Najlepsi nie chcą pracować w państwowych spółkach. "To zawód wysokiego ryzyka"

Bycie prezesem spółki Skarbu Państwa nie jest atrakcyjnym stanowiskiem dla najzdolniejszych talentów menedżerskich.
Bycie prezesem spółki Skarbu Państwa nie jest atrakcyjnym stanowiskiem dla najzdolniejszych talentów menedżerskich. Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Dobrzy menedżerowie państwowe spółki omijają z daleka. Brak stabilności w zarządach spółek Skarbu Państwa, niewielka decyzyjność szefów państwowych firm oraz zatrzymania byłych dyrektorów takich instytucji, które ostatnimi czasy dość mocno się nasiliły, skutecznie odstraszają najzdolniejsze menedżerskie talenty.


Cechą wspólną prezesa państwowej spółki i szefa prywatnej instytucji nierzadko jest jedynie tytuł obejmowanego stanowiska. Niby obowiązki są te same, jednak realia menedżerowania w obu przypadkach są zupełnie różne. Z tego powodu najlepsi z najlepszych wcale nie czują się zachęceni do robienia kariery w państwowej firmie, jak zwraca uwagę „Rzeczpospolita”.


Brak decyzyjności, duża rotacja
Nie dość, że prezesi państwowych spółek zmieniani są niczym rękawiczki w zależności od ekipy rządzącej, to jeszcze ich decyzyjność nierzadko jest znikoma. Takie osoby, z obawy przed politycznymi oskarżeniami i zarzutami, często nie chcą podejmować ryzykownych decyzji, a czasem nawet jakichkolwiek decyzji.


– Problem w tym, że to nie prezes, ale telefon z ministerstwa czy z Nowogrodzkiej decyduje, że państwowy bank udzieli kredytu jakiejś firmie, zainwestuje, a duża spółka Skarbu Państwa zasili rządową fundację, która zrobi dla kilku osób imprezę w Miami – mówi „Rz” Andrzej Nartowski, ekspert corporate governance.


Ostatnimi czasy rzeczywiście trwa istna karuzela na stanowiskach szefów spółek Skarbu Państwa, o czym informowaliśmy w INNPoland.pl. Zwolnienia dotykają nawet osoby wybrane już po dojściu PiS do władzy. W 2018 niektóre spółki witały trzeciego prezesa.

Przydatność polityczna
Sytuację pogarsza ostatnia fala politycznych zatrzymań byłych szefów państwowych firm. Według ekspertów, do których dotarł dziennik, wzmocniła ona „krytyczne nastawienie wielu menedżerów do pracy w państwowych firmach”. I nie chodzi wyłącznie o kandydatów na prezesów - równie mocno mogą ucierpieć stanowiska członków zarządów.

Wpływ na decyzję o omijaniu stanowisk w państwowych spółkach ma również fakt, że o ich obsadzie nie decydują takie kryteria, jak doświadczenie czy kompetencje, a uwarunkowania polityczne.

– W spółkach Skarbu Państwa głównym kryterium doboru kadr jest ich przydatność polityczna. W dodatku nie zapewniają one obiecujących perspektyw kariery. Nie wiadomo, kiedy się skończy łaska decydentów politycznych, co się może stać nagle i niespodziewanie – zwraca uwagę Nartowski.

– Dlatego optymalną strategią jest nigdy nie zajmować takiego stanowiska. I część menedżerów faktycznie trzyma się tej zasady – kwituje w rozmowie z dziennikiem prof. Krzysztof Obłój z Akademii Leona Koźmińskiego.