
ZUS płaci wysokie premie. Jak na instytucję, której regularnie przepowiada się finansowy dołek, Zakład Ubezpieczeń Społecznych wydaje się być wyjątkowo hojnym pracodawcą, przynajmniej dla kadry menedżerskiej. Dyrektorzy oddziałów i ich zastępcy podzielili prawie dwa miliony złotych nagród za zeszły rok.
REKLAMA
Dyrektorzy 43 oddziałów ZUS oraz ich zastępcy rozdzielili między siebie dokładnie 1,8 mln złotych premii za 2017 rok – takie informacje otrzymał wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka od wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Marcina Zielenieckiego. Trzeba przyznać, że premie prezentowały się imponująco: każdy z dyrektorów otrzymał średnio 24 290 złotych, zastępca – 18 229 zł.
Nagrody w ZUS
Wicemarszałek Tyszka komentował sytuację, nie przebierając w słowach. – ZUS działa jak piramida finansowa – powiedział gazecie „Super Express”. – Wpłacamy składki w zamian za obietnice przyszłych emerytur, tylko że ZUS tych pieniędzy nie inwestuje, ale wypłaca je obecnym emerytom. Przypomnę, że GUS oszacował ostatnio ukryty dług emerytalny na 5 bilionów złotych. To astronomiczna kwota. W takiej sytuacji ZUS powinien szukać oszczędności. Wypłacanie jakichkolwiek nagród dla dyrektorów jest oburzające i nie powinno mieć miejsca – kwitował.
Wicemarszałek Tyszka komentował sytuację, nie przebierając w słowach. – ZUS działa jak piramida finansowa – powiedział gazecie „Super Express”. – Wpłacamy składki w zamian za obietnice przyszłych emerytur, tylko że ZUS tych pieniędzy nie inwestuje, ale wypłaca je obecnym emerytom. Przypomnę, że GUS oszacował ostatnio ukryty dług emerytalny na 5 bilionów złotych. To astronomiczna kwota. W takiej sytuacji ZUS powinien szukać oszczędności. Wypłacanie jakichkolwiek nagród dla dyrektorów jest oburzające i nie powinno mieć miejsca – kwitował.
O ironio, ZUS wydał na te doroczne premie więcej niż wyniosły słynne – i kontrowersyjne – nagrody dla członków gabinetu Beaty Szydło. Na początku roku ministrowie rozdzielili około 1,5 mln złotych, które później przyszło im zwrócić.