
Gdy otwierali platformę modową dla polskich projektantów wcale nie znali się na modzie. Teraz odważnie wchodzą na niemiecki rynek i zapowiadają, że na tym się nie skończy. Mowa o Showroom, który pod koniec 2015 roku obchodził swoje czwarte urodziny.
REKLAMA
– W naszej niszy jesteśmy jednym z największych graczy w Europie – mówi Jasiek Stasz, jeden z założycieli Showroom. Mimo że tak naprawdę działamy na jednym rynku, to jeśli chodzi o liczbę użytkowników czy wejść na stronę przewyższamy graczy, którzy działają w wielu krajach – tłumaczy.
Showroom to platforma, na której projektanci mogą wystawiać i sprzedawać swoje kolekcje. Zarówno ci najlepsi i doświadczeni, jak i początkujący. Najpierw trzeba jednak przejść selekcję, a ta wcale nie należy do łatwych. Na Showroom.pl znaleźć można obecnie około 400 marek, ale miesięcznie na showroomową skrzynkę przychodzą setki nowych zgłoszeń. – Chodzi nam o jakość, a nie ilość. Bierzemy pod uwagę wykonanie ubrań, materiały, miejsce pochodzenia, osobę stojącą za marką, a także potencjał promocyjny. I oczywiście zdjęcia i opisy produktów – tłumaczy Stasz.
Jak to wszystko się zaczęło? Trochę przypadkiem. Jasiek Stasz i Michał Juda poznali się jeszcze w liceum i już wtedy wiedzieli, że będą wspólnie prowadzić biznes. Zaczynali od organizowania imprez i przewożenia na nie ludzi wynajętym tramwajem. Później założyli wspólnie agencję, która tworzyła aplikacje na Facebooka.
Znajdź niszę
– Wszystko przez naszą koleżankę, która założyła markę modową – mówi Michał Juda w rozmowie z INNPoland. Był rok 2011. – Chcieliśmy pomóc jednej projektantce, ale zobaczyliśmy w tym potencjał na zrobienie biznesu – dodaje po chwili. Wspomniana koleżanka do tej pory sprzedaje swoje produkty na platformie Showroom.
– Wszystko przez naszą koleżankę, która założyła markę modową – mówi Michał Juda w rozmowie z INNPoland. Był rok 2011. – Chcieliśmy pomóc jednej projektantce, ale zobaczyliśmy w tym potencjał na zrobienie biznesu – dodaje po chwili. Wspomniana koleżanka do tej pory sprzedaje swoje produkty na platformie Showroom.
Pierwotna wersja Showroomu była zatem facebookową aplikacją, a pierwszymi zatrudnionymi przez Judę i Stasza pracownikami byli dwaj programiści. Mając za sobą pierwsze wdrożenie, przedsiębiorcy postanowili szukać kolejnych klientów. Tak trafili na Fashion Week w Łodzi. Proponowali współpracę młodym projektantom i spotykali się z bardzo dobrym odzewem.
To zasługa między innymi modelu biznesowego w jakim działa Showroom, czyli prowizji od każdego zakupu. – Możemy zarobić jedynie, gdy oni zarobią dzięki nam. To synergia, która promuje wspólne wspieranie się. Tylko razem możemy zyskać – tłumaczy Michał Juda. Jednak ani Juda, ani Stasz nie znali się na modzie, gdy Showroom startował. Dlatego po programistach, zaczęli zatrudniać osoby znające się na branży, które zajmowały się wyszukiwaniem i ocenianiem projektantów.
– Udało nam się znaleźć w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie – słyszę od Judy, który dodaje, że w 2011 roku branża modowa zaczynała się w Polsce ożywiać. – Nie uwierzylibyśmy, gdybyś powiedział nam wtedy, jak to będzie obecnie wyglądać. Myślę, że mieliśmy swój udział w rozwoju tego rynku – dodaje.
