Smutny los słynnych krów z Deszczna. "Mają zostać zabite zaraz po wyborach"

Krowy z Deszczna mają zostać wybite po wyborach - mimo tego iż prawdopodobnie są całkiem zdrowe
Krowy z Deszczna mają zostać wybite po wyborach - mimo tego iż prawdopodobnie są całkiem zdrowe foto: unsplash.com
Do naszej redakcji zgłosili się informatorzy, którzy utrzymują, iż los najsłynniejszego w Polsce stada krów jest przesądzony. Mają zostać wybite, bez przeprowadzania badań. Okazuje się jednak, że ze stada i tak regularnie znikały cielaki, które najprawdopodobniej trafiały do rzeźni i na stoły.


Słynne krowy z Deszczna to stado ok. 170 sztuk, które w większości nie są nigdzie zarejestrowane i wypasają się na polach innych rolników. Żyją na wolności, nie są jednak objęte opieką weterynaryjną i zdarza się, że stwarzają zagrożenie na drogach albo wchodzą w szkodę. Ich właściciel porzucił je kilkanaście lat temu.

Sprawą zajęły się w końcu służby, ale w sposób budzący sporo kontrowersji. Ministerstwo Rolnictwa wyłożyło 350 tysięcy złotych na wyłapanie i wybicie całego stada. Wielu ludzi zaprotestowało przeciwko takiemu rozwiązaniu, aktywiści zaczęli im szukać nowych domów.

Krowy z województwa lubuskiego poruszają wyobraźnię ludzi – są wolne, żyją tak, jak chcą i świetnie dają sobie radę w naturalnym środowisku. Nikt nad nimi nie panuje, nie daje schronienia. Same znajdują sobie jedzenie, same się rozmnażają i znajdują schronienie przed zimnem. Trwa to już kilkanaście lat.


Przyszłość krów z lubuskiego
Nasi informatorzy donieśli nam jednak, że tuż po wyborach ma się zacząć akcja wybijania stada i to bez próby przeprowadzenia jakichkolwiek badań. Gdyby bowiem okazało się, że krowy są chore, to swoje stada musieliby prawdopodobnie wybić wszyscy okoliczni hodowcy. A dzikie krowy żerują na obszarze ok. 400 hektarów, poszkodowanych mogłoby być więc sporo.



Docierają też do nas informacje, że w okolicach, gdzie często bywa stado, znaleziono klatki z sianem – służące najprawdopodobniej jako pułapki na cielęta. Oznacza to, że krowy z dzikiego stada i tak pewnie trafiły już na stoły w postaci cielęciny. Rolnik może bowiem zgłosić odpowiednim służbom urodzenie cielaka i zakolczykować go w ciągu kilku dni po porodzie. Nie musi przy tym udowadniać pochodzenia zwierzęcia.

Dzikie stado intensywnie się rozmnażało – kilkanaście lat temu liczyło zaledwie kilkanaście sztuk. Cielaków musiało więc rodzić się całkiem sporo, to zaś dawało okazję do bezkarnego przygarnięcia sobie zwierzęcia i zarobienia na nim.

Aktywiści ciągle walczą o życie krów z Deszczna, szukając im nowych domów i usiłując oddalić widmo ich śmierci. Krowy świetnie nadawałyby się do dbania o tereny cenne przyrodniczo, jako ekokosiarki. Są też azyle dla starych i chorych zwierząt. Jeśli zwierzęta zostaną zabite, ich mięso nie trafi do obrotu.

O decyzję dotyczące stada z Deszczna zapytaliśmy przedstawicieli Ministerstwa Rolnictwa. Gdy tylko otrzymamy odpowiedź, zaktualizujemy ten artykuł.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

BLOGI

NAJNOWSZE WPISY

Marek PorzeżyńskiMarek Porzeżyński

Unia Europejska zgodnie ustanowiła ramy umożliwiające karanie za dokonanie cyberataków zagrażających poszczególnym państwom.

Anna SzubertAnna Szubert

1 czerwca w Hali Expo w Łodzi odbędzie się siódma edycja pokazu polskich projektantów Marka Wspiera Markę. To wydarzenie wyjatkowe na skalę Polski.

Igor IluninIgor Ilunin

Nasze samochody jeszcze nie jeżdżą samodzielnie. Na pewno też nie latają. Ale postęp technologiczny ostatnich kilku lat jest zadziwiający.