Ostatni fachowiec rządu i wielki cynik. Ojciec chrzestny 500+ miał dość siedzenia okrakiem

Bartosz Marczuk odchodzi z rządu, mógł mieć już dość firmowania swoim nazwiskiem rządowych projektów
Bartosz Marczuk odchodzi z rządu, mógł mieć już dość firmowania swoim nazwiskiem rządowych projektów Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Bartosz Marczuk, znany jako „wiceminister od 500+”, złożył właśnie dymisję. Jest postacią dość kontrowersyjną – zarówno dla zwolenników, jak i przeciwników polityki PiS. Dla rządu wykonał kawał dobrej roboty, ale często robił to wbrew swoim przekonaniom.


Resort minister Rafalskiej na pewno stracił ważnego człowieka. Marczuk, piastujący stanowisko wiceministra w MRPiPS, przyszedł do pracy w 2015 roku. Dla wielu osób było to zaskoczenie.

Marczuk już wtedy miał opinię eksperta do spraw społecznych i bynajmniej nie był zwolennikiem zapowiadanej polityki nowego rządu.

Bartosz Marczuk odpowiadał między obsługę programu Karty Dużej Rodziny, a także za słynne 500+ i 300+. Wiele osób nie może mu zapomnieć tego, iż przed wejściem do rządu ostro krytykował pomysły dotyczące obniżenia wieku emerytalnego, zaś po objęciu teki wiceministra diametralnie zmienił zdanie.


Opinia człowieka-chorągiewki, ustawiającego się tak, jak wiatr zawieje, ciągnie się za Marczukiem od momentu wejścia do rządu. Wystarczyło mu kilka tygodni, by diametralnie zmienić zdanie.

– W czasach permanentnego ataku na wolny rynek, kapitalizm i liberalizm warto powiedzieć sobie wprost: Polakom trzeba więcej, a nie mniej wolności. To co nas gnębi to etatystyczna zachłanność i źle zorganizowane państwo, a nie leseferyzm. Czerwona, lewicowa histeria „więcej etatyzmu" to leczenie dżumy cholerą – pisał Marczuk w sierpniu 2015 roku w felietonie dla WP.pl.

Chwilę później dołączył do drużyny "dobrej zmiany" i zajął się leczeniem dżumy cholerą, odpowiadając za program 500+.

– Jest jasne jak słońce, że jeśli żyjemy dłużej, powinniśmy dłużej pracować. Dobrobyt i rozwój bierze się z pracy, a nie ze świadczeń. Ktoś, kto tego nie rozumie, jest głupkiem, ktoś, kto rozumie, ale wykorzystuje w debacie lęki ludzi, jest cynikiem – pisał w innym tekście, piętnując obniżenie wieku emerytalnego. Można by więc zapytać: głupek czy cynik?


Co dalej z wiceministrem?
Wygląda na to, że Marczuk miał już dość siedzenia okrakiem na fotelu wiceministra i w końcu zdecydował się na zmianę pracy. Ponoć w resorcie czuł się coraz gorzej i gdy w końcu dostał ciekawą propozycję, zdecydował się odejść z rządu. Tak przynajmniej wynika z informacji RMF FM, bo oficjalnie Marczuk odchodzi w powodów rodzinnych.

Był współtwórcą Rządowego Programu Polityki Rodzinnej 2006-2007 i społecznym doradcą Ministra Pracy i Polityki Społecznej. A wcześniej pracował jako dziennikarz - w "Dzienniku Gazecie Prawnej", "Rzeczpospolitej" i tygodniku "Wprost".

Marczuk skończył socjologię na Uniwersytecie Warszawskim, a także studia doktoranckie z ekonomii pracy w Instytucie Pracy i Spraw Socjalnych. Nad odejściem swojego fachowca już ubolewa minister Rafalska. Uspokaja jednocześnie, że nie zniknie on z dnia na dzień.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Piotr BuckiPiotr Bucki

Aaron Sorkin – amerykański dramaturg, scenarzysta, reżyser i producent filmowy i telewizyjny – przekonuje, że jeśli nie masz w swojej opowieści takich słów jak „ale”, „jednak”, „z wyjątkiem”, „poza”, „tymczasem”, to nie stworzysz dobrej historii. Jeśli nie masz właśnie takich słów funkcyjnych, to nie masz też dobrej narracji do swojej prezentacji.

Jarosław TrelaJarosław Trela

Całkiem niedawno rozpoczął się nowy rok 2019. Jaki był poprzedni dla mnie i mojej firmy? Odpowiem obiektywnie i szczerze. Dobry. Z dumą mogę powiedzieć, że cały czas rośniemy, notujemy zyski, a pracy nie brakuje. Jest to zasługa kilku składowych. Po pierwsze wzrastającej świadomości co do sektora odnawialnych źródeł energii.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.