Chaos i biurokracja. Jeśli chcą żyć i pracować w Polsce, czeka ich droga przez mękę

Przed warszawskim wydziałem spraw cudzoziemców. Choć informatyzacja miała się przyczynić do zniknięcia kolejek, biurokracja sprawiła, że powróciły.
Przed warszawskim wydziałem spraw cudzoziemców. Choć informatyzacja miała się przyczynić do zniknięcia kolejek, biurokracja sprawiła, że powróciły. Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta
Chaos i biurokracja – takimi słowami opisują urzędowe realia stołecznego wydziału spraw cudzoziemców osoby próbujące legalnie funkcjonować w Polsce. Pracę urzędu miał usprawnić system informatyczny – ale na nic rozwiązania IT, gdy sprawa utyka w gąszczu procedur.


– Jestem w Polsce legalnie, płacę czesne na uczelni. A nie wyjeżdżam poza Warszawę, bo boję się, że straż graniczna mnie zatrzyma. Nie mogę wyjechać za granicę, nie mogę legalnie pracować. Już 10 miesięcy staram się o kartę pobytu, a procedura powinna trwać maksymalnie trzy miesiące – skarży się na łamach „Gazety Wyborczej” pochodzący z Indii student 4. roku z Politechniki Warszawskiej.

Lata płyną, a system nie zmienia się ani o jotę: implementacja systemu IT tylko na chwilę zlikwidowała kolejki przed urzędami i instytucję „stacza”, odsprzedającego w nich miejsce. Internetowa rejestracja nie działa, więc cudzoziemcy próbują załatwić swoje sprawy osobiście i... znów ustawiają się w kolejkach.

Płatni pośrednicy skuteczniejsi
W kolejkach spotykają się ludzie z całego świata: Amerykanie, Ukraińcy, Wietnamczycy. Ich opowieści to surrealistyczna podróż po świecie procedur – formalności, które są bez związku i znaczenia dla sprawy, którą chce się załatwić, informacyjnego chaosu, kolejnych wizyt, które nie dochodzą do skutku z powodu braków formalnych.


Charakterystycznym dodatkiem do tego obrazka są firmy, które krążą wokół obcokrajowców, obiecując odpłatnie przyspieszenie biegu spraw – a ponieważ mają renomę skutecznych, więc klientów im nie brakuje.

– Potrzebne są duże zmiany i przede wszystkim duże nakłady finansowe. Pracowników w wydziale jest za mało. Dziś to, co się w nim dzieje, jest niezgodne z przepisami postępowania administracyjnego – cytuje „GW” prawnika Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Daniela Witko. – Skandalem jest to, że do tego urzędu nie można się dodzwonić, nie da się porozmawiać z urzędnikiem, który zna sprawę. Nawet umówienie się na wizytę przez system elektroniczny jest często niemożliwe – kwituje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Igor IluninIgor Ilunin

Większość ludzi już jest przyzwyczajona do przyswajania danych i multimediów na wielu ekranach. Stąd oczekiwana, że samochody zapewnią podobne możliwości, są naturalne.

Piotr BuckiPiotr Bucki

Czasem na szkoleniach przeprowadzam pewien eksperyment. Proszę uczestników, żeby wskazali lewą i prawą stronę. Nic trudnego. Dla przeważającej większości. To jednak nie koniec eksperymentu.

Tomasz SwiebodaTomasz Swieboda

Polski rynek venture capital z roku na rok staje się coraz dojrzalszy i powoli zaczyna przypominać zachodnie ekosystemy. Tak w ostatnich dwóch latach wyglądała lokalna scena startupowa.