Pociąg, w którym doszło do dramatycznych wydarzeń, kursuje na trasie Kraków-Kołobrzeg.
Pociąg, w którym doszło do dramatycznych wydarzeń, kursuje na trasie Kraków-Kołobrzeg. Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

O dramacie, jaki rozegrał się dziś w nocy w Nowym Dworze Mazowieckim, wciąż wiadomo niewiele. - Dostaliśmy informacje od kierownictwa pociągu, że w środku jest awanturujący się mężczyzna, który wykrzykuje, że ma ładunek wybuchowy – informował lakonicznie policjant z lokalnej komendy.

REKLAMA
Pociąg relacji Kraków-Kołobrzeg został zatrzymany na tamtejszej stacji, „zabezpieczony” przez policję, a ze środka ewakuowano w sumie około 450 pasażerów. Wylądowali oni na resztę nocy w nowodworskiej hali sportowej.
Jednak kulminacją akcji było zatrzymanie 40-latka, który wsiadł do pociągu na jednej ze stacji w województwie świętokrzyskim. Jak twierdzą świadkowie wydarzenia, doszło do awantury z innymi pasażerami, w trakcie której mężczyzna zagroził, że wysadzi pociąg w powietrze. Policji do tej pory nie udało się jednak ustalić, o co dokładnie poszło: po zatrzymaniu mężczyzna nie odpowiadał logicznie na pytania i nie udzielał żadnych informacji. Skierowano go na testy, mające wykazać, czy pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
Pytanie, ile – poza konsekwencjami karnymi pogróżek – może w rzeczywistości grozić sprawcy całego tego zamieszania. Taryfikator kolei precyzuje, że „spowodowanie zatrzymania pociągu lub zmiany jego trasy” wiąże się z opłatą rzędu 555 złotych. Stosunkowo niewiele, jak na niedoszłego terrorystę.
Źródło: Interia