Krótki staż, zaoczne szkolenie i bardzo wysokie zarobki. Tak ludzie PiS robią karierę w PIP

PiS daje pracę swoim ludziom w PIP. Pomimo krótkiego stażu i braku doświadczenia zajmują wysokie i dobrze płatne stanowiska.
PiS daje pracę swoim ludziom w PIP. Pomimo krótkiego stażu i braku doświadczenia zajmują wysokie i dobrze płatne stanowiska. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Państwowa Inspekcja Pracy zorganizowała przyspieszone kursy dla nowo zatrudnionych osób powiązanych z PiS. Co ciekawe, ci nowi pracownicy zarabiają nawet dwukrotnie więcej, niż wynosi średnie wynagrodzenie na ich stanowisku.


O sytuacji w Państwowej Inspekcji Pracy informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Jedną z zatrudnionych jest Anna Mrowińska – kandydatka PiS na prezydenta Słupska w ostatnich wyborach samorządowych. Formalnie jest zatrudniona w Głównym Inspektoracie Pracy, ale oddelegowana do pracy w Oddziale PIP w Słupsku.


Jej zadania to współpraca z partnerami społecznymi, w szczególności związkami zawodowymi. Natomiast żadne z ukończonych przez nią studiów nie dotyczą ściśle celów działania PIP.

Kolejny zatrudniony to Grzegorz Nieradka, który swoją funkcję pełni od 17 miesięcy. Jest doradcą GIP zatrudnionym w PIP, a wcześniej był asystentem marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego. Ukończył on Politechnikę Krakowską ze specjalizacją technologia ropy i gazu oraz studia podyplomowe na kierunku Zarządzanie w przemyśle naftowym i gazowym.


Nieradka jako jedna 11 osób ukończył w ubiegłym roku przyspieszony, zaoczny kurs na inspektora pracy trwający trzy miesiące. Poprzednio taki przyspieszony kurs zorganizowano w 2006 r. Co ciekawe, z informacji uzyskanych przez "Dziennik Gazetę Prawną" wynika, że dwóch młodszych inspektorów po zaocznym kursie zarabia miesięcznie średnio 9631 zł i 9458 zł. A przeciętne wynogredzenie inspektora pracy w PIP to 5111,09 zł.


Krewni PiS w strukturach Banku Pekao
Bank Pekao S.A. w ostatnim czasie skupia w swoich szeregach osoby mające związki z obecnym obozem rządzącym. Jak pisaliśmy maju w INNPoland, wyszło na jaw, że struktury banku zasila od marca br. bratanek jednego z senatorów PiS.

Stanowisko objęte przez krewnego Andrzeja Stanisławka, wiceministra nauki, to nie byle pozycja. Paweł Stanisławek, czyli wspomniany bratanek, jest dyrektorem sprzedaży w spółce Pekao Leasing. Swoją odpowiedzialną funkcję pełni od 25 marca tego roku.

Z szefa kampanii wyborczej Jakiego do banku Pekao
Wcześniej pisaliśmy, że bank Pekao zatrudnił w swoich strukturach byłego rzecznika komisji weryfikacyjnej.

Oliwer Kubicki był także szefem kampanii prezydenckiej Patryka Jakiego. Tymczasem włodarze Pekao w porozumieniu ze związkami zawodowymi planowali zwolnienie nawet 900 osób.