Szukali szpiegów w Huawei, znaleźli ich na LinkedIn. Ta afera zaczyna robić się komiczna

Richard Yu, prezes Huawei, podczas prezentacji nowego smartfona.
Richard Yu, prezes Huawei, podczas prezentacji nowego smartfona. Foto: Konrad Bagiński / INNPoland.pl
Brytyjski think tank Henry Jackson Society twierdzi, że wykrył szpiegów chińskiego rządu w Huawei. Bo po analizie 25 000 CV pracowników, znaleziono setkę takich, którzy wcześniej pracowali w strukturach państwowych. Dość mizerny wynik, jak na twierdzenie, że firma ma z rządem Chin "znacznie bliższe powiązania niż sądzono".


Co to za "powiązania" pracowników Huawei?
Wnioski z raportu think tanku publikuje brytyjski The Telegraph. Zaczęło się od tego, że Christopher Balding, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Fulbrighta w Wietnamie badał strukturę własnościową Huawei i odkrył 25 000 CV pracowników firmy. Dokumenty poddano analizie.


Wyszło na jaw, że niektórzy pracownicy Huawei pracowali wcześniej jako agenci w chińskim Ministerstwie Bezpieczeństwa Państwowego, robili projekty dla Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej, byli kształceni w wiodącej chińskiej akademii wojskowej. A jeden z pracowników poprzednio był zatrudniony w jednostce wojskowej związanej z cyberatakiem na amerykańskie korporacje.


Prof. Balding, we współpracy z Henry Jackson Society, londyńskim think tankiem, stwierdził, że około 100 pracowników Huawei miało powiązania z chińskimi agencjami wojskowymi lub wywiadowczymi. 11 z nich ukończyło Information Engineering University, akademię wojskową uznaną za chińskie centrum "badań nad wojną informacyjną".


Jeden odwołuje się w swoim CV do pracy nad wspólnymi projektami między firmą telekomunikacyjną a Narodowym Uniwersytetem Technologii Obronnych Armii Chińskiej (NUDT). Inny pracownik Huawei, według jego własnego CV, pracuje zarówno w gigantach telekomunikacyjnych jako inżynier oprogramowania, jak i w Akademii Radarowej Chińskiej Armii w Wuhan w roli nauczyciela i badacza. Jeden z menedżerów wcześniej pracował w National Information Security Engineering Center (NISEC).

Brytyjski think tank opisuje kilka takich przykładów, zwracając uwagę na fakt, że CV pracowników Huawei wydaje się wykazywać "znacznie bliższe powiązania" między firmą telekomunikacyjną a wspieranymi przez wojsko agencjami cybernetycznymi, niż wcześniej sądzono.

– Te życiorysy są skarbnicą. Wyodrębniliśmy konkretne CV pracowników Huawei i uważamy, że znaleźliśmy silny związek między Huawei a wszystkimi poziomami chińskiego państwa, chińską armią i chińskim wywiadem. Wydaje mi się, że jest to usystematyzowany, strukturalny związek – powiedział Balding, cytowany przez The Telegraph.

To żadna afera
Fakty są takie: sam znam osoby wykształcone przez polskie uczelnie wojskowe, pracujące dziś w strukturach obecnych na rynku firm telekomunikacyjnych. Znam też byłych pracowników służb działających w cieniu, obecnie pracujących w różnych firmach, zarówno prywatnych, jak i państwowych – również telekomach. Nie wiem, co wpisywali do CV.

Ale osoby o konkretnych umiejętnościach i wykształceniu są cenne dla wielu firm – i nikt nie podejrzewa ich o szpiegowanie.

Nie mam też wątpliwości, że w działających w Polsce telekomach pracują aktywni pracownicy Agencji Wywiadu i Agencji Kontrwywiadu. Zdziwiłbym się, gdyby tak nie było. Ba, takie firmy na całym świecie przekazują dane organom ścigania i służbom.

