"Ile chciałby pan zarabiać?" Oto, co powinieneś powiedzieć, by dostać taką pensję, jakiej chcesz

Wysokość pensji można negocjować już podczas rozmowy o pracę
Wysokość pensji można negocjować już podczas rozmowy o pracę flickr.com / COD Newsroom / CC BY 2.0
Rozmowa kwalifikacyjna idzie jak z płatka, aż tu nagle ze strony rekrutera pada pytanie o oczekiwania finansowe. Bladniesz, oblewa cię zimny pot, ręce się trzęsą. Co odpowiedzieć, żeby wynegocjować wymarzoną kwotę?


Na pytanie „Ile chciałby pan/pani zarabiać?” można się przygotować. Rekonesans na temat średnich zarobków w branży na stanowisko, na jakie aplikujemy, warto zrobić przed rozmową kwalifikacyjną.

Rekonesans rynku
Pomoże tu internet oraz wszelakie raporty płacowe i serwisy, takie jak: wynagrodzenia.pl, pensjometr.pl czy zarobki-raport.pracuj.pl. Jeśli mamy znajomego, który już pracuje w branży albo w firmie, do której aplikujemy - tym lepiej. Można zawsze zwrócić się do niego z prośbą o wskazówki.

Rozpoczynając negocjacje zarobkowe należy również pamiętać, że elementem wynagrodzenia są także benefity pozapłacowe, które mogą zrekompensować nieco niższą pensję. Należą do nich m.in. karty na siłownię, ubezpiecznie zdrowotne, sprzęt służbowy, dni wolne od pracy czy możliwość pracy zdalnej.

Konkretna kwota, nie widełki
Po sprawdzeniu wszystkich możliwości, warto zdecydować się na konkretną kwotę, którą chcielibyśmy podać rekruterowi. Co więcej, lepiej podnieść ją o 10-15 proc., by być w stanie komfortowo z niej „zejść”, gdy rekruter uzna ją nierealną.


Dodatkowo, warto uniknąć podawania widełek płacowych. Podając zakres kwot nie mamy pewności, że pracodawca nie zacznie negocjować niższego pułapu.

Czy kwota jest do negocjacji?
Kiedy podana przez nas kwota jest za wysoka, zapewne usłyszymy od rekrutera pytanie: „czy kwota podlega negocjacji?” Jak sugerują eksperci z pracuj.pl, warto w tym miejscu być szczerym. Jeśli pracodawca nie jest w stanie zaoferować nam więcej, nie warto angażować się w proces rekrutacyjny, który nie będzie dla nas atrakcyjny finansowo.

Jednak zanim ostatecznie zrezygnujemy z oferty, warto przedstawić się w jak najlepszym świetle. Pracownik, który wspomni o swoich najważniejszych osiągnięciach, podkreśli swoje doświadczenie i dorobek, może wydać się pracodawcy warty większej kwoty.

Negocjacje po przyjęciu oferty
Jeśli jednak zaoferowano nam pracę, a my jesteśmy skłonni ją przyjąć, mimo niezadowalających zarobków, można zastosować pewną technikę, o której pisze Piotr Sosnowski na swoim blogu interviewme.pl.

Powiedzmy, że jesteśmy zdecydowani przyjąć ofertę. Jednak zaraz potem dodajmy zdanie w stylu: „nie wiem, czy jest pan w stanie zmodyfikować pewien aspekt oferty, ale byłbym wdzięczny za pensję w wysokości…”.

Jak podkreśla bloger, dzięki tej technice pracy nie możesz już stracić - bo ją przyjąłeś. Dodatkowo, odwołując się do autorytetu pracodawcy słowami „nie wiem, czy jest pan w stanie”, dajesz mu pretekst do pokazania swoich wysokich kompetencji. Co więcej, jest on już zadowolony, że znalazł pracownika, więc może być bardziej skłonny do podniesienia pensji.

Informacja o wynagrodzeniu w ogłoszeniach o pracę
Kwestia zarobków to w Polsce wciąż temat tabu. W wielu organizacjach istnieje niepisana reguła nierozmawiania o swojej pensji ze znajomymi z pracy, do której większość pracowników się stosuje. Również w ogłoszeniach o pracę nie ma obowiązku umieszczania zakresu kwot na dane stanowisko.

Jednak może to się zmienić. Jak pisaliśmy w INNPoland.pl, niedawno partia Nowoczesna złożyła w Sejmie projekt nowelizacji kodeksu pracy. Proponuje w nim m.in. obowiązek wpisywania do ogłoszenia o pracę widełek płacowych.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Igor IluninIgor Ilunin

Większość ludzi już jest przyzwyczajona do przyswajania danych i multimediów na wielu ekranach. Stąd oczekiwana, że samochody zapewnią podobne możliwości, są naturalne.

Piotr BuckiPiotr Bucki

Czasem na szkoleniach przeprowadzam pewien eksperyment. Proszę uczestników, żeby wskazali lewą i prawą stronę. Nic trudnego. Dla przeważającej większości. To jednak nie koniec eksperymentu.

Tomasz SwiebodaTomasz Swieboda

Polski rynek venture capital z roku na rok staje się coraz dojrzalszy i powoli zaczyna przypominać zachodnie ekosystemy. Tak w ostatnich dwóch latach wyglądała lokalna scena startupowa.