Zapłać kilka złotych, by zobaczyć, kto też zapłacił. W "durnej części internetu" można świetnie zarobić

"Grosz do grosza, a będzie kokosza" - na tej zasadzie opiera się działanie strony whopaid99cents.com, która zachęca internatów do zapłacenia 99 centów, tylko po by zobaczyć, kto inny zapłacił 99 centów.
"Grosz do grosza, a będzie kokosza" - na tej zasadzie opiera się działanie strony whopaid99cents.com, która zachęca internatów do zapłacenia 99 centów, tylko po by zobaczyć, kto inny zapłacił 99 centów. flickr.com / Mike Renlund / CC BY 2.0
Wszystkie transakcje są ostateczne. Prosimy, nie pozywaj nas – w ten sposób strona whopaid99cents.com ostrzega potencjalnych klientów. Cel serwisu jest prosty - zapłać 99 centów, by zobaczyć, kto zrobił to samo przed tobą. Dosłownie.


W ramach porządnego dziennikarskiego śledztwa autorka tego artykułu również wpłaciła 99 centów. Okazało się, że w ciągu zaledwie trzech dni istnienia strony 99 centów wpłaciło aż 342 osoby.

To już przyniosło twórcom portalu profit w wysokości 338,58 dol. Tymczasem pomysłodawcy whopaid99cents.com, czyli pracownicy nowojorskiego studia rozrywki komputerowej Thinko, zdradzają, że projekt był wygłupem i zrodził się z miłości autorów do „durnej strony internetu”.

Głupie pomysły, duże pieniądze
Niemniej korzyść finansową już przyniósł. Jak zapowiadają pracownicy Thinko w rozmowie z portalem slate.com, pieniądze, które wpłyną na konto studia, przeznaczone zostaną na poczet rozpoczętych już projektów. Aktualnie firma pracuje nad tajemniczym programem komputerowym, który będzie „przechytrzał” ludzi, by ci zachowywali się w internecie „bardziej kreatywnie i zabawnie”.


To nie jedyna strona, która w zamierzeniu jest zwyczajnie bezsensowna (żeby nie powiedzieć - głupia), a w efekcie okazuje się maszynką do robienia łatwych pieniędzy. Pierwszą tego typu witryną, która w 2005 r. odniosła kolosalny sukces, była strona The Million Dollar Homepage.


Jej twórca, angielski student Alex Tew, wykreował powierzchnię reklamową zawierającą milion pikseli podzielonych na bloki 10x10 pikseli. Sprzedawał je podmiotom, które chciały zamieścić na małej przestrzeni swoją reklamę w formie prostego obrazka. Cena jednego bloku - 100 dol. Łączny zysk Tewa - 1 037 100 dol.


Spersonalizowany ziemniak
Zawrotne sumy o sześciu zerach zarabia również amerykański młody przedsiębiorca Riad Bekhit. Jego pomysłem na biznes było sprzedawanie przez internet… ziemniaków.

W cenie 9,99 dol. klient sklepu internetowego potatoparcel.com może nabyć te, wydawałoby się, całkiem zwyczajne warzywo, na którym umieszczana jest ręcznie napisana wiadomość. Istnieje również opcja kupienia komuś spersonalizowanego ziemniaka z naklejoną twarzą, czy zamówienie go w kartonowym pudełku z napisem „Nigdy nie zgadniesz, co jest w środku!”.

Zadziwiający sukces odniosła również strona, na której można sprzedać i kupić używane pierścionki zaręczynowe. Kiedy Josha Oppermana porzuciła narzeczona, jubiler, u którego chciał sprzedać używany przez trzy miesiące pierścionek, zaproponował mu śmiesznie niską cenę.

Przedsiębiorczy mężczyzna zdecydował więc sprzedać biżuterię przez internet. W tym celu założył stronę „I do, now I don’t” (ang. Chcę, teraz nie chcę), dzięki której pozbył się wzgardzonego pierścionka. Niedługo potem strona przekształciła się w zaręczynowy outlet, który dziś wart jest tysiące dolarów.