Zrzut ze strony firmy transoprtowej, której ciężarówkę porwano w Niemczech
Zrzut ze strony firmy transoprtowej, której ciężarówkę porwano w Niemczech Facebook / Usługi Transportowe ARIEL Żurawski

"Nie wiemy, co się dzieje z ciężarówką, nie wiemy, co się dzieje z towarem z naczepy", mówią nam w firmie transportowej z Gryfina. Przypomnijmy – to właśnie do niej należała ciężarówka, która wjechała w bożonarodzeniowy jarmark w Berlinie. Została ona uprowadzona, a kierowca – Polak, niestety jest jedną ze śmiertelnych ofiar zamachu. Sprawca został zastrzelony przez policję w Mediolanie. Gdy minie żałoba, nadejdzie czas, by obliczyć straty. A te mogą być wysokie.

REKLAMA
Dlaczego? Praktycznie wszystkie komunikacyjne polisy OC i AC zawierają klauzule, wyłączające odpowiedzialność towarzystwa ubezpieczeniowego za zniszczenia wywołane w wyniku ataku terrorystycznego. Przedstawiciele firm ubezpieczeniowych, z którymi rozmawialiśmy, nie przypominają sobie jeszcze przypadku, w którym zetknęliby się z faktycznym zastosowaniem tego wyłączenia. Niestety – poniedziałkowy akt terroru w Berlinie prawdopodobnie będzie pierwszym tego typu casusem w Polsce.
Ciężarówka (ciągnik siodłowy) marki Scania ma gdańską rejestrację. Ariel Żurawski, właściciel firmy transportowej, tłumaczył, że jest ona wzięta przez niego w leasing od firmy z Pruszcza Gdańskiego. Nowa Scania R450 kosztuje prawie pół miliona złotych. Naczepę kupił za gotówkę – jej cena zależy od wieku i stanu, ale jest to kilkadziesiąt tysięcy złotych.
logo
Zamach w Belinie: nie żyje 12 osób, w tym polski kierowca, którego ciężarówkę porwano. Twitter / The Sun
W praktyce pieniądze zarówno leasingodawcy, jak i firmy transportowej, przepadły. Oczywiście przy założeniu, że są doszczętnie zniszczone. Mimo wszystko trudno przypuszczać, by ktoś chciał je kupić bądź remontować, możliwa jest sprzedaż na części. Jest to oczywiście ostatnia sprawa, o której myśli dziś właściciel firmy transportowej oraz leasingodawca.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że sprzęt był ubezpieczony w firmie, w której klauzula dotycząca zniszczeń powstałych w wyniku aktu terroru, jest rozpisana szeroko i precyzyjnie, nie pozostawiając żadnych wątpliwości co do interpretacji.
W firmie transportowej, w której pracował zamordowany kierowca, na razie sami niewiele wiedzą. W tej chwili trwa śledztwo prowadzone przez niemiecką policję. – Tak naprawdę nie wiemy, co się obecnie dzieje. Pomagają nam prawnicy, ale my nie dostaliśmy jeszcze żadnych dokumentów, aktu zgonu kierowcy, nie wiemy, co się dzieje z ciężarówką, nie wiemy, co się dzieje z towarem z naczepy. Odbieramy tylko telefony od mediów i osób, które chcą pomóc. Żadnych konkretów nie znamy, również tych dotyczących spraw ubezpieczeniowych i w tej chwili nie są one dla nas najważniejsze – dowiadujemy się w biurze firmy.
Podobne klauzule są również włączane do ubezpieczeń na życie. W zasadzie jedynymi polisami, które nie zawierają tego typu obostrzeń, są rozszerzone ubezpieczenia turystyczne. Ma je w ofercie kilka towarzystw ubezpieczeniowych, jednak sumy ubezpieczenia nie są wysokie a obostrzeń sporo.

Napisz do autora: konrad.baginski@innpoland.pl