Dwie największe polskie firmy branży na wojennej ścieżce. Są pozwy i oskarżenia o "szantaż" klientów

Home.pl i Nazwa.pl. Obie firmy nie szczędzą sobie drobnych złośliwości, co chwila porównując wielkość swoich biznesów i liczbę klientów.
Home.pl i Nazwa.pl. Obie firmy nie szczędzą sobie drobnych złośliwości, co chwila porównując wielkość swoich biznesów i liczbę klientów. Fot: kjekol / 123RF
Wojna między dwoma największymi polskimi firmami oferującymi domeny i hosting wkroczyła w nową fazę. Do głosu doszli prawnicy, którzy piszą pozwy i szykują się do starcia na sali sądowej. Wszystko przez słowa o "szantażu" i "przystawianiu pistoletu do głowy".

Oczywiście możemy tylko domniemywać, że właśnie o to chodzi, bo w obliczu nadchodzącej bitwy prawnej, obie strony zaczęły solidarnie milczeć. W ten sposób unikają kolejnych oskarżeń i ujawniania swoich żali, które pewnie poleją się szerokim strumieniem w obliczu sędziego.

Wolą też nie ujawniać strategii, bo to może kosztować setki tysięcy złotych lub nawet miliony. Dokładnie nie wiadomo, bo suma, jakiej ewentualnie zażąda Nazwa.pl od Home.pl. nie została jeszcze przedstawiona.

Nazwa.pl kontra Home.pl: o co chodzi?
Jako pierwsi do boju ruszyli prawnicy firmy Nazwa.pl. Zdecydowali się pozwać Home.pl za "oczerniające komentarze". Nie wiadomo na jaką sumę i za co dokładnie. Zapytaliśmy firmę, ale nie uzyskaliśmy odpowiedzi.

– W związku z rozpowszechnianiem przez spółkę home.pl S.A. nieprawdziwych i wprowadzających w błąd wiadomości, które naruszają dobre imię spółki nazwa.pl sp. z o.o. oraz inne obowiązujące przepisy prawne, w dniu 20.07.2018 r. spółka nazwa.pl sp. z o.o. złożyła w sądzie powszechnym pozew przeciwko home.pl S.A. na podstawie ustawy [...] o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji – pisze spółka w komunikacie, odsyłając ewentualne pytania do swoich prawników. Sama nie komentuje szerzej sprawy pozwu.

Wszystko wskazuje na to, że chodzi o wypowiedź, jaka znalazła się na oficjalnym profilu Home.pl na Facebooku. Trzeba przyznać, że jest wyjątkowo ostra.

Prezes Home.pl, Marcin Kuśmierz, nazwał działalność Nazwy szantażem w stosunku do klientów, porównał do przystawiania im pistoletu do głowy, nie szczędził większych i mniejszych złośliwości.

CAŁA PRAWDA o polskim e-commerce w jednym poście #wartoprzeczytać #prawdziwylider W minionych dniach pojawiły...

Opublikowany przez home.pl Środa, 23 maja 2018
Wszystko dlatego, że Nazwa.pl podjęła bardzo kontrowersyjny krok. Firma zażądała od swoich klientów, którzy utrzymywali u niej sklep internetowy, jednorazowej opłaty w wysokości 2000 zł i miesięcznej opłaty w wysokości 500 zł – wszystko to miało rekompensować wymogi RODO, jakie Nazwa.pl musiałaby sfinansować.


Był to krok, który i tak prawdopodobnie bardzo mocno uderzył w firmę. Faktycznie wiele osób twierdziło, że jest to forma szantażu, bo przeniesienie sklepu internetowego z Nazwy do innego usługodawcy było piekielnie trudne. Można więc go było zamknąć albo płacić. Specjaliści od RODO dodawali też, że ceny, jakie podała Nazwa, są kosmicznie wysokie w stosunku do tego, co rzeczywiście musi zrobić.

Wojenka bez sensu
Mimo wszystko nikt publicznie nie wypowiedział się aż tak ostro o decyzji firmy Nazwa.pl, jak prezes Home.pl.

– Mnie to zdziwiło, w końcu rzadko prezes jednej firmy tak otwarcie uderza w drugą. I to całkowicie nierozsądnie – mógł po prostu siedzieć cicho i zacierać ręce. Home.pl nie wprowadziło żadnych dodatkowych opłat, mogło więc szybko skrobnąć jakąś ofertę do dotychczasowych klientów Nazwy i ich przejąć. Te słowa były kompletnie niepotrzebne. Mimo, że miał sporo racji – mówi nam ekspert od e-commerce, Bartosz Słupski.

Zwraca też uwagę na fakt, że Nazwa.pl wprowadziła te zasady (płać albo się żegnamy) niemal w ostatniej chwili – na niecały miesiąc przed deklarowanym terminem zmian. Przy czym związek pieniędzy z RODO był – delikatnie mówiąc – luźny.

W odpowiedzi na te zarzuty Nazwa.pl zaapelowała do Home.pl i jej spółek zależnych, aby zajęły się lepiej naprawianiem swojego biznesu, a nie atakowaniem konkurencji.

Najlepszy hosting w Polsce
Ale te słowa i pozew to jedynie pokłosie wcześniejszych utarczek. Obie firmy nie szczędzą sobie drobnych złośliwości, co chwila porównując wielkość swoich biznesów i liczbę klientów. Obie twierdzą, że są numerem 1 na polskim rynku hostingowym.

– Moim skromnym zdaniem cała ta wojenka jest im potrzebna jak umarłemu kadzidło. Obie firmy mają sporo za uszami. Wie to każdy, kto na przykład próbował dodzwonić się do zwykłej pomocy Home.pl – dodaje Słupski.

Na to, że Home.pl traktuje klientów jak skarbonki, skarżą się też przedsiębiorcy, którzy co rusz dostają faktury pro forma za usługi, których nie zamawiali. "Wystarczy nie płacić" – mówią im konsultanci.

Zdaniem eksperta, szkoda, że obie firmy biorą się za łby, zamiast systematycznie poprawiać jakość swoich usług. Regularnie kłócą się o to, kto jest numerem 1 na tym rynku. Jednym wychodzi, że mają więcej klientów, drugim, że więcej zarejestrowanych domen.

– To kompletnie bez sensu. Dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby konkurencja się szanowała i konkurowała jakością, a nie spierała się w sądach, marnotrawiąc środki, które można byłoby przeznaczyć na poprawienie jakości swoich usług. Bo fakty są takie, że obie mają sporo za uszami a o przypadkach, gdy klienci traktowani są jak chodzące portfele, można by opowiadać godzinami – dodaje Słupski.
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Podczas ostatniej konferencji Kurs na HR w Gdańsku, Marcin Grzegory z Invest in Pomerania, zadał widowni pytanie, „Kto z Państwa wie coś na temat projektu Invest in Pomerania”. Potem dodał, „Pytam, bo wiem, że nie ma nic gorszego niż opowiadania o rzeczach, które ludzie znają i kojarzą”. Miał rację.

Łukasz DudkoŁukasz Dudko

Odpowiedzi na to pytanie jest tyle, że wystarczyłoby pewnie na grubą książkę, ale skupmy się na dwóch kluczowych błędach: słabej analizie konkurencji oraz nieprzygotowaniu produktu i zespołu. Bez tego ekspansja na rynki zagraniczne nie ma szans.

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Walter Isaacson, w podsumowaniu biografii Leonardo da Vinci, podsuwa nam sporą listę wniosków wynikających z działalności artysty, które można wykorzystać do rozwijania swojej kreatywności.