Spójrzmy też na liczby: chińska armia ma ponad 2 miliony żołnierzy, polska liczy ponad 100 tysięcy osób. To dwadzieścia razy mniej. Tymczasem Huawei na całym świecie zatrudnia 320 tysięcy pracowników. Byłoby czymś niezwykłym, gdyby wśród nich nie było aktywnych szpiegów. Ale ich CV z pewnością są czyściutkie a przełożeni nie muszą wiedzieć o ich pracy dla służb.

Nie można też mieć wątpliwości, że byłych lub obecnych "szpiegów" zatrudnia zarówno administracja, jak i prywatne firmy w Stanach Zjednoczonych. Ba, cały świat wie, że Amerykanie podsłuchują na potęgę i nawet niespecjalnie się z tym kryją. Usilne szukanie szpiegów i szpiegowskiego oprogramowania w sprzętach chińskiej firmy wydaje się po prostu hipokryzją. Coraz bardziej wygląda na to, że Huawei po prostu stał się ofiarą wojny handlowej pomiędzy Donaldem Trumpem a Chinami.

Huawei broni pracowników
Oczywiście samo badanie, czy gdzieś nie wyciekają informacje jest czymś naturalnym. Jednak brak dowodów i formułowanie wyjątkowo naciąganych tez przypomina sytuację z bronią chemiczną w Iraku. Atak nastąpił, broni nie znaleziono.

Huawei broni się przed nowymi oskarżeniami. Firma przypomina, że wystarczy przejrzeć serwis LinkedIn, by znaleźć osoby, które wcześniej pracowały dla rządu a teraz robią karierę w prywatnych firmach technologicznych.

– Oczywiście trudno nam komentować raport, którego nigdy nie widzieliśmy, ale powtarzamy, że Huawei nie pracuje nad projektami wojskowymi lub wywiadowczymi dla rządu chińskiego – skomentował doniesienia Ed Brewster, rzecznik Huawei.

– Wydaje się, że informacje zawarte w tym raporcie nie są nowe i nie są tajemnicą, są swobodnie dostępne na LinkedIn i innych stronach internetowych poświęconych karierze. Nie jest również niezwykłe, że Huawei, podobnie jak inne firmy technologiczne na całym świecie, zatrudnia ludzi, którzy przybyli ze służby publicznej i pracowali w rządzie. Jesteśmy znacznie bardziej konkurencyjni dzięki wcześniejszym doświadczeniom naszych kolegów. Jesteśmy dumni z ich pochodzenia i jesteśmy na nich otwarci – dodał.

– Huawei nie jest w stanie odnieść się do informacji opublikowanych przez prof. Christophera Baldinga w pracy „Huawei Technologies’ Links to Chinese State Security Services”, ponieważ w naszych wstępnych badaniach nie mogliśmy zweryfikować żadnego z CV pracowników Huawei, na które profesor się powołuje – twierdzą przedstawiciele Huawei w korespondencji z INNPoland.pl

Przypominają, że Huawei ma transparentne zasady zatrudniania kandydatów, którzy mają w swojej zawodowej karierze doświadczenie wojskowe lub rządowe. Podczas procesu rekrutacji są oni zobowiązani dostarczyć dokumentację potwierdzającą, że ich relacje z wojskiem lub rządem zostały zakończone.

– Cyberbezpieczeństwo i ochrona prywatności były i zawsze będą miały priorytet w naszej działalności. Huawei weryfikuje doświadczenie zawodowe i zapewnia szkolenia pracownikom, którzy będą mieli dostęp do sieci i danych klientów, by zapewnić jak najwyższy poziom bezpieczeństwa. Firma wymaga, aby wszystkie operacje były autoryzowane i monitorowane przez klientów. Ten wymóg instytucjonalny jest gwarantem jakości produktów i usług Huawei na całym świecie od 30 lat – piszą.

– Huawei rozumie, że obawy dotyczące cyberbezpieczeństwa są niezwykle ważne w dzisiejszym cyfrowym świecie. Szanujemy i doceniamy profesjonalne, oparte na faktach analizy weryfikujące transparentność działań firmy Huawei. Mamy nadzieję, że ewentualne kolejne prace badawcze będą zawierać mniej domniemań i spekulatywnych stwierdzeń, podobnych do tych, które pojawiły się już w materiale prof. Baldinga – konkludują przedstawiciele firmy.