Aplikacje mobilne polskich marketów spożywczych. Sprawdziliśmy, co można dzięki nim zyskać

Właściwie wszystkie duże markety wypuściły aplikacje na smartfony
Właściwie wszystkie duże markety wypuściły aplikacje na smartfony Roman Rogalski / Agencja Gazeta
Coraz więcej stacjonarnych sklepów decyduje się na wypuszczenie aplikacji na smartfony. Dzięki nim można przejrzeć oferty, znaleźć lokalizację, a nawet otrzymać dostęp do promocji niedostępnych w innej formie.


Już prawie dwie trzecie wizyt w sklepach internetowych to wejścia ze smartfonów i tabletów - wynika z danych zebranych przez platformę Shoper. Działa to też w drugą stronę - coraz więcej klientów na zakupy wybiera się ze smartfonem. Część z nich szuka w nich informacji, czy dany sklep otwarty jest w niedzielę, inni - wybierają najciekawsze promocje.


Aplikacje na telefony przygotowały największe sklepy w Polsce - Lidl, Biedronka, Carrefour, Tesco czy Kaufland. Każda z nich poszła nieco inną drogą, jeśli chodzi o podejście do użytkownika oraz oferowane możliwości.

Przedstawiamy odpowiedzi na najważniejsze pytań, które warto sobie zadać przed instalacją takich apek.

Czy muszę zarejestrować konto?

Nie wszystkie aplikacje wymagają wcześniejszego zarejestrowania konta w systemie sklepu. Aplikacje Biedronki, Lidla czy Tesco pozwalają korzystać z ich możliwości od razu po zainstalowaniu ich na telefonie. Jeśli mamy kartę do zbierania punktów i promocji możemy ją dodać później. Do aplikacji Carrefoura czy Auchana nie dostaniemy się bez podania swoich danych.
Głównie chodzi tutaj o adres mailowy. Dla sklepu to okazja do zaproponowania nam newslettera z promocjami. Poza tym możemy liczyć na promocje dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Niedawno uruchomiona aplikacja Żabki pozwala na zalogowanie się przy pomocy konta facebookowego.

Na jakie promocje mogę liczyć?

Jeśli chodzi o promocje, to dla przykładu w Carrefourze część produktów oznaczona jest jako dostępna ze zniżką dla klientów aplikacji. Zniżki sięgają czasem nawet do 50 proc. Takie okazje nie zdarzają się jednak często.

Przykładowo, posiadacze aplikacji mogą liczyć na takie obniżki:
- Auchan: deska do pływania SUP przeceniona z 1199 zł na 999 zł
- Auchan: masło Kerrygold z 7,99 na 7,19
- Carrefour: rower trekkingowy z 749 na 699 zł
- Carrefour: masło Mlekowita przecenione do 4,49 zł
- Żabka: chipsy Lays przecenione do 3,99 zł
- Żabka: wafle ryżowe z solą z 3,26 do 2,49 zł

Czy w aplikacji sprawdzę gazetkę marketu?


Sklepy coraz chętniej traktują aplikacje jako miejsce, gdzie będą przenosiły papierowe gazetki. Sklepy umieszczają więc w aplikacji to, co aktualnie jest w promocji. Mamy do czynienia albo z listą produktów, albo z możliwością przejrzenia sklepowej gazetki w pliku pdf. To drugie rozwiązanie jest mniej wygodne.
Jeśli chodzi o listy, to również wyglądają one bardzo podobnie. Zdjęcie produktu, nazwa, cena i ewentualnie procent obniżki. Większość aplikacji jest wygodna i poruszałem się po nich bezproblemowo.


Męczące okazało się dla mnie szukanie promocji w aplikacji Auchan. Dostajemy tam listę nazw produktów, które są przecenione, a dopiero po kliknięciu dowiadujemy się jak zmieni się jego cena.
Żaden sklep nie wrzuca do swojej aplikacji wszystkiego, co możemy tam kupić. To sprawiłoby, że aplikacja musiałaby przetworzyć masę danych, co spowolniłoby jej działanie.

Jak znaleźć sklep w mojej okolicy?

Informacja o tym, gdzie znajduje się najbliższy sklep wybranej przez nas sieci. może przydać się na przykład gdy znajdujemy się w nowym mieście i szukamy miejsca na szybkie zakupy. Jak radzą sobie z tym polskie sklepy? Różnie.

Dominują dwa podejścia - na przykład w przypadku Biedronki czy Żabki wystarczy jedno kliknięcie, by na mapie wyświetlić lokalizację okolicznych placówek. Ta pierwsza pozwala także na wpisanie miasta, w którym chcemy znaleźć dyskont. Druga niestety wymaga przeklikania się przez mapę Polski, by zmienić miasto.
Drugie podejście wymaga wybrania “swojego sklepu”, czyli na przykład tego, do którego chodzimy najczęściej. W tym samym menu możemy wyszukać inne lokalizacje. To nieco mniej wygodne rozwiązanie.

Czy mogę zrobić listę zakupów?

Tak. Dodatkowa lista zakupów to spore ułatwienie, zwłaszcza dla poszukiwaczy promocji. I większość sklepowych aplikacji taką funkcję posiada. Działają one w bardzo podobny sposób - z menu wybieramy nową listę, wpisujemy produkty, zapisujemy listę. Nic, czego nie dałoby się nauczyć w kilka minut.
Listy nie wymagają od nas zapisywania konkretnych produktów dostępnych w ofercie, choć jest to często możliwe. Dzięki temu mniej zdecydowani klienci podczas zakupów w sklepie mają jeszcze możliwość się rozmyślić.

Co jeszcze znajdę w aplikacji?


Niektóre aplikacje wychodzą poza zakres obowiązkowy. Carrefour czy Tesco pozwalają na zamówienie zakupów do domu. To w praktyce powtórzenie funkcji ze strony internetowej. W innych znajdziemy listę przepisów kulinarnych, często z użyciem produktów, które aktualnie są w promocji.

Lidl z kolei pozwala zamówić przy pomocy aplikacji alkohol z tzw. “winnicy Lidla”. Ten jednak nie zostanie nam dostarczony do domu - trzeba będzie udać się po odbiór do wybranego sklepu. To wina istniejących przepisów, które w praktyce nie pozwalają na dostarczanie alkoholu ze sklepu internetowego do domu.

Carrrefour pozwala z kolei zrobić zakupy sąsiadom, którzy taką prośbę zostawili w aplikacji. W zamian za to, możemy dostać bon na 10 złotych na kolejne zakupy dla nas.