Naukowcy – wracajcie do Polski, by tworzyć innowacje! Piotr i Krzysztof pokazują, że to możliwe

Z lewej strony Krzysztof Kanawka, założyciel jednego z najlepszych startupów kosmicznych w Europie, a także Piotr Merks, twórca lekolepek.
Z lewej strony Krzysztof Kanawka, założyciel jednego z najlepszych startupów kosmicznych w Europie, a także Piotr Merks, twórca lekolepek. Fot. Materiały prasowe
Polscy naukowcy pracujący za granicą są gotowi, by rozpocząć przygodę z biznesem w kraju. Dwa przykłady pokazują, że jest to możliwe. Pierwszy z nich to Piotr Merks, który opracował system piktogramów ułatwiających dawkowanie leków i uzyskał 1 mln zł na rozwój produktu. Z kolei drugi z nich to Krzysztof Kanawka, który jest szefem gdańskiej firmy z branży kosmicznej. Przedsiębiorstwu udało się pozyskać dotację z Komisji Europejskiej.


Z danych serwisu nauka-polska.pl prowadzonego przez Ośrodek Przetwarzania Informacji - Państwowy Instytut Badawczy wynika, że na uczelniach zagranicznych aktywnie pracuje ponad 1600 naukowców z Polski. Zdobywają bezcenną wiedzę i doświadczenie, z której mogłaby skorzystać polska nauka i gospodarka. Jednak aby było to możliwe, uczeni potrzebują odpowiedniego wsparcia. Jak pokazują przykłady Piotra i Krzysztofa, nad Wisłą jest to jak najbardziej realne.


Zrozumiały "komiks" dla pacjentów

Na pomysł stworzenia „lekolepek” – prostych oznaczeń na lekarstwa, które mają poprawić stosowanie się pacjentów do zaleceń lekarzy, Piotr Merks wpadł podczas rodzinnej kolacji. – Rozmawialiśmy o tym, jak skomplikowane i nieczytelne są ulotki dołączane do lekarstw. Mówiłem bliskim o tym, że w metrze w Mexico City komunikaty mają formę obrazków, a w Finlandii strzykawki oznaczają kolorami. Wtedy pomyślałem, czy nie można połączyć tych pomysłów i stworzyć takie proste kolorowe obrazkowe etykiety na leki? – wspomina w rozmowie z INN:Poland Piotr Merks, magister farmacji, który ponad 10 lat przepracował w Wielkiej Brytanii, badając problem nieprawidłowego dawkowania leków.

Z jego badań wynika, że 21 proc. pacjentów nie otrzymuje żadnej informacji na temat stosowania leku, a 52 proc. gubi kartki ze wskazaniami lekarza. Nieprawidłowe dozowanie leku jest zaś przyczyną wielu powikłań i powoduje wzrost kosztów leczenia. Mimo ciekawych perspektyw rozwoju kariery i atrakcyjnych zarobków w Wielkiej Brytanii, wynalazca wrócił do Polski. – Zdecydowały względy rodzinne, ale nie oznaczało to rezygnacji z „lekolepek” – wspomina Piotr Merks, który obecnie związany jest z Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, gdzie pracuje nad rozwojem innowacji.

Milion złotych na nalepki dla pacjentów

Naukowiec opracował już kilkaset piktogramów na opakowania leków. – Podstawę systemu „lekolepek” tworzą 33 znaki graficzne, które powtarzają się przy każdym leku. Chodzi m.in. o porę dawkowania (np. na noc), ilość preparatu, wskazania i przeciwwskazania co do przyjmowania medykamentu z pokarmami (np. nie pić soku grejpfrutowego) – tłumaczy autor pomysłu.


Projektem zainteresował się gdański fundusz kapitałowy Black Pearls VC. Na bazie pomysłu stworzył spółkę Piktorex, dla której pozyskał 1 mln zł z programu BRIdge Alfa prowadzonego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Piotr Merks został kierownikiem projektu Piktorex.
Piotr Merks

Pieniądze pozwalają na przeprowadzenie badań m.in. z udziałem pacjentów, którzy sprawdzą czytelność dostępnych instrukcji i proponowanych piktogramów. Do badań zaprosimy także apteki. Celem Piktorex jest wprowadzenie „lekolepek” do użytku na rynku farmaceutycznym, co ma zwiększyć bezpieczeństwo i skuteczność stosowania leków przez pacjentów, szczególnie w grupie powyżej 65. roku życia. Wynalazek zmniejszy koszty leczenia zarówno dla pacjenta, jak i NFZ.