Wykorzystuj sytuacje
Początkowo projekt rozwijali korzystając z własnych środków, ale zorientowali się, że na stworzenie krajowej platformy potrzebne będzie dofinansowanie. W Showroom jako pierwszy zainwestował fundusz HardGamma Ventures, który przejął przy tym 20 proc. firmy (w lipcu 2015 roku sprzeda swoje udziały z dużym zyskiem).
Początkowo projekt rozwijali korzystając z własnych środków, ale zorientowali się, że na stworzenie krajowej platformy potrzebne będzie dofinansowanie. W Showroom jako pierwszy zainwestował fundusz HardGamma Ventures, który przejął przy tym 20 proc. firmy (w lipcu 2015 roku sprzeda swoje udziały z dużym zyskiem).
Pierwszy inwestor przyczynił się do rozwoju Showroom nie tylko dzięki pieniądzom. – Przez te lata nauczyliśmy się, żeby wykorzystywać wszystkie możliwe okazje – mówi Michał Juda. – Pewnego dnia dostaliśmy maila od Krzysztofa Kowalczyka z HardGamma Ventures. Napisał, że w hotelowym lobby siedzi właśnie osoba z Hubert Burda Media i ma wolne dwie godziny – opowiada. Stasz i Juda bez dłuższego namysłu wsiedli w taksówkę i pojechali na miejsce. W ten sposób znaleźli drugiego inwestora, który w swoim portfolio ma między innymi wiele magazynów dotyczących mody. – Obecność w magazynach takich jak Elle, InStyle czy Glamour pozwoliła nam zbudować silną, rozpoznawalną markę – mówi Jasiek Stasz.
Słuchaj innych
Nie zawsze szło jednak tak dobrze. – Wpadliśmy kiedyś na pomysł... – zaczyna Stasz. – Postanowiliśmy uruchomić biznes, który nazwaliśmy Showroom Club. Chcieliśmy sprzedawać w ten sposób ekskluzywne kolekcje, zanim te trafią jeszcze na rynek. To była totalna klapa – tłumaczy. Co poszło nie tak? – Odeszliśmy od pracy z klientem. Zamknęliśmy się na miesiąc we dwóch w pokoju i sami wymyślaliśmy projekt. Włożyliśmy w to nie tylko mnóstwo pracy, ale i kilkaset tysięcy złotych naszych inwestorów. Okazało się, że naszego pomysłu nie potrzebowali ani klienci, ani projektanci – mówi Stasz.
Nie zawsze szło jednak tak dobrze. – Wpadliśmy kiedyś na pomysł... – zaczyna Stasz. – Postanowiliśmy uruchomić biznes, który nazwaliśmy Showroom Club. Chcieliśmy sprzedawać w ten sposób ekskluzywne kolekcje, zanim te trafią jeszcze na rynek. To była totalna klapa – tłumaczy. Co poszło nie tak? – Odeszliśmy od pracy z klientem. Zamknęliśmy się na miesiąc we dwóch w pokoju i sami wymyślaliśmy projekt. Włożyliśmy w to nie tylko mnóstwo pracy, ale i kilkaset tysięcy złotych naszych inwestorów. Okazało się, że naszego pomysłu nie potrzebowali ani klienci, ani projektanci – mówi Stasz.
– Obawialiśmy się reakcji inwestorów – dodaje Michał Juda. Po dwóch miesiącach od uruchomienia Showroom Club postanowili całkowicie wyłączyć projekt. – Inwestorom spodobało się to, jak podeszliśmy do zamknięcia. Powiedzieli, że w dużej firmie taki projekt byłby ciągnięty przez 10 lat, bo nikt nie chciałby się przyznać do błędu. Myślę, że nawet urośliśmy przez to w ich oczach – tłumaczy Juda. – Chociaż gdyby projekt się udał, to uroślibyśmy bardziej... – dodaje ze śmiechem.
