Fiskus ustąpił, ale tylko o kroczek. Służbowe auto już nie będzie tak opłacalne, jak wcześniej

Z analiz ekspertów rynku motoryzacyjnego wynika, że tylko w ubiegłym roku w kategorii auta sportowe rekordy sprzedaży bił ford mustang. Okazało się, że najczęściej kupowano go jako... auto służbowe.
Z analiz ekspertów rynku motoryzacyjnego wynika, że tylko w ubiegłym roku w kategorii auta sportowe rekordy sprzedaży bił ford mustang. Okazało się, że najczęściej kupowano go jako... auto służbowe. Fot. Grzegorz Bukała / Agencja Gazeta
Firmowe auta były przez długie lata traktowane jako doskonała alternatywa dla pojazdu prywatnego. Kto prowadził w firmę, mógł nie tylko podrzucić dziecko do szkoły, ale i wrzucić w koszty naprawy czy modyfikacje pojazdu. Fiskus patrzył na to przez palce, bo nikt na poważnie nie rozważał monitorowania, do czego dokładnie konkretny właściciel używa firmowego pojazdu.

Pod tym względem niewiele się zmieniło, poza tym, że ministerstwo finansów uznało, że nie ma powodu, żeby właściciel rozliczał auto, odliczając wszystkie wydatki na nie. Początkowo, w resorcie chciano, żeby było to jedynie połowa wydatków. Ostatecznie stanęło na 75 proc.

100 proc. wydatków będą mogli odliczać wyłącznie ci, którzy prowadzą szczegółową ewidencję przejazdów. Reszcie pozostanie limit 75 proc., choć z podwyższonym pułapem wydatków: ustalonym na kwotę 150 tysięcy. Będzie on dotyczyć amortyzacji samochodów osobowych i ubezpieczenia auta (w obu przypadkach to 20 tys. euro), a także opłat z tytułu umów leasingu, najmu czy dzierżawy.

To jedynie początek zmian, jakie zapowiada resort w odpowiedzi na interpelację poselską. Likwidacji ma ulec kilometrówka, ograniczone zostaną też możliwości odliczenia od przychodu opłat leasingowych, co zdaniem „Gazety Prawnej” będzie oznaczać znaczne zmniejszenie atrakcyjności leasingu, szczególnie uderzające w przypadku aut najdroższych (pułap 150 tys. zł).


– Firmy niewątpliwie stracą – komentował na łamach dziennika „Rzeczpospolita” Arkadiusz Łagowski, ekspert Lewiatana i Grant Thornton.

Z jednej strony, trudno się jednak fiskusowi dziwić, że chce ograniczać możliwości, których przedsiębiorcy nadużywają – i nie chce dopłacać do ich, na poły prywatnych, fanaberii. Z drugiej jednak, po kieszeni (prawda, że niezbyt mocno) oberwać mogą wszyscy, nawet ci, dla których taka „prywata” to rzadkość.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Coraz częściej pod sztandarem walki z terroryzmem, w tym również cyberterroryzmem, przeprowadza się zmiany w prawie, które rozpoczynają dyskusję nad prawem do prywatności i wzajemnym stosunkiem obu wartości. Czy zawsze jednak mamy do czynienia z ingerencją w prywatność jednostki przy okazji zapewnienia większego poziomu bezpieczeństwa?

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.