Firma z Torunia wypromowała się w USA jako marka premium. Za ocean wysyła już całe kontenery towaru

Marek Kaliński, założyciel start-upu YouArtMe i twórca marki Candellana
Marek Kaliński, założyciel start-upu YouArtMe i twórca marki Candellana youtube.com/webgovpl
Jeszcze rok temu mieścili się na zapleczu sklepu spożywczego, a kurier zapewne do tej pory przeklina ich za wnoszenie kilkudziesięciokilogramowych zamówień na 4 piętro. Dzisiaj ta niewielka firma z Torunia wysyła swoje produkty kontenerami za ocean. Jej innowacyjne świeczki kupują najsłynniejsze zespoły muzyczne na świecie, duże koncerny, a także indywidualni odbiorcy.

– Naszym największym osiągnięciem jest to, że udało się nam zaprezentować swój produkt jako „premium”. I chociaż często bywamy de facto podwykonawcami, nasze logo jest widoczne z daleka. Wszyscy widzą, że to polska marka – podkreśla w rozmowie z INN:Poland Marek Kaliński, założyciel start-upu YouArtMe i twórca marki Candellana. Dlaczego premium? Świeczki torunian do najtańszych nie należą – w USA można je znaleźć za około 40 dolarów, w Polsce sklepy sprzedają je w cenach od 60 do 120 złotych.

Innowacyjne świeczki
Czy świeczki mogą stać się innowacyjne? – zapyta niejeden czytelnik. Okazuje się, że jak najbardziej. Samo YouArtMe jest zresztą firmą, która powstała po to, by szukać nowych nośników dla designu. I prawdopodobnie jednym z niewielu start-upów, który PARP-owski program 8.1 może wspominać z rozrzewnieniem, bo to właśnie dotacja pozwoliła mu rozkręcić działalność. – Jesteśmy trochę pracownią projektową, portalem z ładnymi rzeczami, zajmujemy się też szukaniem nowych płaszczyzn dla designu – tłumaczy Kaliński.
Spółka powstała w 2012 roku, ale przez długi czas szukała pomysłu na siebie np. zajmując się malowaniem fajansu. W końcu, w wyniku rozmów z jednym z klientów, stanęło na świeczkach drukowanych w 3D. Pierwsze zamówienie jednak nie wypaliło. – Co może być trudnego w zalaniu wydruku 3D parafiną? Okazało się, że dużo, pierwszy udany model stworzyliśmy po dwóch latach – śmieje się Marek Kaliński.

Ze względu na poziom skomplikowania technologii torunianie obsługują cały proces produkcji. Nie chcą, by poszczególne jego elementy wyciekły do konkurencji. – Cały know-how jest w naszych rękach. Sami tworzymy projekty, prototypy, robimy formy a potem odlewy. Na koniec zalewany je uszlachetnioną parafiną. – podkreśla właściciel Candellany.


Od kamienicy do fabryki
Gdy udało się już jednak uporać z problemami technologicznymi, rozwój Candellany ruszył z kopyta. – W 2015 byliśmy na 4 piętrze kamienicy. Proszę sobie wyobrazić, że kurier wnosił tam worki parafiny, po 25 kg każda. Myślę, że do tej pory mnie przeklina – śmieje się Kaliński. Już rok później mężczyzna zdecydował się na produkcję przemysłową. – Kupiliśmy sprzęt, wynajęliśmy dawny sklep spożywczy o powierzchni 150 metrów – wspomina przedsiębiorca. Do pozyskiwania chętnych użył Growbotsa – narzędzia do zautomatyzowanego proces docierania do klienta.

– Zorientowałem się wówczas, że Candellana to joker w zestawie kart YouArtMe. Takiej okazji nie mogłem przepuścić – wspomina.
Jego firma wciąż parła do przodu. Po niespełna roku sklep spożywczy również okazał się za mały. Teraz Candellana mieści się w 500-metrowej hali fabrycznej. Szybko wyjaśniło się również, że głównym rynkiem zbytu będą Stany Zjednoczone (55 proc. całego obrotu). – Zamówienia wydajemy tam już kontenerami – opowiada Kaliński.

Gwiazdy estrady w portfolio
Gdzie trafiają polskie świeczki? Dużym zainteresowaniem cieszy się wśród słynnych zespołów muzycznych, które umieszczają je w swoich sklepach internetowych. Za pośrednictwem Global Merchendising Services, produkty Candellany trafiają do takich kapel jak Slayer, Motorhead, A Perfect Circle, czy Ghost. Innym słynnym klientem był Facebook, zamówienie było związane z Instagramem.

W Polsce Candellana znalazła natomiast uznanie u Nergala. Wcześniej wyprodukowana przez torunian różowa świeczka w kształcie czaszki pojawiła się w programie Kuby Wojewódzkiego, w którym brał udział lider formacji Behemoth. – Musiał ją tam postawić ktoś z TVN-u. Po show odezwaliśmy się do Behemoth i stworzyliśmy dla nich całą kolekcję – wspomina przedsiębiorca. Toruńska firma zaprojektowała również świeczki na potrzeby Muzeum Powstania Warszawskiego i PGNiG.
Dzisiaj Candellana jest już obecna na 16 rynkach. Poza USA jest to m.in. Kanada, Niemcy, Francja, Wlk. Brytania, Szwajcaria, Islandia, kraje Beneluksu, Szwecja, Czechy czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. – Propozycje spotkań od dystrybutorów dostaję praktycznie non-stop – zauważa Kaliński.

O niepozornej firmie z Torunia robi się coraz głośniej. Publikacje na jej temat pojawiły się już w niemieckim „Cosmopolitanie” i brytyjskim „Joy”. A może być jeszcze lepiej. – Od 15 stycznia ruszamy na serię targów międzynarodowych. Będziemy w Kolonii, Frankfurcie, Nowym Jorku, Paryżu i Dubaju – wylicza Kaliński. I dodaje, że wraz ze swoją drugą połową Moniką Mitoraj, z która tworzy projekt Candellana, noszą się z kolejną zmianą siedziby. Rzecz jasna – na większą.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Na jednym ze szkoleń uczestnicy robią ćwiczenie. Mają przygotować prostą anegdotę. Na dowolny temat. Może to być własna historia. Może być zasłyszana. Jedna z uczestniczek bardzo precyzyjnie i dobrze opowiada historię „o bezstresowym wychowaniu”. Być może ją znasz.

Igor IluninIgor Ilunin

Komunikacja machine-to-machine jest jednym z kluczowych składników przyszłości transportu globalnego.

Łukasz MurawskiŁukasz Murawski

Jeśli piszesz (lub zamierzasz pisać) książki, to raport z badań stanu czytelnictwa w Polsce za rok 2017 powinien Cię dodatkowo motywować.