Kto stoi za atakiem na nauczycieli? Prorządowe trolle szkalują ich w internecie

Rząd do negocjacji z nauczycielami wystawił Beatę Szydło. W przeddzień strajku wiele nie ugrała, nauczyciele poczuli się przez nią obrażani
Rząd do negocjacji z nauczycielami wystawił Beatę Szydło. W przeddzień strajku wiele nie ugrała, nauczyciele poczuli się przez nią obrażani Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta
Kiedy wicepremier Szydło swoim monotonnym, znużonym głosem przemawia do kamer telewizyjnych, mówiąc o strajku nauczycieli językiem polityki, w sieci trwa wojna na całego. Nie wiadomo, kto rzucił do bitwy zastępy internetowych trolli. Ale są powiązane z PiS.


Fejkowe konta
Ludzie lub boty prowadzący fałszywe konta w internecie zostali spuszczeni ze smyczy w obliczu strajku nauczycieli. Zaatakowali z pełną siłą – zauważa portal OKO.press. Co więcej, ich wpisy w mediach społecznościowych przekazują dalej i powielają prominentni politycy PiS i prorządowi dziennikarze.
Internetowe wzmożenie w obozie władzy zauważyło wielu dziennikarzy. Również do nas docierają głosy osób potępiających nauczycieli i wychwalających rządy PiS. Są rozsyłane z typowych fejkowych kont, nie stoją za nimi ludzie z imieniem i nazwiskiem.


Prorządowe trolle
Dziennikarze OKO.press poddali szybkiej analizie kilka profili, z których rozsyłane są tego typu informacje. Okazało się, że były one opatrzone zdjęciami różnych, zupełnie przypadkowych osób, często pochodzących z banków darmowych zdjęć.



Część profili była nowa, zostały założone tylko po to, by piętnować strajk nauczycieli i nikt jeszcze ich nie obserwuje. Inne już wcześniej były znane z działalności prorządowej i prowadzenia walki z resztą świata.

Co ciekawe, wiele z tych kont jest obserwowanych przez polityków PiS. Na przykład jedno z najaktywniejszych kont na Twitterze ma wśród obserwujących Ryszarda Czarneckiego, Klaudiusza Pobudzina (kiedyś TV Trwam, teraz szef biura prasowego Energi) oraz profil Videosejm (oficjalne konto Sejmu) – piszą dziennikarze.


Typowo fejkowe konto na Twitterze, podpisane jako "Ula Gosk" zyskało sobie zacne grono obserwujących, wśród których są choćby Ryszard Czarnecki, Michał Rachoń, Paweł Szefernaker, Klaudiusz Pobudzin czy minister Witold Bańka.

Inne, zwane "Trzaskowski jak Komorowski", stworzone ewidentnie na potrzeby samorządowej kampanii wyborczej, obserwują np. posłanka Bernadeta Krynicka, Tomasz Gdula z TVP 3 Opole, czy Piotr Guział.

Znalezione przez dziennikarzy OKO konto o nazwie "Gembanaftalina" na Twitterze w ciągu pół roku wyprodukowało prawie 32 tysiące wpisów, z czego zdecydowana większość to powielanie wpisów innych podobnych kont (tzw. retwitty). A wśród osób, które obserwują tę aktywność, jest na przykład wicemarszałek Senatu Maria Koc, Instytut Gospodarki Rolnej i kilku prawicowych dziennikarzy. Maria Koc podaje również dalej różne informacje, mające dyskredytować nauczycieli.


PiS lubi to
W walkę z nauczycielami już od jakiegoś czasu aktywnie angażuje się Telewizja Polska. Pod koniec marca w materiale o zapowiadanym strajku nauczycieli Bartłomiej Graczak wykorzystał wypowiedź jednej z nauczycielek ze Szczecina. Wynika z niej, że chwali ona podwyżki. Sęk w tym, że wypowiedź została nagrana... ponad rok temu.

Nie jest to pierwszy raz, gdy do bitwy rzucane są zastępy trolli i boty. W ich tropieniu specjalizuje się Anna Mierzyńska, która w rozmowie z INNPoland.pl obnażyła już ruchy internetowych żołnierzy wspierających np. Patryka Jakiego w walce o prezydenturę stolicy. Walce przegranej, ale ostrej i brutalnej, która w dużej mierze pozwoliła mało znanemu w Warszawie Jakiemu odnieść nadspodziewanie dobry wynik wyborczy.



Ostatnio problemem trolli zajęła się redakcja Superwizjera w TVN. Znalazła ona firmy zwane "farmami trolli". Ludzie, którzy tam pracują, posługują się także fejkowymi kontami w mediach społecznościowych, by zwiększyć zasięg publikowanych treści. Chodzi o napędzanie koniunktury opartej na podkręceniu negatywnych emocji odbiorcy, która przekłada się na "klikalność" i zarobek.

Armia trolli na ogół rzucana jest do walki w obliczu zagrożenia. Widać więc, że strajk nauczycieli – wbrew oficjalnej narracji – jest dla PiS sprawą bardzo istotną, być może ważniejszą nawet od posiadania "własnego" prezydenta Warszawy.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...