Polacy nie chcą zbierać owoców i warzyw. Rynek ratują Ukraińcy, ale też chcą podwyżek

Choć obróbka owoców jest często zautomatyzowana, to zbiór jest nadal ręczny
Choć obróbka owoców jest często zautomatyzowana, to zbiór jest nadal ręczny Adam Stepien / Agencja Gazeta
Ogrodnicy i sadownicy nie mogą obejść się bez pracowników. Jeśli obróbka może być jeszcze zrobiona maszynowo, tak zbiór musi być ręczny - inaczej niemożliwe będzie osiągnięcie jakości, której wymagają konsumenci. Tych rąk do pracy jest coraz jednak mniej.


Problemy branży z pracownikami opisuje portal money.pl. Do tej pory prace wykonywali pracownicy z Ukrainy. Jednak oni w ostatnim czasie chcą większych pensji. Może się okazać, że pracodawcy będą ratować się imigrantami z Wietnamu czy Bangladeszu.

Sadownictwo i ogrodnictwo w okresie letnim zatrudnia masę pracowników sezonowych. Praca ludzkich rąk potrzebna jest, by zachować jakość zbiorów.

Coraz rzadziej chcą ją wykonywać Polacy. Z jednej strony przyczyną jest sama sezonowość pracy - która zmniejsza liczbę chętnych, z drugiej niezbyt wysokie pensje. Polacy coraz chętniej przyjmują także prace w miastach. Pracownicy ze wschodu zapełnili tę lukę. Sezonowość im nie przeszkadzała, a niskie pensje nie stanowiły bariery.

Pracownicy z Ukrainy chcą wyższych pensji
Pracownicy ze wschodu również jednak chcą coraz wyższych pensji. Jeśli ich nie dostaną, mogą nie przyjmować ofert pracy. Problem w tym, że nie wiadomo czy sadowników będzie stać na podwyżki. Wszystko zależy bowiem od popytu na owoce na polskich i zagranicznych rynkach.


Wiele zależy od kwietniowej pogody. W zeszłym roku, kiedy owoce obrodziły, ich ceny np. truskawek wyniosły ok. 10-12 złotych za kilogram.

Pomóc mogą nowe przepisy. Dzięki nim możliwe będzie zaoferowanie pracownikom tymczasowym ubezpieczenia medycznego czy wypadkowego. Branża jednak liczy na ułatwienie procedur, pozwalających zagranicznym pracownikom podejmować pracę w naszym kraju.

W zeszłym roku ceny w skupach np. malin, były tak niskie, że nie opłacało się ich zbierać. Z kolei w sklepach potrafiły kosztować nawet 6 zł za 250 gramów. I mimo internetowych protestów niewiele dało się z tym zrobić.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Zrobił aplikację, bo chciał pomóc mamie. Okazała się takim hitem, że rzucił pracę i założył firmę
DZIEJE SIĘ 0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
DZIEJE SIĘ 0 0Przepis PiS-u na bezkarność. Człowiek partii na czele najważniejszego organu kontroli w państwie
BIZNES 0 0Para Polaków zrobiła biznes... na psich głowach. Sprzedają swoje rzeźby na całym świecie
0 0Stoją w kolejkach, kupują buty i sprzedają je drożej. Na parze zarabiają nawet 5 tys. zł