Pierwsze w Polsce kraftowe piwo warzone przez niepełnosprawnych. To dla nich prawdziwy przełom na rynku pracy

Agnieszka Dejna (po prawej) i Janusz Golisowicz ze Spółdzielni Dalba.
Agnieszka Dejna (po prawej) i Janusz Golisowicz ze Spółdzielni Dalba. Facebook/Browar Spółdzielczy
Sięgając po piwo kraftowe, nie zastanawiamy się, kto je robi, tylko jak smakuje. W Pucku działa pewna spółdzielnia, która różni się od innych mikrobrowarów. Mianowicie, piwa warzą tam osoby z niepełnosprawnościami umysłowymi. Założyciele Spółdzielni Socjalnej Dalba wierzą, że w ten sposób mogą oni zaadaptować się do społeczeństwa znacznie lepiej niż przez kolejne kampanie społeczne w mediach.

Pomysł na założenie firmy, gdzie pracownicy to osoby z niepełnosprawnościami umysłowymi, narodził się w głowie Janusza Golisowicza, terapeuty z wykształcenia, kiedy zobaczył, że wychowankowie jego zajęć nie mają szans na rynku pracy.

– Janusz zobaczył, że owszem, są zatrudniani, ale bardzo szybko byli też zwalniani z pracy – mówi w rozmowie z INN:Poland, Agnieszka Dejna, która razem z Golisowiczem założyła w 2014 roku Spółdzielnię. – Pracodawcy sądzą, że dotacje z PFRON-u czy Unii są na tyle kuszące, że będzie im się to opłacało. Dopiero potem okazuje się, że wydajność takiego pracownika jest o połowę mniejsza niż w przypadku pełnosprawnego. Do tego taka osoba musi mieć opiekuna, który będzie pomagał jej w zakładzie pracy. Ostatecznie pracodawcy wychodzą na minusie. Więc szybko odpuszczają sobie ten pomysł, a taka osoba zostaje na lodzie – tłumaczy.
Golisowicz i Dejna postanowili zatem coś udowodnić tym, którzy skreślają takich ludzi. Przy pomocy funduszy unijnych otworzyli browar i od maja 2015 roku rozpoczęli produkcję piw kraftowych.

Czemu akurat w tym sektorze? Po pierwsze, żeby pokazać, że niepełnosprawność umysłowa nie wyklucza przy tworzeniu produktów z sektora premium, do jakich należą popularne krafty. Po drugie, taka praca jest mechaniczna i powtarzalna – jest czymś, w czym niepełnosprawni umysłowo potrafią się bez problemu odnaleźć, bo na taśmie produkcyjnej trzeba przede wszystkim używać siły mięśni.


Dalba przez półtora roku stworzyła już 11 gatunków piwa, a produkcja osiągnęła poziom ośmiu tysięcy litrów na miesiąc. Butelki z ich logo są potem rozprowadzane przez hurtownie w całej Polsce. To wszystko bez pomocy inwestorów.

– Działamy jako przedsiębiorstwo społeczne. W przeciwieństwie do organizacji pozarządowych, nie bazujemy na funduszach zewnętrznych, tylko zarabiamy na siebie, swoje utrzymanie i wypłaty dla chłopców – podkreśla Dejna. – Chociaż jesteśmy organizacją non-profit, chcemy się dalej rozwijać. Planujemy przenieść się do własnego budynku, bo na razie działamy w dzierżawionym, a to są spore koszty. Naszym celem jest też zwiększenie produkcji czterokrotnie i zatrudnianie kolejnych niepełnosprawnych – dodaje.

To nie jedyny sposób duetu na aktywizację osób wykluczonych. W Gdańsku działa PUB Browar Spółdzielczy, w którym pracują osoby chore psychiczne, które również często nie mogą odnaleźć się na rynku pracy. Położenie akcentu na tę konkretną grupę wynika z faktu, że o ile osoby niepełnosprawne fizycznie mogą pracować zdalnie i są poszukiwane przez pracodawców, tak niepełnosprawni umysłowo tak łatwo już nie mają.
Wynika to również z tego, że ciężko egzekwować od nich to samo, co od osób zdrowych. Dejna wylicza, że na naukę osoby z niepełnosprawnością potrzeba cztery razy więcej czasu, niż zazwyczaj poświęca się pracownikowi. Zwłaszcza w kwestii współpracy czy utrzymania porządku.


Kolejnym pomysłem Golisowicza jest nauka nurkowania może być znakomitą formą rehabilitacji. Sam jest płetwonurkiem. Tak narodził się projekt „Pojąć Głębie”.

– Nasi chłopcy zaczęli chodzić na kursy, które organizowaliśmy z instruktorami pływania ze szkoły Seawave z Elbląga: Adamem Kozakiewiczem, Agnieszką Bariatien i Piotrem Czaczkowskim, którzy udzielają się w ramach wolontariatu – wspomina Dejna. – I zamiast powtarzania im w kółko, co wolno, a czego nie wolno, uczymy ich organoleptycznie kooperacji i komunikowania się ze sobą. Nasze podejście jest innowacyjne, teraz chcemy je dopracować i zamienić na jeden ze standardów rehabilitacji – mówi.
Taka forma aktywności nie tylko pozytywnie wpływa na rozwój osoby z niepełnosprawnością, ale również pozwala jej zyskać w oczach otoczenia. Dejna wspomina, że jeden z jej pracowników był ignorowany przez swoich zdrowych znajomych, ale po odbyciu przez niego kursu nabrali do niego respektu i zaczęli traktować jako partnera do rozmowy. Efekt społeczny jest zatem tak samo istotny, co zdrowotny.

Żeby rozwinąć swój projekt, stworzyli kampanię na serwisie Wspieram To. Obecnie jest 81 proc. kwoty – żeby zrealizować swój cel, potrzebują zebrać jeszcze około 10 tysięcy złotych w ciągu trzech dni.

Nie wszystkim jednak taka forma pomocy osobom z niepełnosprawnościami może się podobać. Znajdują się "życzliwi", którzy donoszą komu trzeba. Jak stwierdza eufemistycznie Dejna, przynajmniej raz w miesiącu pojawiają się kontrole z różnych urzędów, by sprawdzić, czy wszystko się zgadza. Ale nie przejmuje się hejtem, bo wierzy, że to co robi jest słuszne.

– Nasi chłopcy dostają wynagrodzenie, płacą składki, dokładają się do domowych budżetów. Obliczyliśmy kiedyś, że zaniechanie aktywizacji osoby z niepełnosprawnością kosztuje państwo 150 tysięcy złotych. Tyle kosztuje jej utrzymanie przez całe życie – tłumaczy Dejna. – A dzięki pracy odkładają pieniądze na emeryturę – to jest wymierny efekt, a nie kampanie medialne, że trzeba je zatrudniać. No i mają perspektywę dalszej pracy – trzech naszych pracowników znalazło zatrudnienie w innych zakładach. Naszym zdaniem, tak powinno się im pomagać – podkreśla.

Napisz do autora: grzegorz.burtan@innpoland.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.