Nowa opcja Facebooka wkrótce w Polsce. Mocno namiesza

Następną pracę być może znajdziecie na Facebooku.
Następną pracę być może znajdziecie na Facebooku. Fot. 123rf.com
Opcja, która dotychczas była dostępna wyłącznie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie – a więc możliwość umieszczania na portalu Marka Zuckerberga ogłoszeń rekrutacyjnych – została właśnie rozszerzona na kolejne czterdzieści państw. Doświadczenia zza Atlantyku pokazują, że Facebook może w ten sposób podciąć skrzydła świetnie dotychczas prosperującej branży rekrutacyjnej.


Hiszpania, Wielka Brytania, Brazylia – to tylko pierwsze z brzegu przykłady krajów, w których będzie dostępna „rekrutacyjna” funkcjonalność największego na świecie portalu społecznościowego. I choć na tej liście nie ma Polski, to można się spodziewać, że pojawi się już wkrótce – w końcu skok z rynków Ameryki Północnej na największe rynki poza tym kontynentem zajął firmie Zuckerberga zaledwie rok.


W ostatnich latach moderatorzy i menedżerowie Facebooka zaobserwowali, że pracodawcy i tak – bez względu na prowadzony przez wynajęte firmy rekrutacyjne czy na stronach i łamach tradycyjnych mediów proces – wrzucają na swoje profile na portalu ogłoszenia o naborze do pracy.


W końcu postanowiono zrobić użytek z tego zjawiska. W ten sposób powstały narzędzia i procedury, które są darmowe zarówno dla firm, jak i dla indywidualnych użytkowników Facebooka. Firmy mogą publikować posty z ofertami pracy, zarządzać aplikacjami kandydatów i planować spotkania z nimi przy użyciu aplikacji dostosowanych do urządzeń mobilnych. Do aplikacji o pracę automatycznie ładują się dane o naszym doświadczeniu zawodowym ze stosownej części profilu kandydata (choć z możliwością edytowania przez kandydata).


Po złożeniu aplikacji Facebook automatycznie łączy obie strony procesu poprzez Messengera. W komunikatorze można uzgodnić datę rozmowy kwalifikacyjnej i ustawić przypomnienia dotyczące poszczególnych etapów procesu rekrutacyjnego.

Szukanie pracowników
Doświadczenia ze Stanów są dla przedsiębiorców zachęcające, nawet pomimo faktu, że Facebook tak skorygował swój projekt, by odpowiadał przede wszystkim na potrzeby firm szukających kandydatów w swojej okolicy (w końcu olbrzymia większość biznesów to firmy lokalne). Internetowy sklep z żywnością Edible Arrangements zapełnił w ten sposób siedem wakatów w trzy tygodnie – aplikowało aż 97 osób, a cały koszt operacji wyniósł 20 dolarów, wydanych na to, by podpromować post na Facebooku. W podobny sposób firma Sky Zone – kryty park z trampolinami w Illinois – pozyskała 200 aplikacji chętnych do zajęcia 11 wolnych stanowisk.

Zapewne Facebook nie uderzy w ten sposób w największe firmy rekrutacyjne, które bardzo często wyszukują i w dyskretny sposób nagabują specjalistów o najwyższych kwalifikacjach. Ale już mniejsze firmy czy te, które zapewniają personel na stanowiska wymagające niewielkich kwalifikacji – i na pewno portale takie jak LinkedIn, znany na Zachodzie Glassdoor czy polskie Goldenline – mogą z pewnością czuć się zagrożone.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Czy można przeklinać w pracy? Odpowiedź jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje
0 0Syn twórcy plastikowych toreb o intencji ojca. „Zostały wynalezione, by chronić planetę”
0 0Gdzie są podatki, tam zawsze będzie szara strefa. Tak wygląda "praca na czarno" w Polsce
0 0VAT na e-booki spadł, ceny ani drgną. Czytelnicy są wściekli, ale nie znają całej prawdy

INNSPIRACJE

0 0Polak rozkręcił świetny biznes w USA. Zdradza, jak radzić sobie z porażką i brakiem motywacji
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy

STARTUPY

0 0Amerykańskim naukowcom się nie udało, a one to zrobiły. Tak powstały innowacyjne kosmetyki
0 0Start-up chce zasilać samochody wodą i alkoholem. Ale trochę się zapędzili