Polski rekruter ruszył do Azji szukać pracowników. „Osobiście widziałem tłum pod ambasadą”

Oczekiwanie na lotnisku w Katmandu
Oczekiwanie na lotnisku w Katmandu Rafał Mielnik/Agencja Gazeta
Polskie firmy i agencje pracy zapuszczają się coraz dalej w poszukiwaniu pracowników. Najnowszym trendem jest ściąganie ich z dalekich zakątków Azji. Paweł Kułaga z Greygoose Outsourcing ruszył tam na rekonesans i opowiada, że zainteresowanie pracą w Polsce jest bardzo, bardzo duże.

Greygoose Outsourcing jak wiele firm zajmujących się rekrutacją pracowników do pracy w Polsce kieruje teraz swoje oczy ku Azji. Jak pisaliśmy na początku roku w INNPoland.pl pracodawcy coraz częściej decydują się na łatanie braków kadrowych za pomocą mieszkańców Indii, Nepalu czy Bangladeszu.

Tłumy pod ambasadą
W rozmowie z "Pulsem HR" Paweł Kułaga opowiada o dużym zainteresowaniu pracą w Polsce obywateli tych krajów. Problem leży bowiem w tym, że wszyscy obsługiwani są przez jeden konsulat, który mieści się w New Delhi.

- Liczba aplikantów jest tam bardzo duża. Osobiście widziałem tłum pod ambasadą – kilkaset osób czekało, by złożyć wniosek lub odwołać się od wydanej przez organ decyzji – opowiada.

Zwraca jednocześnie uwagę na jeden problem – według jego obserwacji bardzo wiele wniosków jest przez polskich urzędników zwyczajnie odrzucanych. Kułaga opowiada, że dzieje się tak mimo że obcokrajowcy mają wojewódzkie zezwolenie na pracę i listy od pracodawcy.

– Otrzymali odmowę, ponieważ według urzędników nie udowodniono powodu przyjazdu do Polski – relacjonuje.

Kułaga opowiada też, gdzie polskie firmy powinny szukać fachowców. Wietnam ma być, według jego słów, nasycony pracownikami pracującymi w branży produkcyjnej – spawaczami czy operatorami maszyn, Filipińczycy słyną z personelu hotelowego, a Indie to zagłębie specjalistów od automotive.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Geoblokowaniem nazywane są praktyki polegające na blokowaniu dostępu do stron internetowych lub przekierowywania na strony przewidziane dla danego rynku ze względu na przynależność państwową odwiedzającego. Takie praktyki uznawane są za dyskryminujące...

Bartłomiej DąbkowskiBartłomiej Dąbkowski

Pewne książki warto przeczytać, inne trzeba. Do tej drugiej kategorii zalicza się z pewnością „Siła Nawyku”, której autorem jest Charles Duhigg. Jak tłumaczy już sam podtytuł, książka pozwala zrozumieć „dlaczego robimy to co robimy i jak można to zmienić w życiu i biznesie”. Otóż okazuje się, że mózg działa według pewnych schematów.

Krzysztof SurgutKrzysztof Surgut

Twoja Firma została zaatakowana przez hakerów? No to może warto odpowiedzieć im "Pięknym za Nadobne" i przygotować lub zlecić kontratak? To nie jest najlepszy pomysł. Dlaczego? Zapraszam do lektury.