Ekskluzywna firma wędliniarska rezygnuje ze współpracy z supermarketami. „Tylko sklepy premium”

Mięsa firmy Strusia Kraina znikają z półek marketów Biedronka.
Mięsa firmy Strusia Kraina znikają z półek marketów Biedronka. Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta
Współpraca firmy Strusia Kraina z siecią Biedronka dobiegła końca. Producent, nieco ekstrawaganckich na polskim rynku, wędlin ze strusiego mięsa uznał, że należy jednak postawić na inny segment. – Stawiamy na sklepy mięsne z nieco wyższej półki, gdzie jest świadomy klient – zapowiada Aleksandra Dudka, właścicielka firmy Strusia Kraina & Mobax.


Jak podkreśla w rozmowie z Portalem Spożywczym Dudka, od 2014 roku należąca do Jeronimo Martins Polska sieć chciała wprowadzać strusie mięso do sprzedaży w swoich sklepach. – My go wówczas nie mieliśmy, bo wszystko szło do Szwajcarii – mówi właścicielka firmy. – Wyszło tak, że na jeden sklep trafiały trzy opakowania gulaszu po 30 dag, dwa opakowania pręgi do gotowania i jeden stek po 250 g z medalionów – opowiada.

Współpraca najwyraźniej nie wypaliła: ani Strusia Kraina nie była w stanie dostarczać takiego wolumenu wędlin, jak życzyłaby sobie sieć – ani też sieć nie wiedziała, jak takie mięso reklamować i sprzedawać klientom.

Stąd też decyzja o zakończeniu krótkiej współpracy. Poza sklepami premium firma chce mieć wąski, starannie wyselekcjonowany krąg odbiorców. – Są restauracje, które wprowadziły strusia do menu na stałe. Wykorzystują żołądki strusie, robią steki, grillują – opisuje. – Klient musi posmakować surowego strusiego mięsa. Tylko wtedy można wiedzieć, jak je samemu przygotować. Jak odbiorca dostanie mięso już sparzone, nie będzie wiedział, jak ono smakuje i jakie ma ostatecznie walory – ucina.

Dziś 90 proc. produkcji Strusiej Krainy trafia do Szwajcarii. O ironio – do jednej z tamtejszych sieci supermarketów. Są też odbiorcy w Belgii i Niemczech. Strusia Kraina wysyła do Szwajcarów 600-700 kg mięsa tygodniowo, nieco mniej niż wcześniej, co wiąże się ze zmianą cyklu produkcyjnego. – Okazało się, że klienci nie lubią sytuacji, w której przyjdą do sklepu i towaru nie będzie. Jest go niewiele, ale niech on będzie i klient wymaga od nas, żeby choć niewielka partia codziennie trafiała na świeżo do sklepu – wyjaśnia właścicielka firmy. W Polsce firma chce sprzedawać 15 proc. produkcji.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Gdzie są podatki, tam zawsze będzie szara strefa. Tak wygląda "praca na czarno" w Polsce
0 0Podwójna jakość produktów w Europie potwierdzona. Ale to nie Polacy są gorszym sortem
0 0"Zielone kłamstwo" w Polsce. Tak próbują cię nabrać wielkie firmy
0 0Buty i piłki Adidasa polecą w kosmos. Chodzi o coś więcej niż trening dla astronautów
0 0Plan Szwedów: ZERO ofiar śmiertelnych na drogach. Oto czego możemy się od nich nauczyć
0 0Wyniki finansowe Ubera znów nisko pod kreską. Inwestorzy tracą cierpliwość

INNSPIRACJE

0 0Polak rozkręcił świetny biznes w USA. Zdradza, jak radzić sobie z porażką i brakiem motywacji
0 0W sukces tej Polki nikt nie wierzył. Uparła się i stworzyła rewolucyjny krem antysmogowy
0 0Ujawniają kulisy współpracy ze znaną siecią sklepów. Dziesiątki milionów długów i próby samobójcze
0 0Sapkowski przyznaje, że spór z CD Projektem go przerósł. "Pieniądze nic dla mnie nie znaczą"

STARTUPY

0 0Amerykańskim naukowcom się nie udało, a one to zrobiły. Tak powstały innowacyjne kosmetyki
0 0Start-up chce zasilać samochody wodą i alkoholem. Ale trochę się zapędzili