Siedziba spółki Piktorex w Warszawie.

Nie każdy chce być "małym trybikiem w korporacyjnej machinie”

Z kolei dr Krzysztof Kanawka, specjalizujący się w technologiach kosmicznych, po studiach w Niemczech, uzyskaniu doktoratu na Imperial College w Londynie i odbyciu stażu podoktorskiego we Francji, odrzucił propozycje zatrudnienia na Zachodzie. Postanowił wrócić do kraju, choć przyznaje, że kierunek jest obecnie odwrotny.

– Łatwiej można za granicą znaleźć zatrudnienie w istniejących od dekad firmach z sektora kosmicznego, ale nie wszystkim podoba się bycie małym trybikiem w wielkiej korporacyjnej machinie. W tym czasie firma Kosmonauta.net, którą założyłem z przyjaciółmi w Polsce, zaczęła zdobywać pierwsze kontrakty i zlecenia – tak tłumaczy powody powrotu do ojczyzny w rozmowie z INN:Poland. Nie bez znaczenia była dla niego także propozycja współpracy z funduszem Black Pearls VC oraz stworzenie nowej spółki z sektora kosmicznego.

Kosmiczny startup z Polski wśród najlepszych w Europie

Dziś Krzysztof Kanawka jest prezesem spółki Blue Dot Solutions. Firma skupia się głównie na komercyjnych przedsięwzięciach, ale zdobyła też kilka projektów z Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz Horyzontu 2020 – największego w historii Komisji Europejskiej programu finansowania badań i innowacji. Jeden z nich dotyczy wykorzystania danych satelitarnych do zastosowania na Ziemi i wprowadzania procedur nawigacyjnych EGNOS dla małych samolotów cywilnych. Pozwoli to na zwiększenie bezpieczeństwa ich lotów nawet podczas niesprzyjających warunków pogodowych. Firma została uznana za jedną z najbardziej obiecujących w branży kosmicznej podczas prestiżowej konferencji Disrupt Space, która odbyła się w kwietniu w Bremie.

W tak specyficznej branży pomaga zmieniająca się świadomość ludzi i potencjalnych partnerów biznesowych. – Coraz więcej osób kojarzy „kosmos” nie tylko z NASA i eksplodującymi rakietami, ale również z danymi satelitarnymi, nowymi formami biznesu i nowymi technologiami, które są przydatne tutaj na Ziemi – mówi prezes Blue Dot Solutions.

Siedziba spółki Blue Dot Solutions w Gdańsku.

Zdaniem Marcina Kowalika, partnera zarządzającego funduszem Black Pearls VC z Gdańska, naukowcy mogą liczyć na coraz lepsze warunki do rozwoju swoich pomysłów w Polsce i nie muszą realizować ich za granicą.
Marcin Kowalik

Jesteśmy częścią ekosystemu wspierającego polskie innowacje. Pomagamy naukowcom we wprowadzaniu ich projektów na rynek. Zapewniamy nie tylko kapitał rozwojowy, ale także doświadczenie biznesowe i znajomość polskich realiów niezbędną do zbudowania tu przedsiębiorstwa, które odniesie sukces. Naukowe startupy mogą również skorzystać z przestrzeni O4 w Olivia Business Center w Gdańsku.

Kierowany przez niego fundusz skupia się na innowacyjnych technologiach poprawiających jakość życia (tzw. life-quality-technologies). – Przykłady projektów, w które się zaangażowaliśmy, pokazują, że jeśli jest zapotrzebowanie na konkretne rozwiązanie i jest naukowiec z konkretnym pomysłem, są też warunki i pieniądze na zrealizowanie jego pomysłu – podsumowuje Marcin Kowalik z Black Pearls VC w rozmowie z INN:Poland.

Napisz do autora: kamil.sztandera@innpoland.pl


Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Wciąż dość powszechnym jest przeświadczenie o tym, że multitasking przynosi korzyści, szczególnie w zakresie naszej produktywności. Jak natomiast wskazują autorzy książki "Umysł Lidera" jest to przeświadczenie błędne.

Jarosław TrelaJarosław Trela

Za oknem męczą nas mordercze upały, a w Vertigo Green Energy próbujemy po raz kolejny dopasować naszą strategię do zastanych warunków prawnych, które zmieniają się jak w kalejdoskopie.

Marta KarpińskaMarta Karpińska

Spółka Good Safe otrzymała milion złotych od Funduszu SPINAKER alfa finansującego projekt, którego istotą jest możliwość cyfrowego zapisu postanowień różnego rodzaju dokumentów.