Województwa ze wschodu Polski pomimo, że dostają więcej środków z UE, wciąż nie mogą nadrobić dystansu do bogatszych regionów z południowego-zachodu.
Województwa ze wschodu Polski pomimo, że dostają więcej środków z UE, wciąż nie mogą nadrobić dystansu do bogatszych regionów z południowego-zachodu. Fot. Sebastian Deptula/bit.ly/1KQ7lwl | Monika/bit.ly/1LvTWUv

Chociaż biedniejsze województwa ze wschodu Polski otrzymują więcej środków z unijnych funduszy w porównaniu do bardziej zamożnych regionów południowo-zachodnich, to dysproporcje ekonomiczne pomiędzy nimi nadal rosną – donosi „Rzeczpospolita”.

REKLAMA
Z danych GUS wynika, że w 2014 roku rozwarstwienie PKB per capita na jednego mieszkańca poszczególnego województwa zwiększyło się w stosunku do 2013 roku. Jak analizuje „Rzeczpospolita”, ten wzrost potwierdza trwające już kilkanaście lat pogłębianie się dysproporcji ekonomicznych pomiędzy najbogatszymi a najbiedniejszymi regionami kraju. W efekcie podział na Polskę A i Polskę B jest coraz bardziej trwały.
To negatywne zjawisko ma zmienić pomoc finansowa z unijnych środków. Z danych Ministerstwa Rozwoju wynika, że w latach 2004-2014 największe wsparcie z funduszy europejskich per capita na jednego mieszkańca otrzymały najbiedniejsze regiony – Warmia i Mazury (2,37 tys. euro) oraz Podkarpacie (2,16 tys. euro). Jednak pod tym względem w czołówce znalazły się także Mazowsze i Pomorze (po około 2 tys. euro), które należą do pięciu najbogatszych województw w Polsce.
Podział na Polskę A i Polskę B istnieje także na rynku pracy. Jednak nie odbywa się jedynie w obszarach Wschód-Zachód – wskazują eksperci Work Service. Ich zdaniem w naszym kraju wyraźne są także pewne wyspy bezrobocia (np. region świętokrzyski) – o czym pisaliśmy w INNPoland.

Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl

Źródło: "Rzeczpospolita"