uchwalił, że duże przedsiębiorstwa oraz organy władz centralnych i lokalnych powinny ustalić cele liczbowe zatrudnienia i awansu kobiet, jakie zamierzają zrealizować do końca marca.
Firmy – plan rządu jest nierealny
Jednak Carlos Ghosn, dyrektor generalny Nissana stwierdził, że najbardziej realistyczny cel w przypadku jego koncernu to 10 proc. pań na kierowniczych stanowiskach do końca marca 2017 roku.
Jednak Carlos Ghosn, dyrektor generalny Nissana stwierdził, że najbardziej realistyczny cel w przypadku jego koncernu to 10 proc. pań na kierowniczych stanowiskach do końca marca 2017 roku.
Aktualnie w Japonii tylko 8 proc. wysokich stanowisk zajmują kobiety według badania Grant Thornton. Dla porównania światowa średnia wynosi 22 proc. Z kolei w Polsce ten odsetek to 37 proc. – o czym pisaliśmy w INNPoland. Natomiast w zarządach 30 największych firm w Kraju Kwitnącej Wiśni zasiada zaledwie 3,1 proc. pań.
Dlatego biuro ds. równości płci poinformowało w ubiegłym tygodniu, że zredukowało plan zasiadania przedstawicielek płci pięknej w zarządach firm z 30 proc. do 2020 roku, do zaledwie 7 proc. do końca 2021 roku.
Kobiety w ciąży „sprawiają kłopoty”
Jak wskazuje portal quartz.com, kultura japońska jest głęboko seksistowska. W efekcie jedną z głównych przyczyn niechęci wobec kobiet zajmujących wysokie stanowiska jest ich zachodzenie w ciążę. Według sondażu opublikowanego przez ministerstwo pracy, prawie połowa pracujących pań jest oskarżana przez pracodawców o „sprawianie kłopotów” w czasie spodziewania się dziecka.
Jak wskazuje portal quartz.com, kultura japońska jest głęboko seksistowska. W efekcie jedną z głównych przyczyn niechęci wobec kobiet zajmujących wysokie stanowiska jest ich zachodzenie w ciążę. Według sondażu opublikowanego przez ministerstwo pracy, prawie połowa pracujących pań jest oskarżana przez pracodawców o „sprawianie kłopotów” w czasie spodziewania się dziecka.
W rezultacie kobiety w Japonii muszą często wybierać – dziecko lub kariera. Do tego starzejące się społeczeństwo w tym kraju nakłada na nie presję, aby zamiast myśleć o pracy, pełniły rolę opiekunek dla starzejących się członków rodziny.
Z kolei przewodnicząca japońskiej sieci kobiet innowacyjnych Yukako Uchinaga uważa, że aby zwiększyć rolę kobiet na rynku pracy, nie powinny one pracować w sztywnych godzinach. Zamiast tego firmy mogą zaproponować im elastyczny czas pracy oraz zapewnić możliwość telepracy. Tak, aby były rozliczane nie z przesiadywania w biurze, a z wykonanych zadań. W efekcie łatwiej byłoby im pogodzić pracę z prowadzeniem domu.
Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl
