Polski koncern stworzył coś, co zastąpi benzynę i ropę. "Musimy się rozwijać"

Tauron chce przetwarzać dwutlenek węgla w syntetyczny gaz ziemny.
Tauron chce przetwarzać dwutlenek węgla w syntetyczny gaz ziemny. Fot. Materiały prasowe
Dwutlenek węgla to coś, czego ludzkość ma dziś w nadmiarze. Tauron, jeden z państwowych koncernów energetycznych, stworzył instalację, która przerabia ten związek chemiczny na syntetyczny gaz ziemny. Nie tylko teoretycznie: w Łaziskach można to paliwo zatankować.

– Jest słynne powiedzenie: Polak mądry po szkodzie. Najgorszy scenariusz to taki, w którym miasta, może i całe kraje, zaczną zakazywać wjazdu diesli, albo i wszystkich aut na tradycyjne paliwo, a my dopiero się zastanawiamy, co z tym zrobić – twierdzi w rozmowie z INNPoland.pl Roman Kantorski, prezes Polskiej Izby Motoryzacji.

Pierwsze tego typu ograniczenia już się pojawiają, choćby w największych europejskich metropoliach, jak Berlin czy Londyn. Kwestią czasu pozostaje, kiedy problemem zajmie się Komisja Europejska i obostrzenia zaczną być wprowadzane na poziomie unijnym.

Magazynowanie energii, wykorzystanie nadwyżek
Nic zatem dziwnego, że światowe koncerny zaczynają szukać potencjalnych alternatyw. Uwaga skupia się dziś na autach elektrycznych, ale i one mają swoje ograniczenia, czy też (całkiem głęboki) „ślad ekologiczny”. – Elektryki wymagają baterii, a to lit. Zapasy i wydobycie tego pierwiastka są ograniczone. Przyszłość mają więc rozmaite rodzaje paliw – przekonuje Kantorski.


W tę niszę celuje też Tauron, który w elektrowni w Łaziskach uruchomił specjalną instalację pozwalającą „tankować” syntetyczny gaz ziemny (SNG). Inżynierowie koncernu uzyskują ten syntetyczny metan w reakcji dwutlenku węgla z wodorem, pochodzącym z elektrolizy wody. W reakcji powstaje też tlen.
Proces napędzają nadwyżki energii pojawiające się późną nocą – gdy ludzie idą spać i pobór gwałtownie spada. Tauron widzi też w tym rozwiązaniu metodę magazynowania energii produkowanej przez źródła „niesterowalne”, czyli fotowoltaikę czy farmy wiatrowe.

– Pilotażowa instalacja CO2-SNG ma na celu przetestowanie, w warunkach rzeczywistych, reaktora metanizacji oraz kompleksowej instalacji do wytwarzania metanu z dwutlenku węgla i wodoru – tłumaczy na stronach dziennik.pl wiceprezes koncernu, Jarosław Broda. – Testowana jest sprawność przetwarzania i elastyczność pracy oraz dostosowanie do magazynowania nadwyżek energii w postaci syntetycznego metanu – dodaje.

– Projekt wiąże zatem dwa trendy: ograniczenie emisji CO2 z elektrowni i zapewnienie wielkoskalowej akumulacji energii, poprzez produkcję paliw gazowych w okresach, kiedy energia jest tania – kwituje menedżer.

Wyścig o paliwa przyszłości
Zdaniem Kantorskiego, nie są to czcze przechwałki. SNG to paliwo obiecujące, którego beneficjentami może być zarówno przemysł (np. w turbinach gazowych), jak i motoryzacja. – To nie jest nadzwyczajne cudo – podkreśla prezes PIM. – Już w czasie wojny Niemcy produkowali paliwo syntetyczne i go używali. Teraz pojawia się wręcz konieczność poszukiwania niskoemisyjnych paliw alternatywnych – dodaje.
Chcąc-nie chcąc, światowi gracze muszą w tej rywalizacji uczestniczyć. Swoje programy badawcze mają między innymi General Motors, Mercedes-Benz czy Audi. Eksperymenty prowadzone są m.in. w Niemczech i Szwajcarii.

Takie paliwa mają już swoje zastosowanie, choćby w transporcie miejskim, który może być jednym z pierwszych beneficjentów takiej paliwowej rewolucji – przypomina Kantorski. – SNG zresztą wymaga jedynie instalacji, podobnej jak w przypadku LPG – dorzuca.

W Łaziskach powstaje też LNG, ale ten gaz nadaje się do wykorzystania przede wszystkim w bardzo dużych jednostkach transportowych, jak zastrzega szef PIM. – Kluczowym problemem pozostaje infrastruktura. Na początek można by ją zlokalizować w centrach logistycznych, które powstają pod dużymi miastami. Tam mogą być tankowane choćby samochody dostawcze – mówi Kantorski.

Warto próbować, może przy okazji wyjdzie coś innego
Sens ekonomiczny walki z globalnymi gigantami? Wbrew pozorom jest niemały. – Jeżeli rocznie na świecie produkuje się 90 milionów, to wystarczy kilka procent z tej puli, przy których zastosowano nową technologię, by miało to sens – tłumaczy Kantorski. – Samochód robi się raz, ale eksploatuje co najmniej dziesięć lat. Konwersja, może wyjąwszy diesle, też nie jest skomplikowana – podkreśla.

Zdaniem prezesa Polskiej Izby Motoryzacji, żadna firma na tym rynku nie jest jednak na tyle silna, by samemu przeforsować powszechne użycie jakiejś technologii. – W to musi się włączyć cała gospodarka – zastrzega Roman Kantorski. – Musimy się rozwijać. Nawet jeżeli dany program badawczy się nie uda, to trudno. Może przy tej okazji wyjdzie coś zupełnie innego – ucina.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.