Ta jedna rzecz sprawi, że klienci Ryanaira przesiądą się do Wizz Aira. Na co dzień jej nie zauważasz

Praca w Ryanair i Wizzar - obie linie dzieli polityka kadrowa
Praca w Ryanair i Wizzar - obie linie dzieli polityka kadrowa Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta; Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Co łączy Wizz Air i Ryanair? Tanie bilety, nieprawdopodobnie małe odległości między siedzeniami w samolotach i szczątkowa (w porównaniu z tradycyjnymi liniami) obsługa klienta. Co je dzieli? Z pewnością, coś czego przeciętny pasażer na co dzień nie zauważy – chodzi o podejście do zatrudniania pracowników. I właśnie ten aspekt sprawia, że choć Irlandczycy wciąż dominują na niebie, to ich przewaga topnieje w oczach.

Dwa przeciwieństwa
Właściciele obu linii to niemal przeciwieństwa. Szef Ryanaira Michael O'Leary szaleje na konferencjach prasowych, rzuca chwytliwe bon moty, obraża pracowników i prowokuje pasażerów (słyszeliście o pomyśle wprowadzenia miejsc stojących?).

Na jego tle CEO węgierskiej linii to oaza spokoju. József Váradi w wywiadach jest do bólu merytoryczny, nie unosi się nawet, gdy dziennikarze pytają go o możliwą konieczność wyprowadzki z warszawskiego Okęcia. Przez dłuższy czas wydawało się, że triumfy święcić będzie nieco bezczelna i agresywna polityka jego konkurenta. Dla linii lotniczych nadchodzą jednak niespokojne czasy, a O'Leary zdaje się ostatnio tracić grunt pod stopami.
Podejście do pracowników
Obu liniom daleko jest rzecz jasna do świętości. Konsekwentnie tnąc ceny spychają nieraz warunki w jakich podróżują pasażerowie na dalszy plan. Przewoźnicy dostali za to zresztą niedawno po kieszeni. Nieprawomocne decyzje węgierskiego regulatora mówią o 25 mln forintów kary dla Wizz Aira za brak informowania klientów o ich prawach i 100 mln dla Ryanaira za… zostawienie części bagaży na lotnisku.

Jedna rzecz je jednak odróżnia. To polityka kadrowa, która na rynku lotniczym powoli staje się kluczowym elementem. Teraz przekonuje się o tym Ryanair, któremu część załogi uciekła do konkurencji, a część zastrajkowała.

– Świat się zmienia, ale O'Leary nie – śmieje się Adrian Furgalski, członek Zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – Myślę, że jego skandalizujący model kierowania firmą przestaje się sprawdzać – dodaje jednak po chwili już na poważnie w rozmowie z INNPoland.pl.


Ryanair obniża prognozy
Michael O'Leary obniżył niedawno prognozę zysku rocznego z 1,25-1,35 do 1,1-1,2 mld euro. Wydaje się jednak, że to i tak optymistyczne prognozy. Jeszcze w lipcu „The Independent” pisał bowiem o 100 tys. klientów uprawnionych do odebrania odszkodowań za odwołane loty. Licząc tylko po najmniejszych dopuszczalnych przez prawo stawkach (czyli 250 euro), to już daje nam 250 mln euro. A potem przyszła przecież kolejna fala strajków, koszty działalności podbijają też m.in. rosnące ceny paliwa lotniczego.

W tym samym czasie Wizz Air postawił na stabilność. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” prezes Jozsef Varadi tłumaczył, że traktuje pracowników jak „długoterminowy zasób strategiczny”. Z tego względu węgierski przewoźnik zatrudnia u siebie młodych ludzi bez dużego doświadczenia, oferuje im umowę o pracę i inwestuje w szkolenia.

Ale teraz pora na najważniejszą część – jeżeli zdecydujesz się na odejście, nie masz możliwości powrotu. – Pracownicy mogą nagle zdecydować, by odejść z firmy, iść do innej, gdzie zarobią więcej, a po kilku latach wrócić, jak im się znudzi. Dla nich jest super. A dla nas? – opowiadał Varadi w „GW”.
Węgierski menedżer mówi, że koszty pracy w jego firmie są „stosunkowo niskie” i wynoszą około 8 proc., podczas gdy u konkurencji jest to w granicach 20 proc. Ryanair radzi sobie pod tym względem jeszcze lepiej. - Koszty w przeliczeniu na pasażera ma dwukrotnie niższe niż Wizz Air – mówi Furgalski.

To dlatego, że O'Leary stosuje dokładnie odwrotną strategię. Zapytany o personel rzucił w swoim stylu: " To nasz największy koszt. Leniwych durniów należałoby wywalić". Szef Ryanaira opowiada, że strajki pilotów to tylko przejściowe problemy, bo ci w końcu zauważą, że protesty nic nie dają i pójdą po rozum do głowy.

Zdaniem Adriana Furgalskiego te wypowiedzi to tylko robienie dobrej miny do złej gry. – To nie jest normalna sytuacja, że co kilkadziesiąt dni mamy wyrwę w siatce połączeń i dziesiątki tysięcy osób nie mogą skorzystać z usług przewoźnika. Polityka żyłowania zysków skąd tylko się da zaczyna bankrutować – zauważa.

Część pilotów rzeczywiście poszła, ale nie tyle po rozum do głowy, co... do konkurencji - w ubiegłym roku 140 pilotów wylądowało w Norwegian Airlines. Skandynawowie skusili ich m.in. umowami o pracę.

– W lotnictwie, gdzie brakuje każdego rodzaju personelu pokładowego, mamy dzisiaj rynek pracownika, pogrywanie sobie z załogą to niebezpieczna strategia. Straszenie, zapowiedzi zwolnienia nie działają, załoga ma poczucie, że racja jest po jej stronie – komentuje Furgalski.

Warunki pracy
W pewien sposób wymowne są również doniesienia o warunkach pracy w obu liniach. Podczas gdy pracownicy węgierskiego przewoźnika narzekają sobie od czasu do czasu na internetowych forach na "wyścig szczurów" i naciski na zwiększanie sprzedaży pokładowej, w Ryanairze pretensje leją się już szerokim strumieniem i trafiły do ogólnokrajowych mediów.
Załoga pokładowa narzekała np. na wysokie koszty kursu przygotowującego (2-3 tys. euro), presję ze strony kierowników na sprzedaż czy konieczność płacenia samemu za wodę i jedzenie.

Wizz Air goni
Co prawda niedawno polskie media obiegły plotki o problemach Wizz Aira, cały szum wydaje się jednak być mocno na wyrost. Tłumaczyli to sami przedstawiciele węgierskiego przewoźnika, wyjaśniał to także na łamach „Gazety Wyborczej” Paweł Cybulak z portalu Pasazer.com. – Otwieranie baz w małych portach było pewnego rodzaju eksperymentem Wizz Aira, który teraz zmienił strategię ze względu na niesatysfakcjonujące wyniki – opowiadał ekspert.

Irlandczycy wciąż są w Polsce główną siłą wśród linii niskokosztowych, ich przewaga jednak stale się zmniejsza. W 2017 (m.in. przez… protesty pracowników) zanotowali w Polsce wzrost liczby pasażerów na poziomie 9 proc. A Wizz Air? Otwierał w tym czasie szampana chwaląc się 24 proc. wzrostem i tytułem „Europejskiej Linii Lotniczej Roku” przyznawanej przez Aviation 100.

– Dzięki swojej polityce Wizz Air może zyskać nie tylko w perspektywie krótkoterminowej. Pasażerowie mogą się przesiąść do tych linii na stałe - puentuje Furgalski.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.