Myśl globalnie
– Działając w Polsce, organizując spotkania startupowe i aktywnie włączając się w życie tego środowiska myśleliśmy, że osiągnęliśmy naprawdę wiele – mówi Stasz. Dzięki kontaktom z Hubert Burda Media Showroom zaczął trafiać jednak na poważne, międzynarodowe konferencje, gdzie w jednym miejscu podpisywano dziesiątki umów między inwestorami a spółkami. – Otworzyło nam to oczy na to, że świat jest z jednej strony wielki, a z drugiej bardzo mały. Robienie biznesu na jednym rynku, gdy pozostałe są na wyciągnięcie ręki to strata czasu – mówi Stasz.
– Działając w Polsce, organizując spotkania startupowe i aktywnie włączając się w życie tego środowiska myśleliśmy, że osiągnęliśmy naprawdę wiele – mówi Stasz. Dzięki kontaktom z Hubert Burda Media Showroom zaczął trafiać jednak na poważne, międzynarodowe konferencje, gdzie w jednym miejscu podpisywano dziesiątki umów między inwestorami a spółkami. – Otworzyło nam to oczy na to, że świat jest z jednej strony wielki, a z drugiej bardzo mały. Robienie biznesu na jednym rynku, gdy pozostałe są na wyciągnięcie ręki to strata czasu – mówi Stasz.
Obecnie Showroom rozwija się w Niemczech. Platforma wystartowała tam oficjalnie w październiku 2015 roku. W promocji pomogła zarówno współpraca z Hubert Burda Media i obecność w czasopismach branżowych, jak i wygranie konkursu dla startupów, w którym jedną z nagród był milion euro na promocję firmy w niemieckich mediach.
– Na Showroom.de jest obecnie 19 niemieckich marek. Służą nam one do przetestowania rynku. Musieliśmy sprawdzić chociażby logistykę czy płatności – mówi Stasz. – Niemiecki rynek e-commerce różni się od polskiego wartością koszyka, wielkością rynku, konwersją z wejść na zakupy. Do tego Niemcy przyzwyczajeni są do darmowych zwrotów zakupów dokonywanych online. Sięga to nawet 50 proc. W Polsce to nie do pomyślenia – tłumaczy.
Ostatnio Juda i Stasz spędzili tydzień w Berlinie. – W pewnym sensie wróciliśmy do korzeni – mówi mi Michał Juda. Podczas jednego tygodnia odbywało się sześć modowych wydarzeń i targów. Bezpośrednio rozmawialiśmy z projektantami i mogliśmy szczerze mówić im o liczbach i platformie. Co ciekawe, wiele osób znało Showroom – słyszę.
Samodzielne zbudowanie Showroom pozwala właścicielom platformy na łatwą dalszą ekspansję. – Tak naprawdę możemy co miesiąc otwierać Showroom na nowym rynku – mówi Jasiek Stasz. – Jeszcze w tym roku chcemy wejść na kolejne rynki – dodaje, akcentując liczbę mnogą ostatniego wyrazu.
Pomagaj innym, pomagaj sobie
– Nie wymyśliliśmy sztucznie jakiegoś problemu, który chcielibyśmy naprawić, ale naprawdę odpowiedzieliśmy na problem projektantów, którzy nie mieli gdzie zaistnieć, a mają fajne produkty – mówi mi Juda zapytany o przyczyny sukcesu platformy. – Teraz jest to naturalne, że mogą zrobić to na Showroomie. Chcemy przenieść takie myślenie do innych krajów.
– Nie wymyśliliśmy sztucznie jakiegoś problemu, który chcielibyśmy naprawić, ale naprawdę odpowiedzieliśmy na problem projektantów, którzy nie mieli gdzie zaistnieć, a mają fajne produkty – mówi mi Juda zapytany o przyczyny sukcesu platformy. – Teraz jest to naturalne, że mogą zrobić to na Showroomie. Chcemy przenieść takie myślenie do innych krajów.
– Chcemy, żeby w całej Europie każdy, kto będzie chciał kupić sobie coś unikatowego pomyślał: wejdę na Showroom i sprawdzę co mogą zaoferować – mówi Stasz. Jego zdaniem w Polsce udało się już to osiągnąć.
Napisz do autora: adam.turek@innpoland.pl
